Reklama

Perła na jubileusz Jagiellonki

27/09/2016 09:37

Nikt tak pięknie jak Władysław Broniewski nie wyraził uznania dla wychowawczych dokonań płockiej Jagiellonki. Ten dumny Jagiellończyk, harcerz, legionista, poeta, doskonały tłumacz, duma Płocka i Mazowsza, napisał: „Atmosfera szkoły dawała mi wiele, stamtąd nabrałem sił na całe życie”. Jak niezwykła musi być szkoła, która daje siłę na całe życie. Od 20 lat, od kiedy po raz pierwszy w roku 1996 przekroczyłem jej mury jako nauczyciel, czerpię z niej siłę podobną, siłę, której źródłem są nade wszystko spotkania z poznanymi tutaj ludźmi – koleżankami i kolegami w pracy oraz uczniami. Patrzyłem przez te 20 lat jak zmieniała się szkoła, wyrastając na jedną z najpiękniejszych szkół w mieście i na Mazowszu. Zabytkowy gmach z 1913 roku, obok niego nowy, pełen światła pawilon edukacyjny, doskonała baza sportowa, internat, biblioteka, a ostatnio coraz bogatsze muzeum szkolne, mozolnie odsłaniające najstarsze tajemnice szkoły – to wszystko ubogaca, ale najpełniej i najprawdziwiej ubogacają spotkania z ludźmi, młodymi ludźmi, których los postawił na mojej drodze. Niektóre z nich zamieniły się w długotrwałą przyjaźń, owocującą wieloletnią korespondencją, spotkaniami, a nawet współpracą, której owoce potrafią być tak doskonałe jak te, które przygotowaliśmy wspólnie – nauczyciel i uczeń – na 110-lecie powstania tej niezwyczajnej szkoły.
Ten owoc to oczywiście wydobycie z zapomnienia i przywrócenie płocczanom i Jagiellończykom całkowicie od dziesięcioleci zapomnianej książki o nich, o ich szkole, o ich mieście z trudnego czasu końca pierwszej wojny światowej, ale też czasu niezwykłego, bo obfitującego w nadzwyczajną nadzieję wolności. Ta książka to oczywiście „Szajka” Stefana Łosia, piękna powieść naszego absolwenta z 1920 roku – hrabiego, harcerza i żołnierza – wydana po raz pierwszy w 1935 roku i powtórzona po wojnie w roku 1947, niestety w wersji zepsutej przez cenzurę. Odszukaliśmy wydanie pierwsze, zgodne z wolą autora i publikujemy „Szajkę” w pierwotnym kształcie, licząc na to, że stanie się potrzebna szkole, miastu i Mazowszu. Bo jest to książka ważna i bardzo cenna teraz, na te trudne wychowawczo czasy. Są w niej beztroskie uczniowskie figle i są ważne, dojrzałe decyzje, jest praca i nauka, jest koleżeństwo i przyjaźń, i jest jakiś potężny duch wspólnoty łączącej uczniów oraz uczniów i nauczycieli, jest dojrzewanie moralne, powolne, mozolne, ale widoczne i coraz bardziej skuteczne.
Szajka” ukazała się osiem lat przed „Kamieniami na szaniec” Aleksandra Kamińskiego, przed tą niezwykłą książką, która stała się bodźcem wychowawczym dla wielu pokoleń młodych Polaków. „Szajka” jest książką trochę podobną do tamtej. Być może nawet ma jakiś udział w dziele Aleksandra Kamińskiego, tak bardzo sławnym. Prywatnie nazywam „Szajkę” płockimi „Kamieniami na szaniec” czasu pierwszej wojny światowej. Jakżeż zdumiewające jest odkrycie rzeczywistych pierwowzorów literackich postaci. Jest ich trzech – sam Stefan Łoś, pisarz i harcerz, zakatowany przez Urząd Bezpieczeństwa w latach 50., Tadeusz Gorczyński-Jastrzębiec, żołnierz zawodowy II RP, zamordowany przez NKWD w 1940 r. w Charkowie i Jerzy Wędrychowski, wybitny przedwojenny konstruktor samolotów, zmarły po wojnie w USA. Wszyscy trzej byli Jagiellończykami, którym Jagiellonka dała siłę na dzielne życie. Zapisali chwalebną kartę w dziejach szkoły, miasta, Mazowsza i Polski. Oby ta karta zechciała być wciąż poznawana, oby ubogacała jak ubogaca sama szkoła, która ma już 110 lat.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości