Na pewno? Skąd to wiemy? Co za pytanie! Jeżeli prezydent największego światowego mocarstwa zapewnia publicznie naszego prezydenta, że „nawet nie myślał” o wyprowadzeniu wojsk amerykańskich z Polski, to… niedowiarek zada w tym miejscu pytanie: a jeśli pomyśli? To wprawdzie nie była jedna z obietnic wyborczych, o których nasz wicepremier od dyplomacji mawiał, że są wiążące dla tych, którzy w nie wierzą, ale pamiętamy przecież wiele wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych, które funkcjonują już tylko w jakichś zakamarkach Internetu. „Pokój dwudziestoczterogodzinny”, Grenlandia, Kanada, Kanał Panamski, Strefa Gazy…
Jeśli spojrzymy na mapę rozmieszczenia jednostek amerykańskich w naszym kraju, to na pierwszy rzut oka widać dziwną korelację z ujawnionym w trakcie kampanii wyborczej 2023 roku przez ówczesnego ministra obrony „Planu Użycia Sił Zbrojnych w ramach samodzielnej operacji obronnej WARTA-00101”. Zgodnie z zapisami w tym dokumencie to Wisła miała być początkiem zorganizowanej obrony kraju i punktem wyjścia do ewentualnego odzyskiwania utraconych najpierw terenów wschodniej Polski… Czy amerykański prezydent słyszał o tym planie? A jeśli tak, to który etap miał na myśli mówiąc, że „USA będą broniły Polski”?
Jeśli nawet założymy optymistycznie wariant najszerszy, w piłce nożnej zwany futbolem totalnym, to zapowiedź prezydenta Trumpa miała miejsce przed wystąpieniem prezydenta Rosji, który w odpowiedzi na inicjatywę „kozaków z koalicji chętnych”, gotowych w ramach gwarancji wysłać na Ukrainę swoich żołnierzy stwierdził, iż „zagraniczne wojska, jeśli pojawią się na Ukrainie, będą uzasadnionym celem dla armii rosyjskiej”.
Oczywiście była to groźba adresowana do przywódców europejskich. Przy obecnym potencjale militarnym tych państw mógł sobie na taki „żarcik” pozwolić. Jednak kryje się w jego słowach poważne przesłanie, że jest coś takiego jak rosyjska strefa wpływów, a w niej obecność obcych wojsk nie będzie tolerowana. Jak daleko sięga ta strefa? Czy obejmuje również Polskę? A jeśli tak, to czy oddziały amerykańskie stacjonujące na naszym terytorium też „będą uzasadnionym celem dla armii rosyjskiej”? I czy „USA będą broniły Polski”, jeśli oznaczałoby to bezpośrednią konfrontację z „drugą armią świata”?
Dobrze, my tu rozważamy scenariusze prowadzące potencjalnie do trzeciej wojny światowej, a tymczasem kolejny dron bezkarnie wleciał na polskie terytorium. Oczywiście żadne systemy obrony powietrznej nie odnotowały tego faktu! Od wielu lat słyszymy o budowanych z mozołem „warstwach” tej obrony i wydaje się, że jedynym rezultatem są nazwy: Wisła, Narew, Pilica, ale jeśli chodzi o wykrywalność obiektów przekraczających granice Rzeczypospolitej w powietrzu, to największą skutecznością charakteryzują się grzybiarze…
Jerzy Ogonowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze