Każdy z nas co jakiś czas robi wielkie porządki w domu. Okazuje się, że najłatwiej opróżnić szafę i wyrzucić, co prawda używane, ale naszym zdaniem w jeszcze dobrym stanie ubrania. Myślimy sobie „ja już tego nie założę, ale może komuś biedniejszemu się przyda” i odnosimy do noclegowni dla bezdomnych, domu opieki dla kobiet czy samotnych matek. A tam nie chcą przyjąć naszych swetrów, sukienek, także płaszczy, kołder czy zabawek.
Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że niemal wszystkie placówki opiekuńcze przed świętami zostały wręcz zarzucone tym, co przywozili w dobrej wierze ludzie. Opróżniając szafy i szafki wielu z nas zdaje się, że może wspomóc biedniejszych, bardziej potrzebujących. Tymczasem na dziś sprawa wygląda tak, że sami możemy w określone dni pójść pod noclegownię i wybrać sobie coś z przywiezionych przez inne osoby rzeczy.
Sprawę zbadaliśmy na prośbę naszej czytelniczki, która chciała zostawić ubrania po zmarłych niedawno teściach. – Wykonałam dwa telefony do dwóch placówek, które moim zdaniem potrzebują ubrań dla swoich podopiecznych. Okazało się, że rzeczy nie mogę w żadnej z nich zostawić. Czemu? W jednym z miejsc tłumaczono się pandemią, w drugim ich nadmiarem. Finalnie rzeczy wyrzuciliśmy w większości do kontenerów PCK na osiedlu. I choć chciałam pomóc, sama dowieźć ubrania, niestety okazało się to niemożliwe – tłumaczy zdziwiona czytelniczka.
I dodaje, że część z zimowych ubrań zawieźli przed świętami na akcję zbioru rzeczy i jedzenia przed Teatrem. – Niestety akcja trwała tylko godzinę i nie zdążyliśmy większości popakować. To jak to jest z tymi apelami o pomoc, które pojawiają się w mediach? Bo jeśli ktoś ma szczere chęci, to okazuje się, że nie ma takiej możliwości – mówi.
Więcej w kolejnym numerze Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze