Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "Rozwód notarialny"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości, przewidywała możliwość rozwiązania małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Dotychczas była to wyłączna prerogatywa sędziów. Złośliwi komentatorzy sugerowali nawet przynanie  jej notariuszom. Zmiany nie będzie, bo prezydent ustawę zawetował. Szkoda, bo szła w słusznym kierunku. A złośliwców można zapytać: a co w tym złego? Skoro notariusz może w pewnych sytuacjach zastąpić prezydenta, to nie mógłby sędziego? 

A gdyby pójść dalej tą drogą, to nasuwa się kolejne rozwiązanie bliskie sercu liberała, bo ograniczające ingerencję państwa w życie obywateli. Śluby cywilne, czyli „szopki” z udziałem kierownika urzędu stanu cywilnego w roli „księdza”, zastąpić aktem notarialnym potwierdzającym zawarcie kontraktu na wspólne wykonywanie określonych czynności na określony czas lub bezterminowo. Czyż nie tym stały się z czasem śluby cywilne, które pierwotnie wymyślono, by obywatelom niereligijnym przypisać te same prawa i obowiązki, które państwowa biurokracja wymyśliła dla małżeństw? Tryb rozwiązania takiego kontraktu można wpisać do jego treści i po kłopocie! To znaczy kłopot jest. Trzeba zmienić prezydenta, bo obecny takiej ustawy na pewno nie podpisze

Reklama

Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że świat nieuchronnie zmierza w tym kierunku. Dla pokoleń (trzeba powoli myśleć o liczbie mnogiej) wychowanych na grach komputerowych wizja trwałego małżeństwa jest czystą abstrakcją. Jeśli w „strzelankach” można „kupować” kolejne życia, to czemu nie kolejnych „małżonków” w grze w „rodzinę”? Słowem: zmienia się model rzeczywistości, w której przyjdzie żyć kolejnym pokoleniom. Czy na lepszy, czas pokaże…

W komentarzu do weta rzecznik prasowy prezydenta stwierdza: trudno zgodzić się z taką sytuacją, że rozwód typu Las Vegas będzie rozwiązaniem, które ma sprzyjać demografii. Sprzyjać może nie będzie, ale czy może istotnie wpłynąć na decyzje młodych ludzi w kwestii posiadania potomstwa? Chyba nie… Przecież takie zjawisko jak rodzina patchworkowa jest już na tyle powszechne, że potencjalny rozpad małżeństwa, czy też pozostawanie w związku nieformalnym nie jest istotnym argumentem przy podejmowaniu decyzji prokreacyjnych.

Reklama

„W tym temacie” musimy się pogodzić z tendencją demograficzną dominującą w cywilizacji zachodniej stwierdzającą, że ten obszar geograficzny (i kulurowy) będzie się kurczył. Będzie nas coraz mniej i te ubytki uzupełniać będą przybysze z innych rejonów świata, w których obowiązuje, przynajmniej na dziś, inna „filozofia prokreacyjna”…

 

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości