Reklama

Piękna ratowniczka

30/04/2008 09:02
Piękna płocczanka Joanna Chrustowska została Miss Mazowsza 2008. Ma 18 lat, chodzi do II klasy V Liceum Ogólnokształcącego. Kilka lat temu fotograficy wypatrzyli ją na płockiej Starówce. Tak zaczęła się jej przygoda z modelingiem i fotomodelingiem. W tym roku zdobyła tytuł najpiękniejszej Mazowszanki. Być może uda się jej również zdobyć tytuł Miss Polski. Kto myśli, że Asi w głowie jedynie konkursy piękności i sesje fotograficzne jest w ogromnym błędzie. Jest młodszym ratownikiem w Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym.

– Ładnej dziewczynie łatwiej jest w życiu?

– Myślę, że na pewno łatwiej. Ludzie uśmiechają się na ulicy. Są mili.

– Nauczycielom w szkole też nie brakuje sympatii dla dziewczyny, która jest modelką, a teraz misską?

– Nauczyciele wiedzą, czym się zajmuję po szkole. Są wyrozumiali. Pozwalają na nadrobienie zaległości w późniejszych terminach.

– A jaką jesteś uczennicą?

– Raczej dobrą, choć nie jestem prymuską. Chodzę do klasy humanistycznej. Najbardziej lubię język polski, a nie przepadam za przedmiotami ścisłymi.

– Jaką książkę poleciłabyś innym?

– Poleciłabym „11 minut” Paulo Coelho. Zresztą bardzo cenię i polecam całą twórczość tego autora.

– O czym myślałaś, gdy wkładano ci na głowę koronę najpiękniejszej Mazowszanki?

– Byłam zaskoczona i wzruszona. Wciąż się uśmiechałam.

– To twój pierwszy tytuł w konkursie piękności, który dał ci awans do półfinału konkursu Miss Polski. Myślisz o tym, jak może się zmienić twoje życie, gdy uda ci się zdobyć tytuł najpiękniejszej Polki?

– Nigdy niczego nie zakładam z góry. Tak się złożyło, zgłosiłam się do wyborów Miss Polski. W późniejszym czasie dostałam e-maila z zaproszeniem na eliminacje do konkursu Miss Mazowsza. Na pewno warto było spróbować swoich sił.

– A jak wyglądają wybory miss od kulis?

– Z dziewczynami poznałyśmy się na zgrupowaniu w Przasnyszu. Przez kilka dni mieszkałyśmy w hotelu Imperium. Warunki były wyśmienite. Właściciel przyjął nas bardzo serdecznie. Organizował nam wiele różnych atrakcji. Jedną z nich był lot awionetką nad miastem. Wieczorami wszyscy w swoim towarzystwie miło spędzaliśmy czas. Do swojej dyspozycji miałyśmy saunę, solarium, fitness. To było dobre odprężenie po zajęciach z choreografii. Stres ujawnił się dopiero w dniu wyborów. Nie myślałyśmy o tym, co się dzieje na scenie. Przebierałyśmy się w stroje kurpiowskie, kostiumy kąpielowe, kreacje wieczorowe. Atmosfera za kulisami była miła. Pomagałyśmy sobie nawzajem. Na pewno nikt nikomu nie darł sukienek.

– W której kreacji czułaś się najlepiej na scenie?

– Zdecydowanie w czerwonej sukni wieczorowej. Taką kreację dobrała mi projektantka.

– Czy świeżo upieczona miss jest obecnie bardzo zajęta?

– Zaraz po wyborach pojechałam do Warszawy jako modelka na konkurs makijażu, w którym wraz z płocką wizażystką Joanną Łukasiak zajęłyśmy trzecie miejsce. Wkrótce czeka nas powtórka w Poznaniu. Mam też propozycję, by wziąć udział w sesjach fotograficznych w Polsce, jak i za granicą.

– Sesje fotograficzne i modeling to podobno dla ciebie żadna nowość?

– Pierwszy kontakt z modelingiem miałam 3 lata temu na pokazie sukien ślubnych Gali. Współpracuję z tą firmą do dzisiaj. Miałam przyjemność pozować do katalogów ślubnych, czasopism oraz dla wielu fotografów. Wszystko zaczęło się od tego, gdy na starówce podszedł do mnie fotograf i zaproponował, żebym mu pozowała. Zdjęcia wstawiłam do internetu i posypały się propozycje. Z niektórych korzystam.

– A z których nie korzystasz?

– Nigdy nie wzięłabym udziału w sesji rozbieranej. A takich ofert zdarza się bardzo dużo. Czasem jestem w ciężkim szoku, co ludzie potrafią wymyślić. I to nie tylko fotografowie, ale też osoby prywatne.

– Dlaczego lubisz stawać przed obiektywem? Przemawiają za tym pieniądze?

– Nie robię tego dla pieniędzy. Lubię pozować przed obiektywem oraz na wybiegu i zmieniać swoje oblicze. Każda sesja przynosi coś innego. Są nowe stroje i inne przygotowania, a mnie cieszą późniejsze efekty na zdjęciach. Dobrze się czuję podczas sesji, nawet jeśli odbywa się w lutym na Tumskiej, a ja pozuję w sukience na ramiączkach. Pamiętam wzrok zmarzniętych ludzi, którzy patrzyli, co ja najlepszego robię.

– Obecnie jesteś chyba najładniejszą ratowniczką na Mazowszu?

– Należę do płockiego oddziału WOPR. Jestem młodszym ratownikiem. Latem bywam nad Zalewem Sobótka. Takie zajęcie to dla mnie ogromna satysfakcja. W przyszłości planuję zostać wodnym ratownikiem.

– Ratownictwo wodne kontra wyjazdy, pokazy mody, sesje. Myślisz, że uda ci się pogodzić te rzeczy?

– Tak samo lubię się zajmować modelingiem, jak i pływaniem. Konfliktu interesów nie będzie.

– Masz czasem ochotę opuścić Płock na dobre?

– Bardzo lubię Płock. To miasto, w którym się urodziłam i wychowałam. Nie ciągnie mnie do innych miast. Lubię chodzić nad Wisłę, zwłaszcza teraz, gdy pojawiła się tutaj aleja spacerowa z ławeczkami. Można się tu wyciszyć. Przyjemność mi także sprawia zabawa w gronie znajomych w płockich lokalach.

– Warto brać udział w konkursach piękności?

– Warto wykorzystać swoje szanse i pokonać swój strach. Jak nie wyjdzie, to trudno. Później można tylko żałować, że się nie spróbowało.   

BeeS

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości