Mało która ryba wyzwala takie emocje jak karaś. Z jednej strony lekceważony przez wielu stał się synonimem rybki drobnej, głównie chyba za sprawą powszechnego wykorzystywania karasi jako skutecznego i wytrzymałego żywca. Z drugiej strony ma on wielu zagorzałych zwolenników, którzy każdą wolną chwilę poświęcają na złowienie karasia o masie ponad pół kilograma. Taka ryba jest już nie lada wydarzeniem i w pewnym sensie nobilituje wędkarza.
Zaraz, zaraz – jeżeli karaś jest rybą tak powszechną, że znaleźć ją można w byle kaczym dołku, dlaczego w takim razie można mówić o wydarzeniu i nobilitacji? Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że wiele zachodu i trudu wymaga znalezienie dobrej karasiowej wody. Taka teza brzmi może paradoksalnie, bo przecież wędkarze wiedzą, że byle dołek na łące zasiedlany jest karasiami, ale lepiej tam wybrać się z podrywką w poszukiwaniu żywczyka, a nie w poszukiwaniu przeciwnika godnego naszej wędki.
W naszych wodach żyją dwa gatunki karasi. Jednym z nich jest gatunek rodzimy – to karaś pospolity (potocznie karaś złocisty), drugim natomiast jest przybysz z Azji – to z kolei karaś srebrzysty (ten, dla odmiany, nazywany jest „Japońcem”). Mimo oczywistych różnic, jak choćby najbardziej uderzająca w barwie ciała, wielu wędkarzy często myli oba gatunki. Dzieje się tak dlatego, że karasie srebrzyste, szczególnie większe okazy, potrafią w wodach torfowych lub choćby tylko mulistych nabrać złocistego koloru.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze