Reklama

Marek Mokrowiecki: Nie mam czasu, żeby robić rzeczy nieważne

28/02/2018 10:16
Lubi powtarzać, że jest pasjonatem kolei, ale technikum kolejowe ukończył naprawdę. Żartuje, że specjalizacja (trakcje elektryczne) zaprowadziła go do szkoły teatralnej na Miodową, a po dyplomie aż do Pragi, bo teatr i kolej to czysty romantyzm. Marek Mokrowiecki, najdłuższy stażem dyrektor Teatru im. Szaniawskiego, reżyser i aktor, był kilkakrotnie nagradzany Srebrną Maską za realizacje spektakli na płockiej scenie. Czwarta, Srebrno-Złota Maska (2015) zwieńczyła jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej.
Zaczynał od Czeskiego Cieszyna, gdzie obsadzano go w roli silnych mężczyzn, z duszą wrażliwca i poety. W teatrze w Bielsku-Białej dokąd następnie trafił, do dziś wspominają „Mokrego”, co Hamleta grał, jakby znajdował się na stadionie żużlowym. Po drodze był też niedługi epizod w Teatrze Pantomimy, później Gorzów i Bydgoszcz, gdzie głównie reżyserował, także sam siebie. Do aktorstwa powracał co kilka lat w monodramach, które przyniosły mu szereg nagród i sporo satysfakcji, jaką daje możliwość wyboru ciekawego tekstu literackiego (Nowakowski, Hrabal, Lem).
Kiedy został dyrektorem teatru w Płocku, zamienił Szyndzielnię, Skrzyczne i Wielką Raczę na miasto z jedną tylko Tumską Górą. Objął teatr na początku transformacji. Tak jak wielu szefów innych scen, odciął się od minionego okresu, proponując inny repertuar i nową estetykę. Rozpoczął mocno i efektownie „Bogiem” Allena we własnej reżyserii i zdobył pierwszą Srebrną Maskę. Podobna stylistyka powróci po dłuższej przerwie w spektaklu „Król Ubu, czyli Polacy” Jarrego. Później szukał tematów, biorąc na warsztat światową prozę, głównie czeską, we własnej adaptacji i dramaty Szekspira, które dają swobodę interpretacji.
Nim mecenas (Samorząd Województwa Mazowieckiego) powierzył mu dodatkowo funkcję budowniczego (zaczęły się modernizacja i remont budynku, który z pierwotnej funkcji Teatru – ośrodka kultury miał stać się nowoczesnym obiektem), sukces odniosły kolejne realizacje. Przede wszystkim „Sen nocy letniej” Szekspira (1991), „Nasze miasto” Wildera (1992, tam nawet zagrał), prezentowany gościnnie na scenie teatru w Częstochowie „Jeremiasz” Wojtyły (1991), „Historia Partii umiarkowanego postępu” (1993). W dowcipnej historii o wojaku Szwejku tytułową rolę powierzył Grażynie Zielińskiej. A ponieważ spektakl pokazono też w Warszawie w sali czeskiego centrum, zyskal medialny rozgłos: „Uśmiechnięty i rozśpiewany spektakl Mokrowieckiego śmiało można zaliczyć do teatru postępu. Umiarkowanego” – pisała „Rzeczpospolita”.
Drugie wyróżnienie Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru, Srebrną Maskę "95, otrzymał za monodramy i role w spektaklach „Historia Partii umiarkowanego postępu” oraz w „Święcie przebiśniegu”.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości