Reklama

Pobili kibica, czy nie?

04/04/2012 10:28
W każdy weekend w mieście odbywają się imprezy kulturalne i sportowe. W Płocku jest mnóstwo melomanów chętnie spędzających czas na koncertach, są także kibice, którzy nie wyobrażają sobie, by nie dopingować swojej drużyny w dniu meczu. Niestety bywają sytuacje, gdy kibic mówi sobie „dość”.
Tak właśnie po meczu Wisła Płock – Olimpia Elbląg powiedział sobie nasz czytelnik. Co prawda jest kibicem piłki ręcznej, ale postanowił z kolegami pójść na mecz inauguracyjny rundy wiosennej piłki nożnej. Pierwsza połowa nawet podobała się całej grupie, ale potem coś się zaczęło psuć w szeregach płockiej ekipy i spotkanie zrobiło się nudne.
Nasz czytelnik wraz z przyjaciółmi postanowili więc opuścić stadion przy ul. Łukasiewicza. – Wyszliśmy grzecznie z obiektu i poszliśmy w kierunku stacji benzynowej – opowiada. – Z daleka zobaczyliśmy samochód z policjantami, więc przeszliśmy kawałek dalej, by się nie narażać na mandat i przejść przez ul. Łukasiewicza w miejscu do tego wyznaczonym. Nagle samochód, a był to siwy renault trafic na cywilnych numerach, podjechał do nas. W środku siedziało z przodu dwóch i z tyłu chyba pięciu policjantów w kominiarkach. Jeden z nich otworzył drzwi i zawołał do mnie „ty, pasiak wsiadaj do pojazdu”. Miałem bluzę w paski, więc nie było wątpliwości, że to do mnie. Nie chciałem wsiąść, więc wysiadł i uderzył mnie pięścią w twarz. Zawołałem, żeby zdjął kominiarkę i możemy się bić, ale on wsiadł z powrotem i odjechali. A my staliśmy wszyscy, ja i moi koledzy, świadkowie tego zdarzenia, osłupiali na ulicy. Nasz czytelnik zapewnia, że zachowywali się poprawnie, nie śpiewali żadnych klubowych piosenek, nie wznosili okrzyków, nawet nie mieli na szyjach szalików. Później dowiedzieli się, że zatrzymanych zostało kilkunastu kibiców drużyny przyjezdnej, ale nie było żadnych powodów do interwencji w ich przypadku.
Pewnie kibic nie opowiedziałby nam swojej historii, ale był wzburzony tym, co działo się ostatnio na Białorusi. – Boję się, żebyśmy nie byli traktowani w ten sposób – tłumaczy podczas wizyty w redakcji. – Przecież nie można nas bić tylko dlatego, że idziemy ulicą po meczu. To za mało, by policja mogła reagować w tak brutalny sposób.
Poprosiliśmy o wyjaśnienie zajścia oficera prasowego KMP Krzysztofa Piaska. – Rzeczywiście samochód o tym numerze rejestracyjnym jest w naszych zasobach, ale to nie ta marka pojazdu. Oczywiście czytelnik nie musiał wiedzieć, jaki to samochód, ale zastanawia mnie, dlaczego, skoro został pobity, nie zgłosił tego faktu do prokuratury. Rozumiem, że nie chciał iść na policję, ale lepiej zrobiłby, gdyby zgłosił to zajście do odpowiedniej instytucji, nie do redakcji. Z tego powodu nie zostały wszczęte żadne procedury i nie ma żadnego śladu, że mogło dojść do podobnego zdarzenia. Dlatego trudno to nawet komentować, a tym bardziej potwierdzać lub zaprzeczać, że pobicie miało miejsce.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości