Reklama

Panny młode okradzione z marzeń... Czy płocczanie chcą brać śluby bez wesel?

10/04/2021 14:14

Już mi niosą suknię z welonem... Wiele płocczanek szykujących się do ślubu już chciałoby zaśpiewać ten weselny hit. Ale to jeszcze nie ten moment! Niestety, pewnie i do czerwca nie doniosą wam ani welonu, ani sukien ślubnych. Nie ma też opcji na zatańczenie tego przeboju grupy 2+1 na weselu. Przy dobrych perspektywach może uda wam się wziąć ślub jesienią.

Już od roku trwa paraliż branży ślubnej spowodowany koronawirusem. Wiele par narzeczeńskich wciąż ma ogromny problem, by zalegalizować swój związek. Wiadomo, że przygotowanie ślubu to ogromny i czasochłonny wysiłek. Sale rezerwuje się z dużym wyprzedzeniem. Sprowadzenie sukni ślubnej trwa kilka miesięcy. Dziś, nawet jeśli już wszystko mamy zapięte na ostatni guzik, to nie można zaprosić gości na ślub i wesele, bo są obostrzenia i zakazy w organizowaniu imprez. Ogólnopolski lockdown przedłużono niby do 18 kwietnia. Nie wiadomo jednak, co będzie dalej.
– Dziewczyny przychodzą do salonu z płaczem – mówi Magdalena Carter, projektantka z Płocka. Jej kreacje są rozchwytywane na różnego rodzaju okazje. Płocczanka szyje nie tylko wyjątkowe i zjawiskowe suknie ślubne, ale też suknie wieczorowe i studniówkowe.
Najgorsza w całej sytuacji jest niewiadoma, kiedy będzie lepiej, kiedy zniesione zostaną zakazy. Ślub i wesele to najważniejsze wydarzenie w życiu wielu kobiet. Chcą wyglądać tego dnia jak królowe. Marzą o weselu, na którym będą mogły błyszczeć i spotkać całą rodzinę, przyjaciół. Obecnie, choć wiele par miało zarezerwowane terminy z długim wyprzedzeniem, nie ma takiej możliwości.
– Mam suknie, które od dłuższego czasu są w trakcie szycia. Klientki same nie wiedzą, czy już mam je kończyć. Wiele ślubów przełożonych zostało już z kwietnia na wrzesień. Dochodzi do tego, że zastanawiają się czy schudną czy przytyją za te kilka miesięcy, na które planują swoje śluby. Stres wszystko może zrobić z kobietą – mówi Magdalena Carter.
Jest i drugi problem. Sytuacja związana z koronawirusem sprawiła, że wiele osób straciło pracę. Z wymarzonej sukni z dodatkami trzeba zdecydować się na bardziej skromną, klasyczną i nie ma co ukrywać - tańszą.
Salon sukien ślubnych, czyli miejsce, które kojarzy się paniom z pozytywnymi emocjami, radością i wzruszeniem, jest dziś jest raczej dość smutny. – Jest u nas pusto. Nie szyjemy dużo, a żyć jakoś i z czegoś trzeba – dowiadujemy się w salonie.
Magdalena Carter stara się jednak przywrócić przyszłym pannom młodym uśmiech na twarzy. – Dużo rozmawiamy, co można zrobić w tej patowej sytuacji, gdy koniecznie chce się wziąć ślub z ukochanym. Dziewczyny próbują przekładać śluby na późniejsze terminy. Jak nie ma wolnych sobót, to myślą nawet o czwartkach i środach. Śluby można przełożyć. Nie to co studniówki. Tegoroczni maturzyści przez koronawirusa zostali okradzeni z bardzo ważnego wydarzenia w swoim życiu – tłumaczy właścicielka salonu.

Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.

Reklama

BeeS

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości