Starszy mężczyzna padł ofiarą oszusta podającego się za jego syna. Poszkodowany nie tylko uwierzył w opowieść o wypadku, do którego miało dojść w stolicy, ale zlikwidował bankową lokatę i dał pieniądze osobie, która się po nie zgłosiła w imieniu „syna”.
We wtorek, 13 marca, w Płocku znów pojawili się oszuści. Ich ofiarą padł mieszkaniec Podolszyc: – Starszy mężczyzna odebrał telefon. Głos w słuchawce podawał się za jego syna. Tłumaczył, że miał wypadek w stolicy i potrzebuje 47 tysięcy złotych. Pieniądze miały być rekompensatą dla osoby poszkodowanej w wypadku, która w zamian za gotówkę zgodziła się nie zawiadamiać policji – mówi rzecznik prasowy płockiej policji asp. Krzysztof Piasek.
Starszy pan poszedł do banku, zlikwidował lokatę i pieniądze przekazał mężczyźnie, kory się po nie zgłosił. Zaniepokojony ojciec nie miał wprawdzie całej kwoty, ale pomógł jak mógł. Dopiero po wszystkim zadzwonił do swojego syna. Ten był zaskoczony. Okazało się, że nie miał żadnego wypadku, nikt mu też nie przekazał żadnych pieniędzy.
– Niestety takie przestępstwa wciąż się zdarzają, mimo że ostrzegamy ludzi przed nimi. Na szczęście jest ich coraz mniej – dodaje Krzysztof Piasek.
Policja ponownie apeluje o ostrożność w przypadku telefonów od krewnych, którzy pilnie potrzebują pieniędzy. W takich sytuacjach nie wolno poodejmować pochopnych decyzji i od razu umawiać się na przekazanie gotówki. Przede wszystkim po zakończeniu rozmowy trzeba się skontaktować z wnuczkami, siostrzeńcami czy dziećmi, które podobno potrzebują pomocy. Taka rozmowa szybko rozwieje wątpliwości. O podejrzanym telefonie warto też poinformować policję. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze