Reklama

Oszustka wciąż na wolności

08/02/2012 10:56
Na początku tego roku płocka prokuratura postawiła 30-letniej Agnieszce W. 20 zarzutów. Głównie chodzi o fałszowanie dokumentów, ale także o niezwrócone pożyczki i niezapłacone alimenty. Śledczy wnioskowali o tymczasowe aresztowanie podejrzanej. Kobieta ma już wyrok w zawieszeniu. Te argumenty nie przekonały jednak sądu, który zdecydował, że do czasu skierowania aktu oskarżenia wystarczy dozór policyjny. To jednak nie działa. Pomimo orzeczonego dozoru kobieta wciąż próbuje oszukiwać ludzi.
Do redakcji Tygodnika Płockiego pierwsze informacje o Agnieszce W. dotarły pod koniec ubiegłego roku. Zgłaszały się do nas osoby, które kobieta oszukała. Przedstawiała się jako pracownica biura ogłoszeń. Zapewniała, że w Tygodniku Płockim ukażą się ogłoszenia, brała za to pieniądze. Ponieważ ta osoba nie ma nic wspólnego z naszą redakcją, ogłoszenia się nie ukazały. Zaczęli się jednak zgłaszać zdenerwowani klienci. Po pierwszych sygnałach poinformowaliśmy o sprawie policję.
– Dobre obyczaje nie pozwalają liczącym się czasopismom na pobieranie płatności gotówkowych u klienta. Należności za ogłoszenia i reklamy są przyjmowane w formie przelewów bankowych, internetowych czy SMS-owych lub bezpośrednio w siedzibie naszej redakcji. Osoby, które powołują się na nasz tytuł, przyjmując pieniądze u klienta, nie mają nic wspólnego z naszą redakcją. Wspominając klientowi o Tygodniku Płockim chcą uwiarygodnić swoją osobę – wyjaśnia redaktor naczelny Tygodnika Płockiego Tomasz Szatkowski.
Na początku stycznia płocka policja zatrzymała Agnieszkę W.: – Kobieta usłyszała 20 zarzutów. Została także doprowadzona do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Sąd jednak zdecydował o zastosowaniu dozoru policyjnego. W tej sprawie cały czas są prowadzone czynności. Nie mamy nowych zgłoszeń od pokrzywdzonych – rzecznik prasowy płockiej policji asp. Krzysztof Piasek niechętnie mówi o szczegółach sprawy.
Pod koniec ubiegłego roku oszustka wzięła na cel głównie punkty handlowe i usługowe. W kilku przypadkach udało się jej przekonać właścicieli, żeby się zareklamowali. Skończyło się na obietnicach i straconych pieniądzach.
Agnieszka W. już w przeszłości była karana. Ma wyrok w zawieszeniu. To był jeden z argumentów na poparcie wniosku prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztowania.
– Kobieta usłyszała 20 zarzutów. 16 dotyczy fałszowania i posługiwania się sfałszowanym dokumentem. Chodzi konkretnie o przelewy bankowe. Kolejne trzy dotyczą doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem. W tych przypadkach chodzi o pożyczki od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych, których nie zwróciła. Ostatni zarzut dotyczy uchylania się od płacenia zasądzonych w 2008 roku alimentów na dziecko. 4 stycznia sąd orzekł wobec kobiety dozór policyjny. Nie zgadzamy się z tą decyzją. 10 stycznia prokuratur złożył zażalenie. Czekamy na rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego – mówi prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Nie udało nam się uzyskać komentarza rzecznika prasowego płockiego sądu.
Szybko się też okazało, że Agnieszka W. nic sobie nie robi z dozoru policyjnego. Konieczność wizyt w komendzie nie przeszkadza jej w kolejnych próbach oszukiwania ludzi. Zrozumiała jedynie, że jej „działalność handlowa” jest już spalona w Płocku. Mamy pierwsze informacje z Gostynina, że oszustka próbowała tam oszukać przynajmniej dwie osoby. Tradycyjnie na cel wzięła małe sklepy. Wiele wskazuje na to, że dobrze się przygotowuje do swojej roli. Jeden ze sklepów to niedawno otwarta placówka.
– Na szczęście nie jestem osobą łatwowierną. Już wcześniej przy innych okazjach dawałam ogłoszenia w prasie. Także w Tygodniku Płockim. Nigdy nie płaciłam przed ukazaniem się pierwszego ogłoszenia. Chciałam sprawdzić, czy na przykład dane kontaktowe są w porządku. Gdy przyszła do mnie ta kobieta, najpierw rozmawiałyśmy o ogłoszeniu. Jednak od ogłoszeń doszłyśmy do tematu pisania artykułów. Miała uzgodnić z redaktorem naczelnym Tygodnika Płockiego, że będę mogła napisać cykl artykułów o psach. Miały to być porady właścicieli czworonogów. Ponieważ nie zostawiła mi numeru telefonu, skontaktowałam się z redakcją. Wtedy wyszło na jaw, że to była oszustka. Nie zamówiłam żadnego ogłoszenia, nie dałam jej pieniędzy. Od tamtego czasu się nie pojawiła. Propozycję publikacji ogłoszeń złożyła także mojej sąsiadce – opowiada mieszkanka Gostynina.
Gdy oszustka spotkała się z odmową wykupienia ogłoszenia, stwierdziła, że zjawi się ponownie, a na razie jedzie do Kutna. Mieszkanki Gostynina jednak wciąż na nią czekają, powiadomiły o sprawie policję: – Już się umówiłyśmy z sąsiadką, że kiedy do nas przyjdzie, zamkniemy ją i wezwiemy policję – dodaje nasza czytelniczka.
Agnieszka W. to szczupła blondynka w okularach. Podczas wizyty w Gostyninie była ubrana w ciemną kurtkę: – W trakcie rozmowy poruszyłyśmy między innymi temat diet i ubioru. Zapytałam nawet, dlaczego ubiera się na ciemno, skoro jest taka szczupła – dodaje mieszkanka Gostynina.
Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości