Szara myszka, czy też znana z ubóstwa mysz kościelna, a może szalenie cicha mysz pod miotłą – takie obecnie mamy wyobrażenia o tych niepozornych gryzoniach. Jednak kiedyś bywało inaczej. Zwierzęta te cieszyły się szacunkiem istot świętych bądź też wzbudzały strach jako zwierzęta pochodzące ze świata zła i ciemności. W starożytnym Egipcie były one atrybutem boga Horusa i bogini Izydy, a co za tym idzie – uchodziły za święte. W antycznej Grecji spokrewniony z nimi był sam piękny Apollo. On to, gdy chciał skarcić jakiegoś kapłana, który obraził jego świątynie, zsyłał nań myszy. Podobnie też i u Filistynów myszy były święte. Niemniej to właśnie Filistynom Jahwe – za kradzież Żydom Arki Przymierza – zesłał te gryzonie (przy czym mysią karę wzmocnił jeszcze wrzodami na pośladkach). Tak to nękani myszami (i wrzodami) Filistyńczycy oddali Arkę. U Żydów myszy nie miały najlepszej opinii, symbolizowały bowiem śmierć, chciwość, łakomstwo, ale i płodność. W naszej polskiej świadomości myszy to przede wszystkim historia króla Popiela. Żeby lepiej się nastroić do jej analizy, skosztujmy zupę „mysie ogonki”. Zupę tę przygotowywała babcia pana Roberta i choć nie pochodziła ona z Kruszwicy, to dzieliła ją od jej domu odległość nieprzekraczająca 70 km, czyli nie tak znowu daleko, aby zupa ta nie mogła stać się daniem flagowym dla okolicy Gopła. Wystarczą konsekwentne i stosowne działania władz lokalnych, a nowa tradycja wkroczy na nasze stoły (aby produkt został wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych, wystarczy udokumentować 25 lat jego obecności na danym terenie).Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze