Położony we wschodniej części województwa świętokrzyskiego Opatów to miasto, które w szesnastym wieku rywalizowało o gospodarczy i polityczny prymat z Sandomierzem. Gdyby nie historyczne kataklizmy, które nawiedziły Opatów w kolejnych epokach, miał szansę wyjść z tej rywalizacji zwycięsko. Stało się inaczej, ale miasto zachowało wiele ciekawych obiektów zabytkowych, które czynią je równie atrakcyjnym.
Zwiedzanie Opatowa warto rozpocząć od położonego w centrum Placu Obrońców Pokoju, czyli staromiejskiego rynku i leżącej pod nim podziemnej trasy turystycznej. W północnej pierzei rynku znajduje się restauracja o tajemniczo brzmiącej nazwie Żmigród, która nawiązuje do pierwotnego miana miejscowości położonej w początkach polskiej państwowości po północnej stronie rzeki Opatówki (dawniej Łukawki). Współczesne centrum miasta, ze wszystkimi najważniejszymi jego instytucjami, leży natomiast na południowym brzegu tej rzeki. Starodawna nazwa Żmigród, użyta po raz pierwszy przez Jana Długosza w „Liber Beneficiorum Dioecesis Cracoviensis” wskazuje, że miejsce to było zasiedlone jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. Potwierdzają to badania archeologiczne, dzięki którym odnaleziono na terenie Żmigrodu bardzo stare ślady osadnictwa. W średniowieczu obszar ten nazywano Starym Opatowem lub też Starym Miastem. Stał tam drewniany opatowski kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wzniesiony w 1040 roku, na którego miejscu wybudowano później świątynię murowaną, przekazaną sprowadzonym do Opatowa pod koniec piętnastego wieku bernardynom. Historycy przypuszczają, że w Żmigrodzie znajdował się także średniowieczny gród obronny, którego ruiny widział Jan Długosz, ale dotychczasowe wykopaliska tego nie potwierdziły.
Osadnictwo na terenie Żmigrodu zanikło pod koniec trzynastego wieku. Stało się tak prawdopodobnie z powodu najazdów mongolskich. Współczesny Opatów zaczął rozwijać się w pobliżu istniejącej kolegiaty św. Marcina, na prawym brzegu Opatówki, która jest lewym dopływem Wisły. W 1237 roku Henryk Brodaty przekazał miasto na własność biskupom lubuskim. Jego rozwojowi sprzyjał fakt położenia przy krzyżujących się tutaj ważnych w średniowieczu szlakach handlowych prowadzących z Rusi do Wielkopolski i z Mazowsza na Węgry. Był to fragment dawnego, antycznego Szlaku Bursztynowego prowadzącego z Cesarstwa Rzymskiego nad Bałtyk. Miasto stało się wówczas własnością biskupów lubuskich, którzy zarządzali nim do czasów wielkiego tatarskiego najazdu na Polskę w 1502 roku, kiedy to całkowicie zostało spalone.
Złupiony i niemal całkiem wyludniony Opatów zakupił od biskupa lubuskiego Teodoryka za dziesięć tysięcy florenów wojewoda krakowski Krzysztof Szydłowiecki, robiący w tym czasie oszałamiającą karierę dyplomatyczną na krakowskim dworze króla Zygmunta I Starego. Zapoczątkował on złotą erę w historii miasta, trwającą nieprzerwanie do czasów szwedzkiego potopu. Otoczył je solidnymi murami, zbudował ratusz. W tym samym czasie ufortyfikował także leżące we Wschodniej Małopolsce w obwodzie lwowskim należące do niego miasto Sambor.
Na rozwój Opatowa silny wpływ wywarli także Żydzi, którzy na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku utworzyli licznie zamieszkałą dzielnicę w południowej części miasta. To oni zmonopolizowali odbywający się tutaj handel, wybudowali mykwę, synagogę i szkołę.
Wzniesione przez Szydłowieckiego fortyfikacje zachowały się w nielicznych fragmentach, m.in. zbudowana na planie kwadratu w trzeciej dekadzie szesnastego wieku dwupiętrowa Brama Warszawska i przylegający do niej potężny mur. Zachowały się w niej oryginalne otwory strzelnicze. Front ozdobiony jest wykonaną współcześnie stylizowaną na renesans attyką autorstwa prof. Wiktora Zina, herbem rodziny Szydłowieckich Odrowąża ze smokiem oraz zawieszonym w drugą rocznicę Bitwy Warszawskiej obrazem Matki Boskiej.
W systemie obronnym miasta w szesnastym i siedemnastym wieku funkcjonowały jeszcze trzy bramy wjazdowe. Sandomierska była dwukondygnacyjna, jednak została rozebrana w 1804 roku, ponieważ groziła zawaleniem. O Bramie Lubelskiej ostatnia pisemna wzmianka pochodzi z początku wieku dziewiętnastego. Wiadomo, że wykorzystywana była przez długi czas jako więzienie. Najpotężniejsza była baszta zwana Krakowską, prowadząca w kierunku ówczesnej stolicy, po której również nic nie pozostało do dzisiejszych czasów. Znajdowała się ona w ruinie już pod koniec osiemnastego wieku. Przyczyną szybkiego niszczenia fortyfikacji miejskich było lessowe podłoże. Materiał z ich rozbiórki został częściowo wykorzystany przy budowie opatowskich kamienic.
Zachwyt wśród zwiedzających miasto turystów budzi zbudowana na planie łacińskiego krzyża średniowieczna kolegiata, która jest jednym z najcenniejszych zabytków sztuki romańskiej zachowanych w tak dobrym stanie na ziemiach polskich.
[paywall]
Wzniesiona została w dwunastym wieku z kamienia ciosanego. Była ośrodkiem życia religijnego, a także politycznego, bowiem od szesnastego do osiemnastego wieku odbywały się w niej sejmiki szlachty województwa sandomierskiego. Kulturę polityczną obrad miały wesprzeć trzy wielkie malowidła batalistyczne zdobiące ściany kolegiaty, przedstawiające największe zwycięstwa oręża polskiego: „Bitwa na Psim Polu”, „Bitwa pod Grunwaldem” i „Odsiecz wiedeńska”. Nie do końca spełniły to zadanie, zjazdy nie zawsze odbywały się w pokojowej atmosferze, o czym świadczą zachowane do dnia dzisiejszego na ścianach ślady po cięciach szabel.
Trzynawowa bazylika posiada na froncie dwie wysokie wieże, a wewnątrz transept, w którym po lewej stronie od prezbiterium znajduje się grobowiec zmarłego w 1532 roku kanclerza Krzysztofa Szydłowieckiego oraz groby kilku członków jego rodziny. Na cokole tego grobowca znajduje się odlana z brązu płaskorzeźba „Lament opatowski”, przedstawiająca rozpacz wszystkich grup społecznych ówczesnej Polski – a nawet zwierząt (ptaków i psów) – po śmierci kanclerza. Powyżej umieszczona jest rzeźba zmarłego w postawie leżącej trzymającego miecz. U jego stóp leży hełm z pióropuszem.
Wszystkie istniejące w tym rodzinnym mauzoleum nagrobki stanowią miniaturowe dzieła sztuki renesansu. Jako pierwszy powstał nagrobek zmarłego w dzieciństwie syna Szydłowieckich Ludwika Mikołaja. Ozdobiony jest przejmującą figurą małego chłopca śpiącego z głową wspartą na poduszce. Kanclerz Szydłowiecki nie pozostawił potomków w linii męskiej, bowiem także jego drugi syn, Zygmunt, zmarł w dzieciństwie. Symbolizuje go umieszczona na tumbie postać śpiącego na poduszce niemowlęcia. Rodzinny majątek, w tym także Opatów, przeszedł w ręce mężów trzech córek. Cztery lata po śmierci ojca, jako czternastolatka, zmarła także Anna, narzeczona księcia Mikołaja Radziwiłła, której nagrobek ufundowała matka, Zofia. Nie wiadomo z jakiej przyczyny groby znajdujące się w kolegiacie zostały opróżnione na początku osiemnastego wieku. Szczątki zmarłych pochowano we wspólnej mogile na przykościelnym cmentarzu.
Oprócz wspomnianych już scen batalistycznych większość późnogotyckich sieciowych sklepień i ścian kolegiaty zdobią polichromie iluzjonistyczne, przedstawiające apostołów, anioły, girlandy kwiatów czy też symboliczne postacie trzymające w rękach tarcze herbowe dawnych właścicieli Opatowa. Najstarsze ze zdobień znajdują się w prezbiterium i nawie poprzecznej. Przedstawiają one sceny z życia doczesnego i pośmiertnego patrona kolegiaty św. Marcina, czterech ewangelistów oraz Matkę Boską w otoczeniu aniołów. Najcenniejszy pod względem artystycznym fresk obrazujący scenę ukrzyżowania znajduje się w kapitularzu, przybudówce domurowanej do południowo-zachodniego naroża kościoła.
Atrakcją Opatowa są też zrekonstruowane chodniki pod miastem, utworzone z sieci dawnych piwnic należących do bogatych mieszczan, właścicieli kamienic przy rynku. Służyły im jako składy i magazyny na towary handlowe. W okresie zagrożeń wojennych stanowiły miejsce schronienia dla ludności. Ich wiek sięga siedmiuset lat.
Podziemna trasa turystyczna im. prof. Zbigniewa Strzeleckiego została tak nazwana na cześć osoby, która włożyła największy wkład w ratowanie tych podziemnych perełek. Trasa liczy niemal pięćset metrów, pomieszczenia znajdują się w trzech poziomach i sięgają piętnaście metrów w głąb ziemi. Jest dłuższa i głębsza od podobnego podziemnego labiryntu udostępnionego w leżącym trzydzieści kilometrów na południowy wschód Sandomierzu.
W kilkunastu komorach zorganizowane są wystawy nawiązujące do poszczególnych epok historycznych w dziejach Opatowa. W okresie drugiej wojny światowej jedno z tych pomieszczeń służyło jako strzelnica dla żołnierzy Armii Krajowej, w innym ukrywali się ludzie poszukiwani przez Gestapo. Przedstawiają to pamiątki, fotografie i tablice z tego okresu.
Jedna z sal prezentuje wystawę historyczną dotyczącą czasów powstania styczniowego w Opatowie i okolicach oraz sylwetkę pułkownika Ludwika Zwierzdowskiego herbu „Topór”, który 21 lutego 1864 roku był jednym z dowódców kierującym nieudanym atakiem na miasto.
Zdobycie Opatowa umożliwiało okrążonym przez wojska rosyjskie powstańcom wyjście z obławy. W mieście stacjonował w tym czasie tysięczny garnizon wroga. Zaczęte po południu walki trwały wiele godzin, a siły polskie opanowały niemal całe miasto. Rosjanie bronili się w kilku umocnionych punktach. O niespodziewanej klęsce powstańców zadecydowała ciężka rana odniesiona przez dowódcę. Ludwik Zwierzdowski został schwytany następnego dnia, a dzień później stracony w publicznej egzekucji na opatowskim rynku.
Poświęcono mu dwa pomniki. Jeden jest w miejscu jego przypuszczalnego grobu, przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i 1 Maja, i ma formę głazu narzutowego, oznakowanego tablicą pamiątkową. Ogrodzony jest metalową barierką. Drugi znajduje się na rynku, w miejscu egzekucji. Wystawili go mieszkańcy II Rzeczypospolitej w 1924 roku. W okresie okupacji został na żądanie Niemców usunięty i ukryty. Ponownie powrócił na swoje miejsce po zakończeniu wojny. Zdobi go orzeł w koronie i liście dębu. U stóp cokołu znajduje się tablica z nazwiskami mieszkańców Opatowa poległych w wojnie polsko-bolszewickiej.
Na miejskim cmentarzu znajduje się symboliczna mogiła powstańców, natomiast sześciu poległych w opatowskiej bitwie oficerów pochowano w ogrodach przy klasztorze ojców bernardynów w Żmigrodzie. Mogiła istnieje do dzisiaj i jest oznakowana tablicą pamiątkową i krzyżem.
Bernardyni przybyli do Opatowa w 1470 roku. Obok istniejącego już murowanego, gotyckiego kościoła wybudowali klasztor, a cały kompleks sakralny otoczyli murem obronnym. Dzięki temu miejsce to było jedynym, jakie ocalało z najazdu tatarskiego w 1502 roku. W obrębie fortyfikacji schroniła się też część miejscowej ludności. Na początku siedemnastego wieku świątynię przebudowano w stylu barokowym i taki charakter zachowała do dziś. Miasto i klasztor splądrowali Szwedzi i wojska węgierskie w czasie potopu. Dodatkowo do upadku miejscowości przyczyniły się panujące w szesnastym wieku epidemie, dziesiątkujące ludność.
Dzisiejszy Opatów jest sześciotysięcznym, sennym powiatowym miasteczkiem turystycznym. Warto do niego zajrzeć na jeden dzień lub dłużej, tym bardziej, że również okolica obfitej w liczne atrakcje. Niedaleko urodził się kronikarz Wincenty Kadłubek. W pobliskim Karwowie znajduje się cudowne źródełko nazwane jego imieniem. Warto też pojechać do Ujazdu, żeby zwiedzić słynny zamek Krzyż Topór, czy do prastarych kopalni krzemienia pasiastego w Krzemionkach Opatowskich.
Fot. Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze