Reklama

Nie tylko z nieba

26/11/2013 09:21
Zbliża się andrzejkowy wieczór. W przedszkolach i szkołach nauczyciele czynią ostatnie przygotowania do corocznego lania wosku. Nikt już nie wierzy w te woskowe proroctwa, ale mimo wszystko przyjemnie ujrzeć zapowiedź szczęścia. Wosk wylany na wodę może bowiem przyjąć kształt pieniążka, co może zwiastować bogactwo, ewentualnie ułoży się w kształt samolotu, który wróży nie tylko karierę pilota, ale też osiągnięcie tych wysoko ulokowanych, ambitnych celów. Można tak w nieskończoność mnożyć wizje przyszłości, bawiąc się przy okazji bardzo przyjemnie. Patronem tego jesiennego poruszenia jest święty Andrzej Apostoł. To on przyprowadził do Jezusa swojego brata Piotra (tę „skałę”, na której powstał Kościół). On też przywiódł do Chrystusa chłopca z chlebem i rybami (które później uległy cudownemu rozmnożeniu). Dzisiaj moda na imię Andrzej nieco przygasła, choć jeszcze moc Andrzejów stąpa po tym ziemskim padole. Chcąc im nieco uprzyjemnić to stąpanie, możemy przygotować bardzo łatwy deser, który dzięki śliwkom i czekoladzie powinien przypaść do gustu nawet najwybredniejszym Andrzejom.

Deser z kaszy manny i suszonych śliwek z czekoladowym sosem

Skład (na 4 osoby):

    1/2 l mleka;
    90 g kaszy manny;
    50 g cukru;
    1 opakowanie cukru waniliowego;
    100 g drylowanych suszonych śliwek;
    50 g gorzkiej czekolady;
    200 ml śmietanki 18%;
    100 ml śliwowicy (możemy zastąpić innym alkoholem lub sokiem jabłkowym)

Wykonanie:
Suszone śliwki namaczamy na noc w śliwowicy. Mleko zagotowujemy z cukrem i cukrem waniliowym. Następnie wsypujemy kaszkę i gotujemy przez 2 minuty. Jeszcze z ciepłej kaszki układamy pierwszą warstwę deseru w salaterce. Na tej warstwie układamy namoczone śliwki. Czynność tę powtarzamy do wyczerpania składników, pamiętając, aby ostatnią warstwą była kaszka. Tak przygotowany deser odkładamy na całą noc do lodówki (choć dwie godziny też wystarczą). Sos czekoladowy przygotowujemy, rozpuszczając czekoladę w gorącej śmietance. Deser podajemy z ciepłym sosem czekoladowym.

Sypiąca się z nieba manna to wyraz Boskiej łaski, której zaznał uciekający z Egiptu lud wybrany. Jednak „boska manna” nie tylko z nieba może się wysypać. Otóż podobno z grobu św. Andrzeja w Patras (Grecja), gdzie po męczeńskiej śmierci spoczęło jego ciało, również zaczęła się wydobywać manna. I choć szczątki świętego rozczłonkowano i wielokrotnie przenoszono, to cud do nich przypisany wędruje wraz z nimi. We włoskiej miejscowości Amalfia w każdą wigilię andrzejkowego święta relikwie tego świętego wystawiane są na widok publiczny. Wtedy to na relikwiarzu pojawiają się krople oleistej cieczy, którą miejscowi ludzie zwą „manną świętego Andrzeja”. Jednak święty ten jest łaskaw nie tylko dla Włochów. Ponoć podobne zjawisko pojawia się od kilku lat na relikwiarzu św. Andrzeja w Kościele Środowisk Twórczych w Warszawie. Cóż, trudno w tej materii mieć wyrobione zdanie. Wszak cuda zdarzają się nader rzadko, są przy tym dziwne i rozumowo niewytłumaczalne. Jednak z drugiej strony, jakie mają być, skoro za każdym cudem kryje się Boska natura?
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości