Tytuł na pierwszej stronie wiadomej gazety w poniedziałek, po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów: PiS wygrywa o włos! Tytuł we wtorek (wyniki oficjalne): PiS wygrywa o włos… dinozaura! Że dinozaury nie miały włosów? Jak to nie miały? To po co ludzie rzucali w nie kamieniami? Wiadomo, na grubego zwierza poluje się dla mięsa i futer! Tym bardziej, że to epoka lodowcowa była. Zimno jak cholera. Tylko w futrze z takim grubym włosem dało się wytrzymać… Tak naprawdę tytuł był inny, ale ten pasował mi do koncepcji! Tytuł w środę: Opozycja przegrała na własne życzenie. Trzeba było jechać… Trzeba jeździć po powiatach, wysłuchiwać narzekań, czasami i chamskich, ale przełknąć dumę i przybić piątkę. Jak jechać, gdzie? Może do Pleszewa albo Świebodzina? Żeby pogonili? A może i psami poszczuli? Nic się nie dało zrobić! Wieś wygrała rządzącym wybory! Do spółki z telewizją rządową i proboszczami.
N o to rzeczywiście, nie da się. Na wsi ludzie przyzwyczajeni do używania własnego rozumu (bez tego trudno byłoby wyżyć z pracy rąk), inaczej niż ci wyhodowani na wiadomej gazecie i kanale telewizyjnym. I nie „kupią” pasztetu wigilijnego, uciesznych podskoków „człowieka zwanego koniem”, podtatusiałych facetów i ich koleżanek ze szkolnej ławy z plastikowymi helikopterami zamiast czapek, śpiewającej krowy i tym podobnych „pomysłów” na pozyskiwanie „elektoratu”. Trzeba ruszyć głową i zaproponować coś na poważnie, nie „dla jaj”! Wiem, że to trudne, ale w końcu polityka to nie jest zabawa chłopców w krótkich majtkach w piaskownicy. Trzeba przestać się mazać, że źli z tamtego podwórka zabrali nam łopatki i wiaderka.
A tak na serio, to obywatele utrzymują polityków po to, by ciężko dla nich pracowali. Od dostarczania rozrywki są celebryci spod Cedyni, tramwaju w czasie okupacji i inni tacy… A posłom i senatorom, którzy zamiast pracować dla dobra wspólnego zabawiają się na ulicznych happeningach trzeba odbierać mandaty! I nie dziwić się, że swojska wicepremier wygrywa z byłym premierem – profesorem. Daleki jestem od akceptacji dla socjalizmu w jakiejkolwiek formie, ale przypominam, iż rząd pana profesora wprowadził Cztery Wielkie Reformy! Zalecałbym chwilę zadumy nad efektami. Warto zapytać kolegów pana premiera, też profesorów, o zdanie na temat reformy oświaty. Co sądzą o przygotowaniu absolwentów zreformowanych szkół do studiowania? A jak tam filary systemu emerytalnego? Ile dopłacamy rocznie do pierwszego? Dlaczego koledzy Wielkiego Reformatora musieli ściąć drugi o połowę? A jak już głowa spuchnie od wysłuchiwania opowieści o tych sukcesach, to… Żaden problem! Udajemy się do lekarza. Oczywiście bez kolejki, bo te reforma systemu opieki zdrowotnej odesłała na zawsze do lamusa historii…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze