Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "Specjalna operacja wojskowa II"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Początek drugiego ćwierćwiecza dwudziestego pierwszego wieku jak z filmu  Hitchcocka. Zaczyna się od trzęsienia ziemi, potem napięcie ma nieprzerwanie rosnąć… Tym razem za reżyserkę zabrał się rodak mistrza suspensu, obecnie pełniący funkcję prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy uczeń przerośnie mistrza? Na razie trudno powiedzieć. Początek „filmu” można niewątpliwie nazwać wystrzałowym, ale zamiast oczekiwanego wzrostu napięcia, mamy raczej ciszę. Czy jest to cisza przed burzą? Czas pokaże. Póki co władzę w zastępstwie porwanego prezydenta sprawuje dotychczasowa wiceprezydent, a Wenezuelczycy zapowiadają odbicie Maduro, więc może… 

Tymczasem zastanawiamy się, o co w tej całej operacji chodzi? Może amerykański prezydent chciał pokazać swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi, jak powinna wyglądać „specjalna operacja wojskowa”? I co z tego pokazu wynika dla współczesnego świata? Z pewnością porwanie i uprowadzenie prezydenta dużego, trzydziestomilionowego kraju, to coś dotąd w światowej polityce cokolwiek szokującego. Tym bardziej, że odbyło się przy otwartej kurtynie, w obecności kamer. Owszem, przed wiekami takie historie się zdarzały, choćby przypadek naszego króla Przemysława II, porwanego a potem zamordowanego przez Brandenburczyków. Ale to był koniec trzynastego stulecia! 

Reklama

Jakie wnioski wynikają z tego zdarzenia dla nas, obywateli kraju podobnej wielkości? Kraju pozbawionego wprawdzie złóż ważnego surowca, za to położonego w strategicznym miejscu na mapie Europy? Z pewnością wzmocnienie ochrony pałacu przy Krakowskim Przedmieściu staje się potrzebą chwili. Pamiętamy przecież dobrze, jak pod nieobecność poprzedniego lokatora rodzime służby bez kłopotu wtargnęły do niby strzeżonego obiektu i wyprowadziły z niego prezydenckich gości. Teraz zielone światło zapaliło się dla chętnych do „odwiedzin” z zagranicy. Oczywiście nie wszystkich, tylko tych z państw poważnych, mocarstw globalnych i regionalnych…

Odejdźmy na chwilę od spraw mrożących krew w żyłach na rzecz tych lżejszego kalibru. Wkrótce będziemy potęgą militarną na skalę europejską, ale już dziś jesteśmy mocarstwem światowym w jednej z najbardziej popularnych dyscyplin sportu. Polscy tenisiści wygrali turniej United Cup, uznawany za nieoficjalne mistrzostwa świata drużyn mieszanych. Nie był to sukces przypadkowy, bo to już trzeci kolejny występ naszych orłów w finale tej imprezy. Co równie ważne, to nie największa gwiazda w drużynie była tym razem jej głównym filarem (dwa przegrane pojedynki), ale para mieszana, która zwycięsko zakończyła wszystkie spotkania, w tym finałowe, decydujące o końcowym sukcesie! Wielkie gratulacje! Czekamy na potwierdzenie klasy w rozpoczynającym się niebawem turnieju wielkoszlemowym!

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości