Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. Ostro...

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Upolitystępujący amerykański prezydent rzutem na taśmę wydał zgodę na wykorzystywanie amerykańskich rakiet do rażenia celów w głębi Rosji. Według jednego z zachodnioeuropejskich dzienników, podobną decyzję podjęły Francja i Wielka Brytania. Ma to być odpowiedź na włączenie do wojny żołnierzy północnokoreańskich i największe nasilenie rosyjskich ataków rakietowych i z użyciem dronów od początku wojny. Ta wiadomość zelektryzowała świat. Czy właśnie pojawia się zagrożenie eskalacją działań wojennych na trudną do przewidzenia skalę? I najważniejsza z obaw. Czy może się to skończyć konfliktem nuklearnym między mocarstwami biorącymi udział w tej grze? 

Dużo pytań, żadnej odpowiedzi… Widać, że obie strony konfliktu działają pod presją czasu. Zostały dwa miesiące do przejęcia władzy przez najważniejszego aktora w tym dramacie. Aktora nieprzewidywalnego, zatem warto wypracować jak najwięcej atutów przed zapowiadanym w programie wyborczym prezydenta – elekta działaniem w kierunku jak najszybszego zakończenia tej wojny. Co jeszcze może się wydarzyć w tym krótkim okresie? Najgorszy z możliwych scenariuszy to przerwanie frontu i zajęcie w stylu zwanym od czasu drugiej wojny światowej blitzkriegiem całego terytorium Ukrainy. 

Reklama

Na dziś wydaje się on niemożliwy do zrealizowania przy potencjale jakim dysponuje agresor, który zdaje się być na wyczerpaniu, skoro trzeba sięgać po egzotycznych wojaków z Półwyspu Koreańskiego, ale… Czy ktoś na serio brał pod uwagę taki scenariusz wojenny przed rozpoczęciem kampanii wrześniowej w trzydziestym dziewiątym roku? Wtedy nasza propaganda drastycznie przeceniała możliwości militarne naszego państwa, niedawnego pogromcy hord bolszewickich. Może zatem i dziś popełniamy ten błąd, lekceważąc skrajne wyczerpanie broniących się od prawie trzech lat Ukraińców? 

A gdyby tak się zdarzyło, że to rosyjski, a nie amerykański prezydent zakończyłby tę wojnę, to jak mogłyby się potoczyć wypadki w naszej części Europy? Czy możliwe byłoby kontynuowanie swoistego „Drang nach Westen”? Dodatkową trudność w odpowiedzi na to pytanie stanowiłby fakt, że w tym kierunku Rosja graniczyłaby wyłącznie z krajami należącymi do Paktu Północnoatlantyckiego. Czy w tym momencie dziejowym jest do pomyślenia rozpętanie przez nią wojny z NATO? Normalnie nie, nawet gdyby nowy amerykański prezydent spełnił swoje groźby co do obrony członków Sojuszu nie wydających co najmniej dwa procent PKB na obronność…

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości