Uzdrowisko Nałęczów powstało na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku za sprawą ówczesnych właścicieli majątku Bochotnica, bowiem tak wówczas nazywała się ta miejscowość. Stanisław Małachowski herbu Nałęcz zbudował okazały, jednopiętrowy, barokowy pałac otoczony parkiem, na bazie którego sto lat utworzono później Park Zdrojowy we współczesnym kształcie. Zmieniono w tym czasie nazwę wsi Bochotnica na Nałęczów. Kolejny właściciel – Antoni Małachowski odkrył lecznicze właściwości tutejszych wód żelazistych, które łagodziły ataki podagry, na którą chorował. Jego rodzina w pierwszym dwudziestoleciu dziewiętnastego wieku pobudowała luksusowe, profesjonalne obiekty uzdrowiskowe, m.in. Stare Łazienki. Obok pałacu Małachowskich są one najstarszym zabytkiem miasta. Obecnie jest w nich zorganizowany luksusowy hotel.
Równie wiekowym zabytkiem jest dwukondygnacyjny dom zdrojowy zwany niegdyś Hydropatią, a obecnie Sanatorium Księcia Józefa, stojący w pobliżu parkowego stawu. Działa do dnia dzisiejszego, jako doskonale wyposażony obiekt kuracyjno-noclegowy. W pobliżu niego znajduje się ekspresyjna rzeźba Nałęczowskich Panien.
Pozytywiście w akcji
Rozwój Nałęczowa przerwał wybuch powstania listopadowego. Stacjonujące tutaj wojska rosyjskie całkowicie go zdewastowały. Dopiero inżynier Michał Górski, wizjoner i pozytywista, który kupił Nałęczów w 1880 roku, tchnął w podupadającą wieś nowe życie, tworząc nowoczesny kurort na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Jego okazała willa w stylu szwajcarskim zachowała się do dnia dzisiejszego na tyłach pałacu Małachowskich. W projekt włączyła się także trójka lekarzy entuzjastów: Wacław Lasocki, Konrad Chmielewski i Fortunat Nowicki.
Warto tutaj przypomnieć, że ci pionierzy nowoczesnego lecznictwa uczestniczyli w konspiracji przedpowstaniowej 1863 roku, a za swoją działalność zostali zesłani w różne miejsca w Rosji. Po powrocie do kraju założyli spółkę akcyjną celem prowadzenia zakładu leczniczego. Miejsce to uznane zostało za sprzyjające rekonwalescencji osób cierpiących na choroby kardiologiczne. Wpływ na to mają specyficzny, leczniczy mikroklimat Parku Zdrojowego, położonego w dolince osłoniętej ze wszystkich stron łagodnymi pagórkami oraz skład chemiczny miejscowych wód. Od samego początku Nałęczów był jednoimiennym zakładem uzdrowiskowym, więc przyjeżdżali do niego kuracjusze chorzy na serce i choroby pokrewne.
Pośrodku parku na spiętrzonych wodach rzeczki Bochotniczanki utworzono malowniczy staw ze słynną Wyspą Miłości, będącą ulubionym miejscem spacerów kuracjuszy i turystów, a także lęgowiskiem ptaków wodnych. Nałęczów otaczają ze wszystkich stron malownicze wąwozy utworzone wskutek erozji skalistego podłoża. Prawy brzeg przełomu Wisły koło Kazimierza Dolnego, na którym leży, nazwany został Krainą Lessowych Wąwozów. Na ich uroku opiera się jedna z najważniejszych strategii turystycznych regionu. Prowadzą przez nie ścieżki rowerowe, konne i oznakowane trasy piesze, umożliwiające aktywną rekreację i relaks, połączone ze zwiedzaniem licznych cudów architektonicznych, krajobrazowych i przyrodniczych.
W jednym z takich wąwozów oferowana jest niezwykła atrakcja. Są to sosnowe, modrzewiowe, jodłowe domki zawieszone na drzewach. Oferta skierowana jest do osób pragnących na moment oderwać się od ziemi, przenieść się w świat z dziecięcych marzeń. Chociaż ceny nie są niskie, z pewnością warto spędzić w tak niebiańskich warunkach kilka dni.
Artystyczna Mekka
Piękno uzdrowiska i skuteczność stosowanych tutaj terapii bardzo szybko dostrzegła ówczesna elita artystyczno-literacka. Na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku Nałęczów był jedynym nowoczesnym uzdrowiskiem w Kongresówce. Z Warszawą łączyła go nowo wybudowana linia kolejowa prowadząca do Lublina i na Wołyń. Wielkim admiratorem Nałęczowa był Bolesław Prus (Aleksander Głowacki), autor utworów takich jak: „Placówka”, „Lalka” czy „Faraon”. Jako dziennikarz ówczesnych stołecznych gazet przyczynił się do rozsławienia miasta w całej Polsce.
Czynił to bezinteresownie – sam jako kuracjusz, przez dwadzieścia osiem kolejnych sezonów – korzystał z leczniczych walorów tej miejscowości. Cierpiał on na dość specyficzną chorobę zwaną agorafobią, czyli odczuwał lęk przed otwartymi przestrzeniami zapełnionymi dużą liczbą osób. Podczas pobytu zatrzymywał się w różnych pensjonatach.
Dom zdrojowy mieszczący się w pałacu Małachowskich pełnił nie tylko rolę sanatorium, ale również był głównym centrum kulturalnym miasta. Organizowano w nim najważniejsze wydarzenia artystyczne, imprezy, spotkania towarzyskie miejscowej i przyjezdnej elity kulturalnej, gry towarzyskie, przedstawienia teatralne oraz bale. Przebywając w nim Bolesław Prus pisał „Emancypantki”, a Henryk Sienkiewicz „Rodzinę Połanieckich”.
Przez wiele lat z Nałęczowem związany był też autor „Przedwiośnia i „Ludzi bezdomnych” Stefan Żeromski. Zetknął się z kurortem u progu swojej literackiej kariery, bowiem przybył tutaj jako guwerner dzieci właściciela uzdrowiska. Tutaj poznał też swoją przyszłą żonę Oktawię. Żeromski był wielkim społecznikiem, z jego inicjatywy powstała słynna Ochronka, nazywana „Domem światła”, na której dokończenie podarował honorarium z powieści „Dzieje grzechu”.
Była to instytucja opiekująca się wiejskimi dziećmi, działała w niej również konspiracyjna szkoła, świetlica z czytelnią oraz biblioteka. Fundusze na budowę pochodziły także ze składek i darowizn społeczeństwa, dochodów z koncertów, przedstawień teatralnych oraz okolicznościowych publikacji. Do użytku budynek oddano w 1907 roku. Żeromski był także inicjatorem i organizatorem innych instytucji oświatowych, przyczynił się m.in. do powstania Uniwersytetu Ludowego, czy Towarzystwa Szerzenia Oświaty „Światło”.
[paywall]
Z Nałęczowem od wczesnych lat młodości bardzo silnie związana była znana powieściopisarka, autorka książek dla dzieci i młodzieży, sanitariuszka w wojnie polsko-bolszewickiej Ewa Szelburg-Zarembina. Uczęszczała do miejscowej szkoły podstawowej, a miastu poświęciła niektóre swoje książki. Choć z konieczności sprzedała dom po rodzicach, to jednak do Nałęczowa często powracała. Bywalcami byli także znani literaci i artyści, tacy jak: Stanisław Witkiewicz, Jan Parandowski, Zofia Nałkowska, Ignacy Paderewski i inni.
Architektura miasta
Nałęczów prawa miejskie otrzymał dopiero przed sześćdziesięciu laty. Jego współczesny wygląd jest efektem nałożenia się na siebie na jednym obszarze trzech współistniejących stylów architektonicznych. Chronologicznie najstarszymi obiektami są budynki wzorowane na stylu szwajcarskim, nazywanym też alpejskim bądź uzdrowiskowym. Wille i pensjonaty tego typu są budynkami wielokondygnacyjnymi, posadowionymi na kamiennych podmurówkach, z dachami o niewielkiej pochyłości, tarasami i balkonami do opalania. Ten styl bardzo popularny był na początku drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Do dnia dzisiejszego zachowały się wille: Borowianka, Oktawia, Swoboda, Marianówka, Podgórze i kilkanaście innych.
Na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku upowszechnił się styl secesyjny, zwanym też włoskim, którego forma odbiegała całkowicie od architektury poprzednich epok. Jego cechą było wykorzystanie wielu różnorodnych materiałów budowlanych, zastosowanie oryginalnej kolorystyki oraz bogata ornamentyka, podkreślająca strukturę budowli. Ten typ budownictwa reprezentują wille: Marzanna, Ukraina oraz Słoneczna.
Większość takich obiektów można obejrzeć spacerując ulicami: Armatnią Górą, Lipową, Poniatowskiego i Aleją Grabową. Są tam także obiekty eklektyczne, które trudno przypisać do konkretnego kierunku. Modę na styl zakopiański, zwany też podhalańskim, nawiązujący do rodzimej, polskiej formy budowlanej, wprowadzili: Jan Koszyc-Witkiewicz oraz Zygmunt Gnatowski.
Domy przez nich upowszechnione wzorowane były na typowych, zabytkowych chatach góralskich. Ich cechą charakterystyczną są wysokie, strzeliste dachy, niewielkie okna. Jako budulca używano drewnianych okrąglaków. Reprezentuje ten styl m.in. willa Czekoladka czy też słynna zakopiańska Chata Stefana Żeromskiego, bo od niej moda na styl zakopiański w Nałęczowie się zaczęła.
Żeromski zlecił wykonanie projektu i budowę swojego nałęczowskiego domu Janowi Witkiewiczowi. Jednoizbowy obiekt zbudowany na początku dziewiętnastego wieku na Armatniej Górze był pracownią artystyczną i letnim mieszkaniem pisarza. Powstał głównie z funduszy otrzymanych jako honorarium za powieść „Popioły”.
Muzea Żeromskiego
i Prusa
Obecnie w dawnym domu Żeromskiego mieści się muzeum, które powstało z inicjatywy jego żony, Oktawii. Otwarto je w 1928 roku, trzy lata po śmierci pisarza. Jest najstarszym obiektem muzealnym na Lubelszczyźnie, a opiekę nad nim przez długi czas sprawowała rodzina Żeromskich. Obecnie placówka jest filią Muzeum Narodowego w Lublinie.
Muzeum wyposażone jest w oryginalne meble i inne rzeczy, z których pisarz korzystał w procesie twórczym oraz w codziennym życiu. Jest tutaj m.in. warszawskie biurko autora „Doktora Judyma”, jego łóżko, lustro, zestaw przyborów do pisania, ulubione książki, a nawet kufer podróżny. Są też różne inne drobiazgi, bibeloty, obrazy, czy pamiątki rodzinne, w które wyposażona była jego pracownia, a także broń używana przez członków rodziny Żeromskiego uczestniczących w powstaniach narodowych. Uwagę zwiedzających przyciągają szkice i obrazy związane z utworami pisarza. Ważną częścią ekspozycji są portrety olejne Żeromskiego wykonane w różnych okresach jego życia.
Do dyspozycji zwiedzających udostępniony jest też niemal hektarowy ogród otaczający chatę. Znajduje się w nim nietypowa budowla, wysokie na osiem metrów mauzoleum w formie stożka ozdobione na wierzchołku kutym krzyżem. Tutaj spoczywają prochy przedwcześnie zmarłego ukochanego syna pisarza - Adama. Zostało po nim wiele pamiątek, takich jak: akcesoria jeździeckie, harcerskie, sportowe, fotografie, przybory szkolne, czy też wykonane przez niego samodzielnie akwarele. Działka, na której stoi dom Żeromskiego zlokalizowana jest na jednym z najwyższych punktów Nałęczowa.
Warto też zwiedzić Górę Poniatowskiego, położoną kilkaset metrów od Parku Zdrojowego. Tutaj przed kilkoma wiekami znajdowało się centrum miejscowości. Prace archeologiczne dowiodły, że dawno temu było w tym miejscu grodzisko słowiańskie. Dzisiaj jego miejsce zajmują podesty widokowe, drewniane schodki i ścieżki, a na szczycie posadzono Dąb Nieodległości. Góra jest ważnym miejscem historycznym, bowiem koło niej Stanisław Małachowski witał przybywającego z wizytą polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Na początku dziewiętnastego wieku odbywały się w tym miejscu manifestacje patriotyczne i wiece, w których brał udział też Stefan Żeromski.
W Nałęczowie znajduje się jedyne w Polsce Muzeum Bolesława Prusa. Jego pierwotną siedzibą od 1961 roku był Pałac Małachowskich, a po jego prywatyzacji w 2017 roku zbiory przeniesiono do budynku dawnej Ochronki, która przestała pełnić swoją pierwotną funkcję. Można tutaj obejrzeć tysiące eksponatów związanych z życiem zawodowym i prywatnym tego wybitnego pisarza i wziętego dziennikarza, a także jego rodziny.
Wzgórze Kościelne
Nie należy omijać miejscowego cmentarza parafialnego, nazywanego nałęczowskim sanktuarium narodowym. To bardzo urokliwe miejsce na Wzgórzu Kościelnym obok barkowej świątyni z osiemnastego wieku. Cmentarz jest niczym historyczna księga opisująca przeszłość miasta. Chociaż niewielki, to porównywany jest z Powązkami, wileńską Rossą albo Łyczakowem. Znajdują się tutaj groby większości ludzi związanych z historią miasta. Zdobiące mogiły pomniki to często prawdziwe dzieła sztuki kamieniarskiej. Są tutaj groby zasłużonych dla Nałęczowa lekarzy, artystów, literatów, a także powstańców styczniowych, Sybiraków, dawnych dziedziców i proboszczów. Wszystkich ich łączyła miłość do miasta nad Bochotniczanką.
Warto też zwiedzić pobliskie miejscowości. Wśród nich jest Kazimierz Dolny, kompleks rezydencjonalno-parkowy Czartoryskich w Puławach, wieża ariańska w Wojciechowie czy też leżące na lewym brzegu Wisły ruiny zamku Firlejów, Tarłów i Lubomirskich w Janowcu.
Tekst i fot.
Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze