Żyjemy w świecie dezinformacji. Dotyczy ona zjawisk teraźniejszych i przeszłych. Prawda traktowana jest instrumentalnie, zazwyczaj nie jest już znana ani pożądana. Nie chcemy wiedzieć, jak jest albo jak było naprawdę. Ustalone medialnie wersje rozumienia pewnych zdarzeń i zjawisk stają się dogmatami wiary, podważanie których piętnowane jest groźbą spalenia na stosie. Pewna część psychologów i psychiatrów nie ma wątpliwości, że to, co w mediach nazywa się „orientacją seksualną”, żadną orientacją nie jest, tylko pewnego rodzaju zaburzeniem, które powinno być inaczej traktowane niż się proponuje, ale głośno tego nie powiedzą, ponieważ się boją. Taka sytuacja stopuje rozwój badań naukowych w tej dziedzinie. Pewna część historyków przedstawia inną wersję tego, co przed 84 laty wydarzyło się w Jedwabnem na Podlasiu. Próbują o tym mówić głośno, narażając się na ostracyzm i wykluczenie ze społeczności wiernych. Podany do wierzenia dogmat został uświęcony kanoniczną książką Jana Tomasza Grossa pt. „Sąsiedzi” w roku 2000, a próby weryfikacji ustalonych tam kanonów wiary przez prokuratorskie śledztwo zostały zastopowane na żądanie kapłanów religii Holocaustu przez prokuratora generalnego Lecha Kaczyńskiego. Pozostaje więc wiara, która wypiera naukę. Podobnie jest z wydarzeniami współczesnymi. Kto pyta o to, co naprawdę dzieje się na naszej zachodniej granicy i jakie skutki przyniesie także nam masowa migracja ludzi z innych kultur, cywilizacji i religii, zostanie postawiony przed trybunałem współczesnej politycznej inkwizycji.
Przed trybunał zawleczono właśnie biskupa Meringa, który na Jasnej Górze nazwał „bandytami” tych, którzy „nami rządzą” i narzucają nam przemocą masową migrację, a przy tym pochwalił Ruch Obrony Granic, obywatelską inicjatywę, która wobec kunktatorskich poczynań rządu wspierających niemieckie działania na rzecz przerzucania do Polski niechcianych tu migrantów, wzięła sprawy w swoje ręce i wymusiła na rządzących kontrolę granicy. Oczywiście, źle zrobiono, bo migrantów należy masowo przyjmować, nie patrząc na to, kim są, skąd pochodzą i po co tu się pchają. Tego oczekuje współczesna mistyka migracyjna, uprawiana przez UE i znajdująca wielu wyznawców także u nas. Na rodzimych obrońcach tej mistyki, która zniszczyła zachodnią Europę, nie robią nawet wrażenia ostatnie zbrodnie popełnione w Polsce przez migrantów z tą najbardziej wstrząsającą w Toruniu na 24-letniej dziewczynie przez Wenezuelczyka z wykłuciem oczu ofierze, zgodnie ze zwyczajem środowisk przestępczych w Ameryce Południowej. Może biskup Mering przesadził, nazywając rządzących „bandytami”, ale wobec faktu, że symulują tylko ochronę naszego bezpieczeństwa, nazwanie ich „pomocnikami bandytów” wydaje się nieprzesadzone, a powołanie „ruchu obrony obywateli przed nadużyciami władzy” pożądane.
Trybunały politycznej inkwizycji wzięły się także za Grzegorza Brauna, który, imponując wielką erudycją na temat Holocaustu, podważył niektóre dogmaty tej najbardziej czczonej dziś religii świata. Nie, nie zaprzeczył Holocaustowi, nie zaprzeczył masowej zagładzie Żydów dokonanej przez Niemców w czasie II wojny światowej, także w Auschwitz, cokolwiek pod tą nazwą się kryje (samo „Auschwitz I”, czy też „Auschwitz”, „Birkenau” i „Monovitz”), jak próbują nam wmówić intelektualne miernoty, które nie potrafią słuchać ze zrozumieniem, bo konieczność obrony dogmatów wiary historycznej im tego kategorycznie zabrania. Braun stanął tylko w obronie ludzkiej potrzeby badania faktów dotyczących także Holocaustu takimi samymi metodami, jakie stosuje się w nauce, z zastosowaniem wymogów warsztatu obowiązującego w naukach humanistycznych, do których przynależy historia (a tu, zdaje się, analiza źródeł odgrywa pierwszorzędną rolę). Wiem, domagając się swobody badań naukowych, popełnił straszną herezję, która każe napiętnować go brunatną łatką antysemity i faszysty, stąd eskaluje się histeryczne przekonanie, że zagraża nam faszyzm. Może i zagraża, ale pamiętajmy o tym, że jego źródłem są zawsze aberracje liberalizmu (szerzej: kapitalizmu) w jego najgorszej wersji, do rozpowszechniania których przyczyniają się nieudolnie rządzący w tym ustroju jego apologeci, z obecnie sprawującymi władzę w Polsce na czele.
Wiesław Kopeć
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze