Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Temat dzisiejszy zapożyczyłem od felietonisty gościnnie występującego na łamach „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju”. W ostatnim magazynowym wydaniu zamieścił on tekst z tezą: są w Polsce politycy, którzy od lat atakują prawo miedzynarodowe i kibicują Donaldowi Trumpowi… Ci politycy działąją przeciwko interesom Polski. Koniec cytatu! Jakież to akty prawne są przedmiotem tych ataków i jakim interesom one zagrażają? Tu posłużę się ponownie cytatem. „Gdy polska prawica kwestionuje prawo UE, ignoruje wyroki ETPC czy podważa zobowiązania traktatowe, robi to samo co Trump… Uczy świat, że prawo jest wybiórcze. A świat tę lekcję zapamiętuje. Szczególnie Putin”.
Tak, Szanowny Czytelniku! Nie znasz języków obcych, nie śledzisz tego, o czym mówią światowe media… A tam na pierwszych stronach doniesienia z naszego pięknego kraju. Oczywiście temat wiodący to stosunek polskiej prawicy do prawa UE i wyroków ETPC. Celują w tym, rzecz jasna, środki masowego przekazu Federacji Rosyjskiej! To woda na młyn tamtejszej propagandy! Jeśli Polska lekceważy normy prawa międzynarodowego, to dlaczego miałaby ich przestrzegać Rosja? Tak, proszę Państwa! Uderzmy się w piersi! Gdyby nie skandaliczne, brutalne wręcz lekceważenie reguł prawnych obowiązujących w UE przez dzisiejszą opozycję, nie byłoby napaści Putina na Ukrainę! Konia kują, a żaba nogę podstawia...
A co z naszym bezpieczeństwem? Siła Polski według cytowanego publicysty „zawsze była pochodną reguł, sojuszy i instytucji – od ONZ, przez NATO, po UE… Polska bez wsparcia międzynarodowego w momencie kryzysu będzie w takiej samej sytuacji jak Ukraina… Różni nas siła organizacji międzynarodowych, do których my należymy, a Ukraina nie… Czy strategia atakowania prawa międzynarodowego i popierania Trumpa… nie jest po prostu sprowadzaniem nas do sytuacji, w której jesteśmy zdani na kaprys jednego człowieka?”
Kilka zdań komentarza… Historia poprzedniego stulecia nas uczy, że ta siła była największa, kiedy liczyliśmy na siebie. Mam oczywiście na myśli rok 1920 i skuteczną obronę przed nawałą bolszewicką. Własnymi siłami! Dwadzieścia lat później nie pomogła nam organizacja międzynarodowa (Liga Narodów) ani sojusze (Francja, Anglia). Obawiam się, że dziś jest podobnie. ONZ może wydać szereg rezolucji potępiających ewentualnego agresora. Unia Europejska… Nie dysponuje najważniejszym argumentem – siłą militarną. Ani armią, ani rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym. Poza tym w dokumentach regulujących działanie tej organizacji i zobowiązania wobec członków nie ma zapisów mówiących o wsparciu w razie zagrożenia wojną. Możliwości (i obowiązek) udzielenia pomocy ma NATO, ale bez Ameryki nie dysponuje wystarczającą siłą. O chęciach członków nie wspomnę. A w Ameryce rządzi Trump. I koło się zamyka…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze