Piękna płocczanka Joanna Chrustowska została Miss Mazowsza 2008. Ma 18 lat, chodzi do II klasy V Liceum Ogólnokształcącego. Kilka lat temu fotograficy wypatrzyli ją na płockiej Starówce. Tak zaczęła się jej przygoda z modelingiem i fotomodelingiem. W tym roku zdobyła tytuł najpiękniejszej Mazowszanki. Być może uda się jej również zdobyć tytuł Miss Polski. Kto myśli, że Asi w głowie jedynie konkursy piękności i sesje fotograficzne jest w ogromnym błędzie. Jest młodszym ratownikiem w Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym.
– Ładnej dziewczynie łatwiej jest w życiu?
– Myślę, że na pewno łatwiej. Ludzie uśmiechają się na ulicy. Są mili.
– Nauczycielom w szkole też nie brakuje sympatii dla dziewczyny, która jest modelką, a teraz misską?
– Nauczyciele wiedzą, czym się zajmuję po szkole. Są wyrozumiali. Pozwalają na nadrobienie zaległości w późniejszych terminach.
– A jaką jesteś uczennicą?
– Raczej dobrą, choć nie jestem prymuską. Chodzę do klasy humanistycznej. Najbardziej lubię język polski, a nie przepadam za przedmiotami ścisłymi.
– Jaką książkę poleciłabyś innym?
– Poleciłabym „11 minut” Paulo Coelho. Zresztą bardzo cenię i polecam całą twórczość tego autora.
– O czym myślałaś, gdy wkładano ci na głowę koronę najpiękniejszej Mazowszanki?
– Byłam zaskoczona i wzruszona. Wciąż się uśmiechałam.
– To twój pierwszy tytuł w konkursie piękności, który dał ci awans do półfinału konkursu Miss Polski. Myślisz o tym, jak może się zmienić twoje życie, gdy uda ci się zdobyć tytuł najpiękniejszej Polki?
– Nigdy niczego nie zakładam z góry. Tak się złożyło, zgłosiłam się do wyborów Miss Polski. W późniejszym czasie dostałam e-maila z zaproszeniem na eliminacje do konkursu Miss Mazowsza. Na pewno warto było spróbować swoich sił.
– A jak wyglądają wybory miss od kulis?
– Z dziewczynami poznałyśmy się na zgrupowaniu w Przasnyszu. Przez kilka dni mieszkałyśmy w hotelu Imperium. Warunki były wyśmienite. Właściciel przyjął nas bardzo serdecznie. Organizował nam wiele różnych atrakcji. Jedną z nich był lot awionetką nad miastem. Wieczorami wszyscy w swoim towarzystwie miło spędzaliśmy czas. Do swojej dyspozycji miałyśmy saunę, solarium, fitness. To było dobre odprężenie po zajęciach z choreografii. Stres ujawnił się dopiero w dniu wyborów. Nie myślałyśmy o tym, co się dzieje na scenie. Przebierałyśmy się w stroje kurpiowskie, kostiumy kąpielowe, kreacje wieczorowe. Atmosfera za kulisami była miła. Pomagałyśmy sobie nawzajem. Na pewno nikt nikomu nie darł sukienek.
– W której kreacji czułaś się najlepiej na scenie?
– Zdecydowanie w czerwonej sukni wieczorowej. Taką kreację dobrała mi projektantka.
– Czy świeżo upieczona miss jest obecnie bardzo zajęta?
– Zaraz po wyborach pojechałam do Warszawy jako modelka na konkurs makijażu, w którym wraz z płocką wizażystką Joanną Łukasiak zajęłyśmy trzecie miejsce. Wkrótce czeka nas powtórka w Poznaniu. Mam też propozycję, by wziąć udział w sesjach fotograficznych w Polsce, jak i za granicą.
– Sesje fotograficzne i modeling to podobno dla ciebie żadna nowość?
– Pierwszy kontakt z modelingiem miałam 3 lata temu na pokazie sukien ślubnych Gali. Współpracuję z tą firmą do dzisiaj. Miałam przyjemność pozować do katalogów ślubnych, czasopism oraz dla wielu fotografów. Wszystko zaczęło się od tego, gdy na starówce podszedł do mnie fotograf i zaproponował, żebym mu pozowała. Zdjęcia wstawiłam do internetu i posypały się propozycje. Z niektórych korzystam.
– A z których nie korzystasz?
– Nigdy nie wzięłabym udziału w sesji rozbieranej. A takich ofert zdarza się bardzo dużo. Czasem jestem w ciężkim szoku, co ludzie potrafią wymyślić. I to nie tylko fotografowie, ale też osoby prywatne.
– Dlaczego lubisz stawać przed obiektywem? Przemawiają za tym pieniądze?
– Nie robię tego dla pieniędzy. Lubię pozować przed obiektywem oraz na wybiegu i zmieniać swoje oblicze. Każda sesja przynosi coś innego. Są nowe stroje i inne przygotowania, a mnie cieszą późniejsze efekty na zdjęciach. Dobrze się czuję podczas sesji, nawet jeśli odbywa się w lutym na Tumskiej, a ja pozuję w sukience na ramiączkach. Pamiętam wzrok zmarzniętych ludzi, którzy patrzyli, co ja najlepszego robię.
– Obecnie jesteś chyba najładniejszą ratowniczką na Mazowszu?
– Należę do płockiego oddziału WOPR. Jestem młodszym ratownikiem. Latem bywam nad Zalewem Sobótka. Takie zajęcie to dla mnie ogromna satysfakcja. W przyszłości planuję zostać wodnym ratownikiem.
– Ratownictwo wodne kontra wyjazdy, pokazy mody, sesje. Myślisz, że uda ci się pogodzić te rzeczy?
– Tak samo lubię się zajmować modelingiem, jak i pływaniem. Konfliktu interesów nie będzie.
– Masz czasem ochotę opuścić Płock na dobre?
– Bardzo lubię Płock. To miasto, w którym się urodziłam i wychowałam. Nie ciągnie mnie do innych miast. Lubię chodzić nad Wisłę, zwłaszcza teraz, gdy pojawiła się tutaj aleja spacerowa z ławeczkami. Można się tu wyciszyć. Przyjemność mi także sprawia zabawa w gronie znajomych w płockich lokalach.
– Warto brać udział w konkursach piękności?
– Warto wykorzystać swoje szanse i pokonać swój strach. Jak nie wyjdzie, to trudno. Później można tylko żałować, że się nie spróbowało.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze