Reklama

Płock - felieton Jerzy Ogonowski. "Wyrównywacze"

Rozpocznę, jak często mi się zdarza, od cytatu. „Doprowadzają mnie do pasji nierówności wywołane tym, że jednych rodziców stać na korepetycje, innych nie. Szkoła publiczna jest od tego, by wyrównywać szanse”. To „ministra” edukacji. Pozwolę sobie w tym miejscu na dygresję. Nie dlatego żebym się spodziewał, iż wywoła ona jakikolwiek cień refleksji u tych, do których jest kierowana… Szanowni miłośnicy konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej! Zarówno ci, którzy mają ją na koszulkach, jak i ci, którzy wymachują wydaniem broszurowym. Zajrzyjcie do środka! Uszanujcie wysiłek ludzi, którzy w pocie czoła ten dokument tworzyli. W obowiązującej w naszym pięknym kraju konstytucji nie ma funkcji „ministry”! Nawet Word to słowo podkreśla na czerwono! „Rada Ministrów składa się z Prezesa Rady Ministrów i ministrów” (art. 147). „Ministrowie kierują określonymi działami administracji rządowej lub wypełniają zadania wyznaczone im przez Prezesa Rady Ministrów” (art. 149). Jeśli chcecie koniecznie kaleczyć język ojczysty, to prowadzi do tego prosta droga. „Projekt ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej”. „Ustawę o zmianie Konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów” (art. 235).

Ale do rzeczy! Szkoła, zarówno publiczna, jak i niepubliczna doskonale wywiązuje się z tego obowiązku! Stwarza idealnie równe szanse wszystkim uczniom. Zarówno tym, którym rodzice mogą zapewnić korepetycje ze wszystkich przedmiotów, jak i tym, którzy z różnych względów nie mogą liczyć na wsparcie korepetytora choćby z jednego przedmiotu. Wszyscy oni siedzą na lekcji w takich samych ławkach, mają do dyspozycji takie same zeszyty i podręczniki, słuchają tego samego nauczyciela, który przekazuje im te same treści, ocenia ich postępy w nauce według tych samych kryteriów zapisanych Wewnątrzszkolnym Systemie Oceniania… 

Reklama

A że uczniowie w różnym stopniu te szanse wykorzystują? Jako kibic piłkarski odwołam się do argumentu z tej dziedziny. W tej samej drużynie w tej samej formacji, powiedzmy ataku Bayern Monachium, gra kilku zawodników. Dwóch, trzech plus rezerwowi. Mają tego samego trenera, cały sztab szkoleniowy, grają na tym samym stadionie, dla tych samych kibiców… I jeden, powiedzmy (w swoim czasie) Robert Lewandowski, regularnie strzela w sezonie trzydzieści kilka goli (w najlepszym czterdzieści jeden), a inni kilka, czasem kilkanaście…

 

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bogda - niezalogowany 2024-02-24 20:34:22

    Brawo, brawo, brawo!!! Zgadzam się. Jeśli ktoś nie chce wykorzystać swoich możliwości, to nauczyciel do tego nie zmusi. Szkoła wszystkim daje równe szanse, tylko niektórzy z tego nie korzystają. A potem mają pretensje do tych, którzy ciężko pracowali, że skończyli dobre studia, mają satysfakcjonującą pracę i dobre pieniądze. To nie komunizm, nikt nie będzie miał tego samego i po tyle samo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości