16 marca o godz. 12.00 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, z okazji 140. rocznicy urodzin (10 lutego) i przypadającej tego dnia 56. rocznicy śmierci Jerzego Szaniawskiego, aktorzy Teatru Dramatycznego w Płocku z dyrektorem Markiem Mokrowieckim wraz z przedstawicielami noszącej imię dramaturga Szkoły Podstawowej w Jadwisinie spotkali się przy grobie patrona. Adam Gradowski, Aleksander Maciejczyk i Marek Mokrowiecki zainscenizowali fragmenty sztuk Szaniawskiego „Dwa teatry” oraz „Kowal, pieniądze i gwiazdy”. O tym, że twórczość „Jerzego milczącego” jednoczyła nawet przeciwstawne obozy polityczne, mówiła prof. Jadwiga Jakubowska-Opalińska.
Teatr Dramatyczny w Płocku nosi imię Jerzego Szaniawskiego od 1980 roku. Zabiegał o to pierwszy dyrektor sceny Jan Skotnicki. Patrona upamiętniają odsłonięta w holu tablica, którą wykonał plastyk teatralny, i płaskorzeźba witająca publiczność w wejściu do teatru. Nieco później, w 1987 roku inna instytucja na Mazowszu obrała imię Jerzego Szaniawskiego. Była to Szkoła Podstawowa w Jadwisinie, mieszcząca się niedaleko dworku w Zegrzynku, gdzie pisarz mieszkał.
16 marca na grobie Szaniawskiego teatralna delegacja zapaliła znicze i złożyła kwiaty. Marek Mokrowiecki poruszająco przeczytał monolog dyrektora ze sztuki „Dwa teatry”. Wspólnie z aktorami – Adamem Gradowskim i Aleksandrem Maciejczykiem – zainscenizował fragmenty kolejnego dramatu Szaniawskiego „Kowal, pieniądze i gwiazdy”, którego wystawienie ma w planach płocki teatr.
W spotkaniu uczestniczyła również krytyk i teatrolog prof. Jadwiga Jakubowska-Opalińska. Badaczka podkreśliła, że Szaniawski w swoich utworach wskazywał różnym odbiorcom „przestrzeń naszego rodowodu, naszych wartości, naszych mitów”. Przypomniała, że w 1925 roku Stefan Jaracz wystawił w Teatrze Narodowym „Żeglarza”. Sztuka, która jest dyskursem o młodej Polsce, spowodowała dyskusję ponad podziałami.
- Głos wówczas zabierali wszyscy: socjaliści, ludowcy, chadecy, liberałowie, intelektualiści. Wszyscy dyskutowali o tym, bo Pan nie był politykiem, ale Pan wywołał fenomen krytyczny. Jednym głosem mówili Irzykowski i Boy, ale też pojawiła się wypowiedź Antoniego Słonimskiego i Zygmunta Wasilewskiego, którzy pewnie nigdy nie podaliby sobie ręki. Dyskutowali o tym, czy z mitem, jakim mitem i dokąd z mitem – mówiła prof. Jakubowska-Opalińska.
Reklama
Płocki teatr pochwaliła za konsekwentne przypominanie sztuk patrona. Na scenie wystawiono m.in. „Most” w reżyserii Alicji Choińskiej, „Żeglarza” w reż. Jana Skotnickiego, „Dwa teatry” w reż. Marka Mokrowieckigo, „Papierowego kochanka” w reż. Pawła Paszty (2021), „Lekkoducha” w reż. Jana Tomaszewicza (2023).
- Nie tylko jest to teatr Pana imienia. Od początku do dzisiaj i mam nadzieję też do jutra wystawia Pana sztuki. Wraca, rozmawia z Panem – powiedziała Jakubowska-Opalińska.
Za nie mniej istotny w promowaniu twórczości Szaniawskiego uznała powstały w pandemii wyjątkowy projekt filmowy „Nie wszystko się kończy z zapadnięciem kurtyny”.
- W tym filmie jest scena, w której postacie wychodzą z lasu, mniej lub bardziej naznaczone Pana wizją świata, a właściwie autorskim przedstawieniem Marka Mokrowieckiego, który tworzy trop, jak z Panem rozmawiać. Film pokazuje drogę, na której spotkali się krytycy, nauczyciele, szkoła Pana imienia. Teatr płocki nie boi się rozmowy z Panem.
Jagoda Jakubowska-Opalińska zaznaczyła, że dzisiaj nieobecność Szaniawskiego na scenach wynika z bezradności – lecz nie z bezradności pisarza, ale współczesnych realizatorów.
Teatralna delegacja zapaliła znicze również na grobach dyrektora Andrzeja Marii Marczewskiego, urodzonego w Płocku poety Władysława Broniewskiego, którego postać kreował w spektaklu „Broniewski” w reż. Julii Mark Aleksander Maciejczyk oraz Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Tadeusza Sygietyńskiego. Na Cmentarzu Północnym złożono kwiaty na grobie aktorki płockiego teatru Hanny Zientary-Mokrowieckiej i wieloletniego kierownika literackiego Bohdana Urbankowskiego.
- Dla mnie niesłychanie cenne jest to, że przyjechali Aleksander i Adam, młodzi aktorzy, którzy, mam nadzieję, będą kontynuować to wszystko, o co nam w teatrze chodzi – podsumował Marek Mokrowiecki.
Reklama
Fot. Waldemar Lawendowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze