Reklama

Pamiętnik Wandy Gołębiewskiej

10/10/2013 08:30
Wywiad rzeka z płocką poetką

„Gdyby nie Anna Frank i Wanda Gołębiewska, tej historii by nie było” – takie zdanie kończy książkę Leszka Skierskiego, będącą wywiadem z jedną z najbardziej znanych płockich poetek. Wanda Gołębiewska opowiada o starym Płocku z czasów, gdy po Wiśle pływały bocznokołowce, o swojej pasji do poezji, fascynacjach literackich i niezwykłych podróżach.
Druga publikacja Leszka Skierskiego ponownie zaprasza czytelników do poznania losów ciekawej osoby. Za pierwszym razem był to profesor Stanisław Portalski, absolwent płockiej Jagiellonki, emigrant, wybitny wykładowca Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie. Kolejną bohaterką, też absolwentką LO im. Wł. Jagiełły, jest poetka Wanda Gołębiewska. Publikacja Gdyby nie Anna Frank… ma formę wywiadu rzeki. Pytania stawia autor, dając popis swojej erudycji, odpowiada, często przerywając dygresjami, Wanda Gołębiewska. Leszek Skierski już we wstępie uprzedza odbiorców, że będą mieli do czynienia z rozmową, a nie „standardowym wywiadem z chronologicznym rejestrem wydarzeń”, przygotowując nas na to, że łańcuch skojarzeń niejednokrotnie cofa bohaterkę do przeszłości, do podobnych sytuacji czy zapamiętanych krajobrazów. Jednych czytelników brak „chronologii” może irytować, drudzy dostrzegą w nim dodatkową wartość. Ten sposób zapisu opowieści najlepiej odpowiada pojęciu rozmowy, gdy wraz ze słowami uruchamiamy lawinę wspomnień. Nie znaczy to jednak, że tekst wymyka się spod kontroli obu uczestników dialogu. Na kartach książki toczą się różne opowieści. Jedna dotyczy starego Płocka i czasów świetności żeglugi wiślanej. Druga – dojrzewania talentu i odkrywania pasji pisarskiej. Jeszcze inna – literackich i poetyckich fascynacji. Wszystkie spina życiorys Wandy Gołębiewskiej – poetki, polonistki, miłośniczki papieru i listownej korespondencji. Z tej różnorodności każdy wybrać sobie może interesujące go wątki. Nie sposób jednak pominąć wątku głównego, który stał się tytułem książki. Co by się stało, gdyby nie Anna Frank? Prawdopodobnie nie byłoby piszącej poezję Wandy Gołębiewskiej i tym samym – książki o niej. „Dziennik” Anny Frank zaważył na całej jej późniejszej twórczości.

Wanda Gołębiewska urodziła się 23 grudnia 1945 roku w Płocku w rodzinie o silnej tradycji wodniackiej. Dziadek – „kapitalista” pływał na przedwojennej „berlince”, a ojciec był kapitanem bocznokołowca „Traugutt”, który pływał po Wiśle. Bohaterka ukończyła LO im. Wł. Jagiełły i Studium Nauczycielskie. Potem rozpoczęła studia na UMK w Toruniu. Przez 31 lat uczyła języka polskiego. Wydała 6 tomików wierszy. Za utwory poetyckie była wielokrotnie nagradzana. W 2010 roku wyszedł jej ostatni tomik – Kartki z Ukrainy. Tyle mówi oficjalna biografia. Z książki Skierskiego dowiadujemy się więcej. W dzieciństwie nie mogła się zdecydować, jaką drogą pójść. Marzyła o pisaniu, chciała być tancerką lub aktorką. Do czasu, aż za sprawą polonisty nie poznała „Dziennika” Anny Frank. W 1960 roku zaczęła pisać Pamiętnik, w którym opowiadała Annie Frank o wydarzeniach w swoim życiu, opisywała różne historie, nie tylko z życia szkoły. W „Pamiętniku X-klasistki” piętnastoletnia wówczas Wanda zapisała: „Żyję nadzieją, że mój pamiętnik w przyszłości będzie czytany przez ludzi. Myślę o tym jednak rzadko i mało, bo może to być niemożliwe”. Fragmenty pamiętnika są dołączone do publikacji. Na Dzienniku Anny Frank wyrosło życie twórcze Wandy Gołębiewskiej. Pierwszy raz jej wiersz został przeczytany na antenie radiowej. W Programie I Polskiego Radia redaktor Kazimierz Szemiot zaprezentował napisaną przez nią Brzozę.
Bohaterka ma ogromne zamiłowanie do prowadzenia korespondencji i niezwykłe szczęście, że na wysłane przez nią listy odpowiadają bardzo ciekawi ludzie. Choć „brak pełnego adresu, listy same dochodzą” – czytamy. Pierwsze adresy brała ze „Świata Młodych”. Tam znalazła Swietłanę z Kirgizji. Wiele lat później korespondowała m.in. z Czesławem Miłoszem, Julią Hartwig, ks. Janem Twardowskim, Paulo Coelho, Joanne Rowling, Ludmiłą Marjańską, dr Anną Frajlich-Zając. W 1980 roku napisała z uczniami list do Czesława Miłosza. Odpowiedź przyszła w 1981 roku. Miłosz w liście datowanym na 7 stycznia przysłał wiersz Godzina. Potem kilka razy wysyłał z Berkeley do Borowiczek, gdzie Wanda Gołębiewska uczyła w szkole podstawowej języka polskiego, życzenia noworoczne i świąteczne. Inna korespondencyjna przyjaciółka – Zina Kopyłowa Iwanowna z Syberii napisała Wandzie Gołębiewskiej: „będziemy pisać wiek, przyjaźnić się wiecznie”. Jej adres w „Głosie Nauczycielskim” znalazła Danuta Palmowska i postanowiła go przekazać poetce.
Drugą pasją bohaterki książki Leszka Skierskiego są podróże. Na kolejnych stronach opowiada o Zakrzewie, Teksasie, Australii, Ukrainie, ludziach, których tam spotkała – swoich przyjaciołach. Urzeka ją przyroda, dzięki której „można zobaczyć wszystko, nawet siebie i swoją przeszłość”. W dzieciństwie – krajobraz Mazowsza, potem krajobraz kurpiowski nad Narwią i Orzycem, panoramy z kolejnych wypraw. Interesuje ją też naturalnie literatura. W książce podkreślona jest fascynacja twórczością poetycką Czesława Miłosza. Wanda Gołębiewska cytuje jego wiersze, gdzieniegdzie nawet je objaśnia. Z rozbudowanych pytań zadawanych przez autora na temat przeczytanych lektur, wierszy, książek też można poznać historię polskiej literatury, zwłaszcza emigracyjnej. Najważniejsze miejsce zajmuje jednak poezja, bo czym byłaby książka o poetce bez poruszenia tego tematu. „Poezja jest terapią, dialogiem z sobą, a potem z czytelnikiem” i „pisanie to zamknięcie się w ulubionym świecie” – mówi Wanda Gołębiewska.

Książkę uzupełniają fotografie z rodzinnego archiwum i kilka niepublikowanych wcześniej wierszy. Oddech od poważnych rozważań dają zabawne opowieści z życia szkolnego – kiedy bohaterka była uczennicą i gdy stała się już panią nauczycielką. W jednym z wypracowań jej uczeń napisał: „Pani Gołębiewska jest niebojąca, bo sama chodzi na zachód słońca”.
Rozmowy z Wandą Gołębiewską odbywały się w jej mieszkaniu przy Sienkiewicza i w bibliotece Teatru Dramatycznego, gdzie pracuje Leszek Skierski. Autor jest dziennikarzem, prezesem płockiego koła Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pracował w Katolickim Radiu Płock i TV Płock. Od 2012 roku współpracuje z brytyjskim wydaniem miesięcznika „Gazeta Polonijna”. Publikację wydała Książnica Płocka.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Miłosz Palmowski - niezalogowany 2021-06-07 22:25:10

    Pogrzeb odbędzie się w piątek o godzinie 14 na starym cmentarzu przy Al. Kobylińskiego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości