80. rocznica ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na ludności polskiej na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i w innych miejscach nie przyniosła przełomu w postawie władz państwa ukraińskiego wobec ekshumacji i godnego pochówku ofiar tych haniebnych dla nich wydarzeń, w wyniku których wymordowali ze szczególnym okrucieństwem ponad sto tysięcy Polaków, w tym tysiące dzieci, aby w ten szatański sposób położyć podwaliny pod stworzenie swojego niepodległego państwa. Odbyły się z tej okazji różne uroczystości, marsze, sympozja, obrzędy religijne, wypowiedziano, a czasem wykrzyczano wiele cierpkich słów pod adresem obecnych władz, które chciały się jakoś cichaczem przez te niewygodne wydarzenia przemknąć. Prezydent przy okazji zrugał księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który zastępuje go godnie, może w Polsce najgodniej w domaganiu się należytego pochówku ofiar. Także Premier przemykał między polami zbóż, by wbić krzyż z patyków i złożyć wieniec gdzieś na miedzy (właściwie nie wiadomo, co to miało znaczyć). Hańbi to wszystko zarówno władze Polski, jak i Ukrainę i stawia pod znakiem zapytania tę niby nadzwyczajną przyjaźń okazywaną sobie w obliczu trwającej wojny.
Padało też przy okazji rocznicy, ale i wcześniej, wiele pytań o to, czy władze w Kijowie powinny przeprosić za ludobójstwo wołyńskie. Wyglądało to nawet tak, jakbyśmy się dopraszali tego. Nie, tego nie wolno robić. Ukraińcy albo dojrzeją do wielkiego rachunku sumienia, pokuty i zadośćuczynienia i wzniosą się do rzędu narodów cywilizowanych albo pozostaną tam, gdzie aktualnie są. Postawa proszalna z naszej strony dla nas i dla nich jest hańbiąca. Ofiara zbrodni nie może prosić stronę winną o przepraszanie. Ma natomiast prawo i obowiązek domagać się sprawiedliwości, może nawet w tym przypadku przed najwyższymi trybunałami Europy, do której rzekomo tak ambitnie Ukraina dziś pretenduje, co jest tak radośnie wspierane przez nasze wesołe i uległe pryncypałowi zza Oceanu elity i tak bezrefleksyjnie przyjmowane przez ogłupione poprawnością polityczną elity europejskie. Chyba ktoś zapomniał, z jakich powodów do Unii Europejskiej nie jest wciąż przyjmowana Turcja.
Ludobójstwo popełnione na Wołyniu pozostaje zatem nadal wielką zadrą w relacjach polsko-ukraińskich. Czas pokaże, czy pomoże ją usunąć pielgrzymka pojednania i wspólne oświadczenie o przebaczeniu i pojednaniu abp. Stanisława Gądeckiego i zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego abp. Światosława Szewczuka z mszą świętą w archikatedrze św. Jana w Warszawie, następnie w Paroślach, pierwszej miejscowości, której wymordowanie przez nacjonalistów ukraińskich 9 lutego 1943 roku zapoczątkowało ludobójstwo na Wołyniu, i na końcu w Łucku. Trzeba oddać honor abp. Gądeckiemu za postawę podczas tych wydarzeń. Nie używał w odniesienia do zbrodni wołyńskiej języka poprawności politycznej (w rodzaju „tragiczne wydarzenia”), ale nazywał ją ludobójstwem. Wzbudza szacunek jego apel „do prezydentów i premierów oraz władz parlamentarnych Ukrainy i Polski w sprawie godnych pochówków wszystkich ofiar ludobójstwa na Wołyniu poprzedzonych ekshumacjami ciał zamordowanych”. Uznanie budzi odwaga, z jaką przeciwstawił się gloryfikowaniu sprawców zbrodni z UPA i OUN na współczesnej Ukrainie. Rację ma Arcybiskup, twierdząc, że „jedność między narodami polskim i ukraińskim jest możliwa tylko w odniesieniu do prawdy i z nazwaniem ludobójstwa polskiej ludności na Wołyniu po imieniu, bez uciekania się do półprawd i eufemizmów, typu tragedia wołyńska, zbrodnia wołyńska, czystki etniczne lub akcja antypolska”. Takiej postawy należy oczekiwać od władz RP, bowiem doczekały się godnego upamiętnienia ofiary Holocaustu, Zbrodni Katyńskiej, nawet żołnierze Armii Czerwonej i Wermachtu mają na naszej ziemi swoje groby, a Męczennicy z Wołynia wciąż czekają cierpliwie w kolejce na godny pochówek i upamiętnienie. Jak długo jeszcze?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze