Reklama

Papież naucza Polaków

09/08/2016 08:55

Papież Franciszek zanim spotkał się z młodzieżą w czasie ŚDM trzy razy przemówił do Polaków – na Wawelu do rządzących i biskupów oraz w Częstochowie do całego narodu. To, na co zwróciły uwagę media z nauki wawelskiej to refleksja o dwu rodzajach pamięci – dobrej i złej. Nie da się ukryć, że jest to nauka potrzebna uczestnikom naszego życia politycznego, także obecnie rządzącym, którzy lubują się w tym drugim rodzaju pamięci, „która spojrzenie umysłu i serca obsesyjnie koncentruje na złu, zwłaszcza popełnionym przez innych”. Nie bez powodu w tym miejscu Papież mówił o przebaczeniu i potrzebie rozwijania „dobrej pamięci”, aby służyły sprostaniu „wyzwaniom chwili obecnej”. Papież dyskretnie podpowiada, że tym wyzwaniom może sprostać wspólnota zjednoczona, a temu zjednoczeniu służy „dobra, pozytywna pamięć”. Również w Częstochowie Papież podkreślił potrzebę budowania społecznej jedności, która jest możliwa tylko wtedy, gdy między ludźmi żywe będzie pragnienie „wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi, nigdy nie ulegając pokusie izolowania się i narzucania swej woli”. Obie strony politycznego sporu, tej niesmacznej plemiennej wojny, jakiej jesteśmy uczestnikami, niech sobie wezmą głęboko do serca tę naukę.
I ci, którzy sprawują teraz władzę, i tak chętnie podpierają się hasłami ewangelicznymi, i ci, którzy ich tak brutalnie krytykują, a sami nie postępowali lepiej, będąc u władzy. Nauka papieska jest skierowana do wszystkich i wszystkich wzywa do szukania konsensusu, zgody, jedności, bez której nie uda się żadne budowanie wspólnoty, które tak ochoczo zapowiadał prezydent Duda po wyborze, a którego potem zaniechał, postępując w ślady swoich poprzedników. A Papież przypomina nam i naszym władcom, byśmy czerpali wzór z „żywego zmysłu historycznego” Jana Pawła II, byśmy nie zaniedbywali poznawania naszej historii, byśmy z niej wyprowadzali podstawy naszej tożsamości, „wierni tradycji i otwarci na odnowienie”, byśmy czerpali siłę do zgody z tego „wydarzenia jedności”, jakim były obchody 1050. rocznicy chrztu Polski. Z tego doświadczenia wspólnej historii powinna wyrastać gotowość rozwiązywania wspólnych problemów na drodze dialogu, a nie na drodze narzucania siłą gotowych rozwiązań.
Papież nie omieszkał także upomnieć się u rządzących o polskich emigrantów, których miliony w „szczęśliwych” czasach transformacji opuściły i nadal opuszczają regularnie kraj. Bez tych słów o potrzebie szukania przyczyn emigracji z Polski nie wypadałoby nawet mówić Papieżowi o „potrzebie gotowości przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu”. Szkoda może, że nie nazwał Papież w tym miejscu po imieniu realnych przyczyn tych „wojen i głodu”, bo może przeciw nim trzeba zwrócić zaangażowanie świata, żeby powstrzymać nienaturalne ruchy migracyjne. Niewiele też mówił o realnych zagrożeniach wiążących się z masową migracją, jak terroryzm, trudność asymilacji ludzi innych kultur i religii w społeczeństwach zachodnich, groźba utraty przez Europę jej historycznej tożsamości. Mówienie w kółko o „miłosierdziu” i potrzebie „przytulenia” milionów przybyszów bez osadzenia tej nauki na mocnym gruncie rozpoznania rzeczywistych przyczyn i skutków problemów migracyjnych to za mało, żeby uczynić tę naukę wiarygodną.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości