Reklama

Płatne parkowanie.....felieton Jerzego Ogonowskiego

22/11/2016 11:05

W mediach lokalnych poczesne miejsce zajmuje ostatnio temat płatnego parkowania w centrum. Zdania są podzielone. A pewno podziały się pogłębią, jeśli za jakiś czas ludzie się z obowiązkiem płacenia oswoją i „zajętość” miejsc parkingowych w centrum wróci do normy sprzed wprowadzenia tego rozwiązania. Już teraz przed sądami i na Królewieckiej w okolicach rynku jest jakby po staremu… A przecież koronnym argumentem urzędu była dostępność miejsc parkingowych w centrum!
Co „ja jako liberał” sądzę „w tym temacie”? Przede wszystkim zawsze jestem sceptyczny wobec wszelkich działań biznesowych prowadzonych przez urzędników. A płatne usługi dla ludności to jest biznes, jak by na to nie patrzeć. W myśl doktryny liberalnej działalność gospodarcza powinna być domeną prywatnych przedsiębiorców, konkurujących na wolnym rynku i ryzykujących własnym majątkiem. Idąc tym tokiem rozumowania, jeśli „miasto” uważa, że pobieranie opłat za parkowanie to rozwiązanie dobre dla obywateli, to powinno powierzchnię parkingową sprzedać na licytacji podmiotom prywatnym (nie żadnym spółkom miejskim).
A uprzednio podzielić ją na kilka stref, by właściciele konkurowali ze sobą. Oddanie całości w jedne ręce to tak naprawdę sprzedaż parkingów wraz z klientami! Oczywiście zdaję sobie sprawę z kontrowersyjności takiego rozwiązania i trudności, jakie muszą się przy tej okazji pojawić. Ale po to mamy tęgie głowy na stanowiskach w ratuszu, by się skutecznie z takimi trudnościami zmagały. A poza tym cóż… Starzeję się i nie jestem już tak radykalny w poglądach jak kiedyś. Skłonny byłbym do kompromisu. Można te parkingi wydzierżawić na czas na tyle długi, by się dzierżawcom opłaciło w ten biznes inwestować.
I jeszcze jeden aspekt sprawy. W tej chwili kierowcy płacą podwójnie za ten sam „produkt”. Tereny, na których usytuowane są parkingi to wszak przestrzeń publiczna, utrzymywana z pieniędzy podatników. I jakoś nie słychać, by urząd w związku z wprowadzeniem opłat za korzystanie z niej zamierzał obniżyć któryś z lokalnych podatków. Na przykład podatek od nieruchomości. Mamy zatem do czynienia z ukrytą podwyżką podatków! Na dodatek znaczna część wpływów z tej podwyżki nie trafi do budżetu miasta, czyli na potrzeby wspólne mieszkańców, ale do kieszeni prywatnych właścicieli firm, które zainstalowały i obsługują urządzenia do poboru opłat.

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości