Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Po aferze złodziejskiej przyszła kolej na aferę żywnościową. Pan Bogdan Rymanowski, który tak dał się we znaki premierowi Tuskowi, nokautując go w kampanii prezydenckiej pamiętnym wywiadem, którym właściwie definitywnie odebrał Rafałowi Trzaskowskiemu szanse na zwycięstwo, zaprosił do swojego kanału na YouTube panią profesor Grażynę Cichosz i się zaczęło. Wywiad zgarnął ponad 2 miliony wyświetleń, odbił się echem po całej Polsce i wywołał wściekłość polityczno-medialnej czerezwyczajki, która sprawuje od kilkudziesięciu lat rząd dusz nad tym maltretowanym w procesie transformacji ustrojowej społeczeństwem. Teraz okazuje się, że nie dość, że nas bezczelnie okradają, to jeszcze nas bezczelnie trują. Profesor Cichosz nie przebierała w słowach, ujawniając przekręt żywnościowy za przekrętem na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Sama uczona pracuje naukowo od pół wieku, sama przeprowadziła wiele badań naukowych, ma ogromne doświadczenie w dziedzinie, na temat której się wypowiada, a mimo to środowiska wysługujące się światowemu układowi gospodarczo-zdrowotno-żywnościowemu zaatakowały z furią, wyliczając uczonej ze swojego dyletanckiego punktu widzenia niemały łańcuszek rzekomych przekłamań i grzechów. Wyszło na to, że w tym kraju lepiej znają się na medycynie i technologii żywności dziennikarze od sportu, rozrywki i służb specjalnych niż najbardziej nawet zasłużeni naukowcy.
W rezultacie internet zalała lawina pochwał dla pani Profesor ze strony zwykłych zjadaczy chleba oraz katalogi rzekomo zdemaskowanych kłamstw „ekspertki od Rymanowskiego”, jak deprecjonująco nazwano profesor Cichosz po drugiej stronie barykady. A pani Profesor nie zostawiła suchej nitki na przykład na żywności modyfikowanej genetycznie jako szkodliwej dla zdrowia z tego względu, że organizm człowieka nie trawi tych zmodyfikowanych białek. Dostało się modyfikowanej genetycznie soi jako źródłu licznych chorób jelit, w tym nowotworów jelit i trzustki, a także bardzo tajemniczej choroby Leśniowskiego-Crohna i choroby Hashimoto. Dostało się tak popularnym w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat tłuszczom roślinnym, a przede wszystkim wszelkim margarynom. Konstatacje płynące z tego wywiadu są przygnębiające, ponieważ głos zabiera uczona, która dysponując licznymi, przekonująco uwierzytelnionymi badaniami naukowymi, rzuciła odważnie rękawicę potężnemu lobby w dziedzinie przemysłu żywnościowego, co nie mogło się spodobać.
Dlatego różni zatrudnieni „na etacie” przez ten potężny przemysł domorośli eksperci od wszystkiego, w tym od chemii, biologii, fizyki, technologii żywności i nie wiadomo jeszcze czego ruszyli z odsieczą dyskredytowanym przez panią Profesor technologiom produkcji żywności. Trzeba tupetu i odwagi, żeby stanąć w szranki z takim autorytetem, ale czego nie robi się dla mamony, która kusi, osacza, nie pozwala stanąć po stronie zwykłego konsumenta, który słuchał wynurzeń pani Profesor z szeroko rozdziawionymi ustami, nie dowierzając, że jest tak źle, a będzie jeszcze gorzej, kiedy dotrze do nas nafaszerowana chemicznymi „utrwalaczami” żywność z dalekiej Argentyny. Trudno tu dyskutować z treściami naukowymi zawartymi w wypowiedziach uczonej, ale nie ulega wątpliwości, że wykonała pani Profesor kawał dobrej roboty, uświadamiając nam, w jak dużym stopniu jesteśmy oszukiwani przez producentów i dystrybutorów żywności. Parę dni później pani Profesor jeszcze podbiła piłeczkę u Jana Pospieszalskiego, mówiąc, że stan produktów spożywczych w naszych sklepach, to „świadome i celowe generowanie chorób”, a „żywność z Mercosuru będzie niejadalna”. I jeszcze, że „im więcej tłuszczów roślinnych w diecie, tym większa zachorowalność na nowotwory”. My laicy tego wszystkiego nie sprawdzimy, ale człowieka z 50-letnim doświadczeniem naukowym niezwiązanego z biznesem spożywczym warto chyba posłuchać. Niewielkie to pocieszenie, zważywszy, ile zrobiono w tym kraju po upadku PRL-u, aby zniszczyć małe gospodarstwa rolne i ile jeszcze się robi, aby dobić tradycyjne rolnictwo produkujące wędliny bez „utrwalaczy”. Kto jeszcze pamięta smak wędlin z tamtych czasów, wie, o czym mowa.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze