Warto pamiętać, że sto kilometrów za wschodnią granicą Polski znajduje się jedno z najstarszych i najpiękniejszych miast Rzeczypospolitej. Porównywalne jest tylko z takimi architektonicznymi perełkami jak Kraków, Gdańsk, czy Toruń. Jest nim Lwów, o którym wielu mówi, że jest najpiękniejszym miastem na świecie.
Niemal przez sześćset lat należał do Polski i do dnia dzisiejszego przetrwało w nim mnóstwo obiektów pamiętających czasy lokacji i późniejsze. Wyjątkowego klimatu i piękna tego miejsca nie zniszczyła nawet sowiecka okupacja. Choć obecnie ze względu na wojnę nie czas na podróże sentymentalne, niemniej warto poznać najciekawsze miejsca Lwowa, które będzie można obejrzeć, gdy w przyszłości zaistnieje możliwość bezpiecznego podróżowania.
Pierwsze wzmianki o Lwowie pochodzą z połowy trzynastego wieku. Panujący nad Rusią Halicką i Wołyniem król Daniło u źródeł Pełtwi zbudował gród, który oddał swojemu synowi o imieniu Lew, stąd nazwa miasta. Przejęło ono rolę stolicy regionu, którą wcześniej pełnił bardziej narażony na tatarskie najazdy Halicz nad Dniestrem. Od tej pory złocony lew stał się elementem miejskiego herbu, a kamienne figury tych zwierząt spotykane w różnych miejscach zdominowały miejski pejzaż.
Po wygaśnięciu rodu kniaziów ruskich, władzę w regionie przejął książę z linii Piastów Bolesław Trojdenowicz Jerzy II, syn Trojdena Mazowieckiego i ruskiej księżniczki z rodu Lwa. Jednakże padł on ofiarą zamachu, bowiem tutejszym bojarom nie w smak było jego wyznanie łacińskie. Wobec tej sytuacji król Polski Kazimierz Wielki, skoligacony z Jerzym, podjął kilka wypraw na Ruś Czerwoną, tocząc o nią wojnę z Litwą i Węgrami. Ostatecznie w granice Królestwa Polskiego ziemia halicka, lwowska oraz przemyska zostały włączone w połowie czternastego wieku, a Lwów stał się stolicą województwa ruskiego.
Rozkwit miasta nastąpił po zawarciu unii polsko-litewskiej, rozwinął się handel i przemysł. Mimo wielu klęsk dziejowych, pożarów, najazdów Turków, Tatarów, Szwedów, czy wojen kozackich, Lwów był stale jednym z ważniejszych ośrodków kultury polskiej. Do czasów III wojny północnej był jednym z niewielu miast I Rzeczypospolitej niezdobytym przez obce wojska. Miasto w okresie rozbiorów Polski znalazło się pod panowaniem austriackim, przemianowano je wówczas na Lemberg i uczyniono stolicą Galicji, którym to mianem określano wszystkie ziemie pod zaborem austriackim. Po niedługim czasie rozpoczął się ponowny gospodarczo-kulturalny rozkwit trwający do czasów I wojny światowej.
Lwów od swego zarania był miastem wielonarodowym i wielokulturowym. Zamieszkiwali go Polacy, Rusini (Ukraińcy), Żydzi, Ormianie i inne narodowości. Żywioł polski zawsze stanowił tu większość i miał dominujący wpływ na rozwój. Zabory spowodowały napływ wielu Niemców i innych osadników z Zachodniej Europy. Nowi przybysze szybko się asymilowali i polonizowali wnosząc swój wkład w rozwój miasta i całego regionu.
Po drugiej wojnie światowej, która oszczędziła miastu większych zniszczeń materialnych, nastąpiła niemal całkowita wymiana ludności, żydowską zdziesiątkowali Niemcy, a polską Rosjanie. Tych, którzy przeżyli wojnę przesiedlono do pojałtańskiej Polski. Obecnie w siedemsettysięcznym Lwowie żyje zaledwie dwadzieścia kilka tysięcy osób przyznających się do narodowości polskiej, co stanowi zaledwie kilka procent całej populacji. Ponad połowę ludności stanowią Ukraińcy, ale, co ciekawe, niemal jedna trzecia mieszkańców to Rosjanie. W chwili obecnej mówi się nawet o milionowej populacji Lwowa, bowiem do miasta napłynęło kilkadziesiąt tysięcy uchodźców ze wschodu.
Używane dość często określenie „miasto nad Pełtwią” jest sporą przesadą, ponieważ Pełtew, lewy dopływ Bugu, to obecnie niewielki ciek wodny, w dodatku ukryty w podziemnym kanale. Trudno uwierzyć, że rzeka której nie widać, pełniła dawniej rolę miejskiej fosy, a jej trudne do przebycia rozlewiska stanowiły naturalny element fortyfikacyjny. Kazimierz Wielki lokował nowe miasto (obecną Starówka) na południe od grodu zbudowanego przez księcia Daniła.
Ogrodzono je wówczas murami obronnymi. Fortyfikacje posiadały ponad dwadzieścia baszt, a na sąsiednim wzgórzu, nazywanym obecnie Wysokim Zamkiem, zbudowano murowany gród obronny z sześcioma wieżami, będący przez dłuższy czas rezydencją kolejnych polskich królów.
Obecnie pozostał po nim niewielki skrawek murów, niemniej wzgórze jest wciąż dużą atrakcją turystyczną. Pełni rolę naturalnej platformy widokowej. Rozciąga się stąd piękna panorama na leżące u jego południowo-wschodniego stoku miasto. Góra doskonale nadaje się do spacerów, a na jej wierzchołek można dotrzeć wyłącznie pieszo lub rowerem. W obrębie miejskich murów znajdował się drugi zamek zwany Zamkiem Niskim, jednak rozebrali go Austriacy. Obecnie na jego miejscu funkcjonuje teatr.
Do dziś w doskonałym stanie zachowała się dwupiętrowa wieża prochowa, zabytek o charakterze militarnym. Budynek ma kształt elipsy, grube mury, kilka małych okienek i kryty jest namiotowym dachem. W okresie pokoju służył jako magazyn żywności. Przetrwał dawny arsenał miejski, czyli podłużny obiekt zbudowany z dużych kamiennych bloków, dawniej wkomponowany w ciąg murów obronnych. Mieści się w nim obecnie Muzeum Broni, którego atrakcją jest największa na świecie kolekcja polskich zbroi husarskich oraz bogaty zbiór broni palnej.
Stoi też i znakomicie się prezentuje wzniesiony w czasach renesansu arsenał królewski, wykorzystywany w czasie wojny z Turcją. Jego barokowa fasada przypomina bardziej bogatą willę wypoczynkową zamożnego mieszczanina, niż zbrojownię.
Warto przypomnieć, że Lwów dzięki swoimi fortyfikacjom odparł dwukrotnie oblężenie wojsk kozackich Bohdana Chmielnickiego, którego armia w okresie potopu szwedzkiego zniszczyła m.in. Lublin i dotarła pod Zamość. Do dnia dzisiejszego przetrwał kilkudziesięciometrowy fragment murów z otworami strzelniczymi i jedną bramą. Pozostałe obwarowania rozebrali Austriacy, bowiem blokowały możliwość dalszego rozwoju.
Jeszcze przed wybuchem wojny ukraińsko-rosyjskiej wśród Polaków spędzających urlopy na Podkarpaciu, czy Lubelszczyźnie bardzo popularne były jednodniowe autokarowe lub kolejowe wycieczki do Lwowa. Ich celem był głównie Cmentarz Łyczakowski. Położony jest cztery kilometry na południowy-wschód od centrum miasta. Usytuowany na porośniętym bujną zielenią pofałdowanym, górzystym terenie. Jest jedną z najstarszych i, jak uważa wielu, najpiękniejszą polską nekropolią. Zachowały się na niej tysiące nagrobków polskich żołnierzy, powstańców, słynnych pisarzy, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, lekarzy, polityków i działaczy społecznych.
Najstarsze mogiły to groby uczestników insurekcji kościuszkowskiej, powstania listopadowego (kwatera Żelaznej kompanii), styczniowego (Powstańcza górka), czy wojny polsko-bolszewickiej. Odrębną część stanowi słynnych Cmentarz Orląt Lwowskich, uczestników wojny polsko-ukraińskiej z 1918 roku.
[paywall]
Wiele zabytkowych grobów, stanowiących miniaturowe dzieła sztuki rzeźbiarskiej, zostało odnowionych dzięki staraniu polskiego rządu, instytucji publicznych i prywatnych.
Przy zwiedzaniu cmentarza najlepiej korzystać z mapy lub usług przewodnika, ponieważ zajmuje on powierzchnię kilkudziesięciu hektarów, więc łatwo można się zagubić.
Zwiedzanie lwowskiej starówki warto rozpocząć od jej serca, czyli rynku. To na nim leżały zdobyczne sztandary krzyżackie spod Grunwaldu, zanim ostatecznie złożono je na Wawelu. Tutaj królowie polscy przyjmowali hołdy lenne hospodarów mołdawskich, stąd wyruszano na wyprawy wojenne przeciwko Tatarom i Turkom.
Większość uroczych kamieniczek przy rynku wybudowanych zostało w okresie renesansu lub baroku, a niemal każda z nich jest prawdziwym dziełem sztuki, z własną bogatą i niepowtarzalną historią. Niektóre przekształcone są na muzea, w innych mieszczą się restauracje, kawiarnie, czy sklepy. Ratusz z czworokątną wieżą, który stoi pośrodku rynku pochodzi z okresu zaborów, bowiem ten pamiętający czasy I Rzeczypospolitej został rozebrany przez Austriaków ze względu na zły stan techniczny.
Jednym z najcenniejszych zabytków ukraińskiego gotyku jest lwowska Bazylika Metropolitarna pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z ośmioma kaplicami i sześćdziesięcioczterometrową wieżą stojącą na placu Katedralnym, graniczącym z południowo-zachodnim narożnikiem rynku. Jej budowę rozpoczęto w 1370 roku, a ukończono po ponad stu dwudziestu latach. W okresie komunizmu była to jedyna świątynia katolicka na Ukrainie, w której liturgię sprawowano w języku polskim. To tutaj w czasie potopu 1 kwietnia 1656 roku słynne śluby złożył król Jan Kazimierz, który ze Lwowa podjął na nowo kampanię przeciwko Szwedom. Witraże w świątyni projektował Jan Matejko. Po wielu przebudowach i remontach katedrze nadano styl późnobarokowy, a strzeliste sklepienia nadają jej wrażenie wysmukłości.
Lwów nazywany jest „miastem trzech katedr” ponieważ od osiemnastego wieku oprócz łacińskiej, swoją siedzibę miała tutaj metropolia grecka i ormiańska. Ogólna liczba kościołów i kaplic wszystkich obrządków na początku dwudziestego wieku sięgała pięćdziesięciu. Po drugiej wojnie światowej wiele z tych obiektów przeznaczono na instytucje publiczne, magazyny, muzea, bądź przekształcono na cerkwie.
Najstarsze znajdują się u wschodniego podnóża Wysokiego Zamku. Są to cerkwie: św. Paraskewii, św. Onufrego, św. Mikołaja, kościół pw. św. Jana Chrzciciela, przekształcony obecnie na „Muzeum Zabytków Lwowa Starożytnego”, i świątynia Matki Bożej Śnieżnej. Służyła ona zawsze licznej w mieście ludności niemieckiej. Chociaż nie zachowało się pierwotne wyposażenie tych świątyń, to obecnie największe wrażenie robią ich przepiękne ikonostasy i zabytkowe, średniowieczne bryły.
Fasady lwowskich kościołów, zabytkowych kamienic i obiektów publicznych budowanych w drugiej połowie dziewiętnastego i na początku dwudziestego wieku zdobione były dziesiątkami marmurowych bądź miedzianych figur przedstawiających naturalnej wielkości postacie ludzkie, antyczne bóstwa, anioły, zwierzęta.
Podobne zdobienia ma budynek Teatru Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej, który uważany jest za jeden z najpiękniejszych obiektów obecnej Ukrainy. Jego wierzchołek zdobią miedziane figury wyobrażające geniusza sławy, dramatu i muzyki, a fasadę postacie olimpijskich muz. Westybul z salą lustrzaną jest miniaturową galerią sztuki, dlatego gmach opery warto zwiedzić także od wewnątrz.
Kilometr na południowy-zachód od centrum znajduje się Zakład Narodowy im. Ossolińskich znany jako lwowskie Ossolineum. Był to powstały w okresie zaborów prywatny zakład naukowy o charakterze biblioteczno-muzealnym, gromadzący zabytki materialne i książki. Po II wojnie światowej instytut reaktywowano we Wrocławiu. Niestety do Polski powróciła tylko część zbiorów.
Obecnie w budynku Ossolineum, który dawniej był klasztorem karmelitanek trzewiczkowych, przerobionym na gmach klasycystyczny mieści się Lwowska Galeria Sztuki. Posiada pięćdziesiąt tysięcy obrazów, grafik, rzeźb historycznych i współczesnych, co czyni to miejsce największą kolekcją sztuki na Ukrainie. Część zbiorów wystawiona jest w znajdującym się niedaleko neorenesansowym Pałacu Potockich, który poza tym pełni też funkcję lwowskiej siedziby prezydenta Ukrainy.
Lwów to także miasto wyjątkowych pomników. Przedstawiają m.in. dwóch najsłynniejszych ukraińskich poetów Tarasa Szewczenkę i Iwana Frankę. Pomnik Adama Mickiewicza wystawiony w 1904 roku uważany jest za jeden z najpiękniejszych monumentów wieszcza na świecie. Na dwudziestojednometrowej kolumnie znajduje się postać skrzydlatego geniusza poezji wręczającego poecie lirę.
Warto też obejrzeć pomnik poświęcony Janowi Kulczyckiemu, żołnierzowi króla Jana Sobieskiego, uczestnikowi odsieczy wiedeńskiej. Zwyczaj picia kawy rozpropagował on m.in. we Lwowie i Wiedniu. Lwów od tej pory uważany był za polską stolicę kawową, a obecnie pełni tę funkcję w niepodległej Ukrainie. Przedstawiony on jest na siedząco, w kozackim stroju, w jakim podawał kawę swoim klientom w Wiedniu.
W 2012 roku Ukraina wraz z Polską współorganizowała finał Mistrzostw Europy w piłce nożnej, a we Lwowie znajdowała się jedna ze sportowych aren. W mieście powstało wtedy kilka nowych obiektów sportowych i infrastrukturalnych, m.in. nowoczesne lotnisko.
Obecnie jest ono celem rosyjskich samolotów, pocisków rakietowych i dronów. Trzeba mieć nadzieję, że nie zniszczą one tak pięknego miasta pamiętającego czasy I Rzeczypospolitej.
Tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze