Właśnie przeżyliśmy najkrótszą noc w roku – noc świętojańską. Gdzieniegdzie zapłonęły ogniska, zbiorniki wodne kołysały na swej tafli uplecione wianki, a i zdarzały się zabawy, podczas których można było dostrzec ślad wydawałoby się minionej świetności tego święta. Ten ślad to znaczne poluźnienie obyczajowości (widoczne również podczas większości letnich zabaw tanecznych). Jednak dużo większe niż w Polsce zaangażowanie w celebracje tej nocy możemy zaobserwować u naszych północno-wschodnich sąsiadów. Na Litwie od 2005 roku dzień 24 czerwca jest wolny od pracy. Tamtejsza władza doszła do wniosku, że lud po całonocnym świętowaniu i tak nie będzie efektywnie pracować. Święto to obchodzi się niemal w każdej litewskiej wsi i miasteczku, choć najhuczniej w Kierniowie (lit. Kernave), pierwszej litewskiej stolicy, gdzie znajdowało się religijne centrum pogańskiej Litwy, oraz w Janowie (lit. Jonava), miejscowości uważanej za stolicę wszystkich Janów i Janin. Tam to tłumy ludzi ubranych w płócienną odzież i przyozdobionych wiankami z polnych kwiatów tańczą i śpiewają do białego rana. Czasami też zapuszczają się w ostępy leśne w poszukiwaniu kwiatu paproci. Mają ku temu większą motywację niż my, gdyż wedle legendy bogactwo zdobyte dzięki niemu możemy spożytkować tylko na własne potrzeby (a to – jak wiemy – szczęścia nie daje), a Litwin, który dopadnie ów kwiat, zyska zaś zdolność jasnowidzenia, czytania w cudzych myślach i rozumienia mowy ptaków. Natomiast gdy się już tak natańczy, naśpiewa i naszuka, wówczas pewnikiem zregeneruje swe nadwątlone siły litewskim chłodnikiem. Na co i my teraz możemy sobie pozwolić.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze