Reklama

Letnie sandacze (1)

26/06/2019 11:39
Sandacze są najpewniejszą zdobyczą w dużych zbiornikach zaporowych, takich jak np. Turawa czy Mietków, gdzie najczęściej wędkuję. Stado jest liczne, a w grupie te drapieżniki są bardziej agresywne niż w pojedynkę i nawet przy beznadziejnym żerowaniu udaje się któregoś sprowokować do ataku. Na rozległym łowisku mam w czym wybierać. Jednego dnia mogę odwiedzać miejsca o zupełnie odmiennych właściwościach. Nie bierze na południu, płynę na zachodni brzeg; w jednym rejonie woda jest cieplejsza, w innym chłodniejsza. Mały zbiornik to jak słoik, wszystko jest jednolite, temperatura wszędzie taka sama. Są okresy wspaniałych brań, ale bywa też, że przez długie tygodnie nie można złowić żadnego sandacza.
W czerwcu sandacze spotykałem w całym zbiorniku. W większości są jeszcze na tarliskach – dwumetrowych płyciznach o twardym dnie lub w pobliskich karczach. Po tarle jakiś czas żerują w płytkiej, cieplejszej wodzie, bo tam gromadzi się dużo drobnicy. Ale większość to nie znaczy, że wszystkie. Niektóre dość szybko spływają do kryjówek znajdujących się na głębokości od 4 do 5 metrów, najczęściej w pozostałościach po zatopionych lasach, czasem na czystych blatach lub w drobnych korzeniach. Poziom wody w zbiornikach często się waha, zwłaszcza wiosną. Kiedy spada, sandacze wędrują, zatrzymując się w zagłębieniach i nieckach. Jeżeli natomiast woda przybiera, wypływają na nowo zalane obszary. Jedynie przy stałym poziomie zostają w jednym rejonie przez dłuższy czas.


Tekst i fot. Andrzej Konowrocki 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości