Reklama

Mężczyzna zadbany, broda dobrze przystrzyżona...

13/10/2016 08:20
– Pracuję z aktorami, których dobrze znam. Wiem, jakie są ich możliwości. Mam w pamięci ich gesty, reakcje i to mi pomaga. Przechodzę z nimi z filmu do filmu – mówił podczas spotkania z uczestnikami VI Festiwalu Kultury i Sztuki (dla Osób Niewidomych) reżyser Janusz Majewski. – Jestem szczęśliwy i wzruszony. Słyszałem, że jest tutaj najlepsza publiczność. Nie mogłem nie przyjechać – komplementował twórca filmu Ekscentrycy.
Organizowany przez Stowarzyszenie „De Facto” Festiwal to jedyne tego typu wydarzenie w Polsce. Poziomem dorównuje najlepszym festiwalom filmowym, umożliwiając publiczności niedowidzącej i niewidomej obejrzenie najważniejszych tegorocznych nowości filmowych. Projekcje otwarte są również dla płocczan. Amy, Syn Szawła, Moje córki krowy, Pokój, Marsjanin, Lobster czy Spotlight to tylko część z tytułów wyświetlonych podczas tegorocznej edycji. „Obejrzenie” filmów umożliwia audiodeskrypcja, czyli wprowadzone pomiędzy dialogami opisy, które wyjaśniają np. jak wygląda postać, sceneria czy to, co dzieje się w danej chwili. Tradycją Festiwalu są prowadzone po projekcjach rozmowy. Uczestniczą w nich obok publiczności, krytycy filmowi, aktorzy, reżyserzy. Oprócz seansów w kinie, odbywają się koncerty i spotkania autorskie. – Głównym celem Festiwalu jest wyrównanie szans osób niewidomych w dostępie do kultury i sztuki, integracja ze społecznością lokalną oraz zwrócenie widzącej części społeczeństwa uwagi na bariery utrudniające osobom niewidomym godny i równy udział w społeczeństwie – podkreślała podczas konferencji prasowej przewodnicząca Stowarzyszenia „De facto” Renata Nych. Gośćmi VI edycji Festiwalu byli m.in.: Kinga Dębska – reżyserka filmu Moje córki krowy i grająca w nim Gabriela Muskała, reżyser filmu Ekscentrycy Janusz Majewski, aktorka Joanna Kulig, która wystąpiła z recitalem w Hotelu Herman, aktorka płockiej sceny Hanka Chojnacka-Gośniak, krytyk Mariusz Gil, duet pisarski Maria Ulatowska i Jacek Skowroński, Trio Jazzowe Witolda Janiaka.
Festiwal zainaugurował spektakl pt. Laska w wykonaniu Grupy Poligon Black w składzie: Jakub Chermuła, Iwona Czarnuszka, Ewa Ćwiek, Witold Grądzki, Zdzisław Grzelak, Radosław Morawski, Maria Niesiołowska, Urszula Normatowicz, Andrzej Łogożny, Aneta Pińkowska, Beata Wiśniewska, Sylwia Setlik, Antoni Szczuciński. 13 niewidomych aktorów przejmująco opowiedziało o utracie wzroku, o zmianie wartości i punktu odniesienia. Spektakl na dużej scenie Teatru Dramatycznego w Płocku wyreżyserował Mariusz Pogonowski. Autorką tekstu jest Milena Rytelewska.
W drugim dniu Festiwalu rozpoczęły się projekcje filmowe. W NovymKinie „Przedwiośnie” odbył się pokaz filmu Amy. Późnym wieczorem w Studni wyświetlono Spotlight. O 18.00 wystąpiło jazzowe Trio Witolda Janiaka.
W kolejnych dniach także nie zabrakło muzyki. Świetny recital w Hotelu Herman dała aktorka Joanna Kulig. O radości istnienia tekstami Jonasza Kofty opowiedziała aktorka płockiej sceny – Hanka Chojnacka-Gościniak. Bisowała piosenką Najpiękniejsze są miłości, których nie ma.
W środę gościem festiwalu był reżyser Janusz Majewski, autor filmu Ekscentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy. Rozmowa z gościem odbyła się po pokazie filmu w NovymKinie „Przedwiośnie”. Poprowadził ją Radosław Łabarzewski z Kina za Rogiem, gdzie na co dzień oglądamy filmy polskie po rekonstrukcji cyfrowej, z odnowionym obrazem i dźwiękiem.
Majewski do Płocka przyjechał prosto z Festiwalu Filmowego w Gdyni, gdzie otrzymał Platynowe Lwy. Podczas spotkania opowiadał o tworzeniu filmów, ulubionych aktorach i inspiracjach. Zdradził także kilka anegdot z planu. Zapytany, czy ma przepis na film, odpowiedział, że nie ma prostego przepisu. – Trochę w innej epoce uczyłem się filmu. Sam też teraz uczę. Zafascynowałem się amerykańskim filmem, bo te historie są dostępnie opowiedziane. Chodzi o to, żeby nie mieć wątpliwości, o czym autor opowiada. Dlatego trzeba się podeprzeć dobrą literaturą. Dziś młodzi mało czytają. Wiedzą o świecie tyle, ile mogą zobaczyć. Warto korzystać z wiedzy wielkich pisarzy. A nie tylko z tego, co się dzieje w internecie – mówił. –Trzeba być w zgodzie ze sobą. Nie starać się naśladować kogoś, kim się nie jest. Szukać własnego stylu.
Reżyser urodził się we Lwowie, skąd rodzina musiała wyprowadzić się do Krakowa. Dla małego chłopca wojna była okresem bardzo ciężkim. Także dlatego, że nie mógł wychodzić z domu. Razem z siostrą czytali więc książki z biblioteki mamy.
– Mama gustowała w literaturze francuskiej. Anatola France’a przeczytałem przed Sienkiewiczem. Zaszczepił we mnie gen ironii i zacząłem patrzeć na świat z dystansu. Ten dystans stosuję we wszystkich moich filmach, to jest taki rodzaj przymrużenia oka, nadawanie cudzysłowu różnym zjawiskom – opowiadał. Publiczność pytała o to, jak dobierał aktorów do Excentryków. Początkowo rolę Modesty miała grać Joanna Kulig, którą reżyser zobaczył na benefisie Anny Dymnej. Bardzo podobało mu się, że dobrze śpiewa.
– Jednym strzałem ubiłem dwie ofiary, I Annę Dymną i Joasię – żartował. Niestety na dwa dni przed wejściem na plan Joanna Kulig złamała nogę. – Trudno, żeby uwodzicielska Modesta chodziła w gipsie i z żalem musiałem zrezygnować. Ktoś mi podsunął pomysł, więc poszedłem do teatru zobaczyć Natalię Rybicką. Niespecjalnie mi się podobała, bo siedziałem dalej. Postanowiłem jednak, że dam jej scenariusz. „Dobrze, ale ja nigdy nie śpiewałam” – powiedziała. Niech się pani nie martwi, podłożymy głos – odpowiedziałem jej. I tak miałem zrobić, ale nie musiałem. O czwartej rano dostałem od niej SMS: „Przeczytałam, super, biorę”. Trzeba było przerobić kostium uszyty dla Joasi. Dobrze, że Natalia nie śpiewa, bo zagrała nie piosenkarkę, ale postać, która się uczy, żeby zaśpiewać.
Anna Dymna pracowała z nim po raz kolejny. Najpierw była zjawiskowo piękną Barbarą Radziwiłłówną, potem dojrzałą atrakcyjną kobietą w serialu Siedlisko. – A teraz powiedziałem do niej: „Mam dla ciebie rolę: niechlujna, wstrętna, klnie, pije, I co ty na to?”. A ona słucha i rozpromienia się. Dla aktorki to wielka frajda, że może pokazać coś więcej niż lukrowaną laleczkę. Tą rolą sprawiłem jej wielką przyjemność. Zdobyła Orła za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą. Sceny „toaletowej” nie ma w książce. Jest dopisana dla Anny Dymnej. Dla mnie to była podróż sentymentalna, dlatego zrobiłem ten film.
Uczestnicy spotkania zapytali także o plany reżysera. Czy powstanie kolejny film? – Kiedy się pracuje przez 12 godzin 2 miesiące, to w momencie gdy jest koniec zdjęć, czuję się jak wyrzucony za burtę. Bezczynność mi doskwierała i zacząłem pisać książkę. Temat długo za mną chodził. Chciałbym ją sfilmować, jeśli uda się zebrać pieniądze. Przy „Excentrykach” nachodziliśmy się po różnych miejscach, ale patrzono na nas szklanymi oczami. Wsparł nas Polski Instytut Sztuki Filmowej i Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Zanim zacząłem robić filmy, myślałem o pisaniu. Potem film mnie wciągnął, ale taki płodozmian sobie cenię. Jest bardzo wygodny.
Publiczność dziękowała reżyserowi za jego filmy, zwłaszcza za „czułość, z jaką pokazuje kobiety” i „za dobre emocje”. Janusz Majewski za komplementy odwdzięczył się mówiąc, że do przyjazdu na Festiwal skłoniła go opinia o wspaniałej publiczności. Do młodych powiedział: – Hodujcie w sobie ciekawość świata. Obserwujcie innych ludzi i siebie samych. Nie odkryjecie wszystkich tajemnic, ale warto się starać kochać swój zawód, który się wybrało. Jeśli się go nie lubi, to życie jest nieudane. Praca trzyma przy życiu. Zapomina się o starości. Prędzej czy później młodzi polscy reżyserzy wejdą na światowy rynek, tak jak polscy operatorzy.
Uczestnicy pochwalili audiodeskrypcję do filmu Excentrycy i do innych produkcji oglądanych podczas Festiwalu. Zgadzali się, że z roku na rok jest coraz lepsza. Obecną podczas rozmowy z reżyserem Annę Żórawską, prezes zarządu Fundacji Kultury bez Barier, która jest autorką wielu audiodeskrypcji, poprosili o opis reżysera. – Mężczyzna niewysoki, ubrany w brązową marynarkę. Pan ma siwe włosy i zarost. Zadbany, broda dobrze przystrzyżona. I jeszcze brzuszek. – Dziękuję, bo byłem pełen obaw – żartował reżyser, dodając, że kiedyś był wyższy, a dzisiaj ma 173.
W programie VI Festiwalu Kultury i Sztuki (dla Osób Niewidomych) znalazł się również spektakl teatralny z audiodeskrypcją Boże mój! na scenie kameralnej. Nie odbyło się spotkanie z reżyserem filmowym Filipem Bajonem, który nie dojechał. Festiwal zakończyła potańcówka w Młodzieżowym Centrum Edukacyjno-Wychowawczym Studnia.
Lena Szatkowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości