Reklama

Letnie rozmówki

16/07/2019 12:40

Lato, zwłaszcza kiedy łączy się z czasem wolnym od pracy, sprzyja pogawędkom na tematy, które na co dzień nie zaprzątają naszej uwagi. Filozoficzne poniekąd. I właśnie o takiej luźnej rodaków, a w zasadzie (poza niżej podpisanym) rodaczek rozmowie zamierzam dziś pisać. Jak to jest, że w każdej większej populacji ludzkiej rodzi się mniej więcej tyle samo dziewczynek, co chłopców?

W rodzinie może być, ku rozpaczy ojca, pięć córek i zero synów, ale w mieście, a tym bardziej kraju o takich dysproporcjach nie ma mowy. Jaka siła czuwa nad tym, by każda odpowiednio duża grupa ludzka mogła trwać z pokolenia na pokolenie? Najprostsza odpowiedź brzmi: statystyka! Jeżeli w wyniku jakiegoś doświadczenia możliwe są dwa jednakowo prawdopodobne rezultaty (na przykład orzeł lub reszka), to przy dużej liczbie powtórzeń wystąpią one mniej więcej tyle samo razy. Tak, ale statystyka to jedna wielka ściema. Klasyczny przykład. Jeśli sąsiad leje żonę co tydzień, a ja wcale, to statystycznie każdy z nas leje żonę raz na dwa tygodnie. No tak to mniej więcej wygląda, ale to żadna statystyka. Po prostu układ, ja nie biję żony, a ona w zamian mnie… A na serio, to nie jest odpowiedź na powyższe pytanie. Statystyka nie jest przyczyną, a tylko opisem istniejącego rozkładu urodzeń. Zagadka pozostaje, tym bardziej że na przykład  u pszczół  jest inaczej. Kilka tysięcy robotnic na jednego trutnia… Ciekawe!
G eneralnie nasza połowa, zdaniem pań, ma łatwiej. Z czym? Na przykład z jedną z potrzeb zaliczoną przez Maslowa do podstawowych! Błąd! Panom nie trzeba tłumaczyć na czym polega syndrom opadającej deski, toteż teraz fragment tylko dla kobiet. To jest tak… Wchodzimy do miejsca odosobnienia, deska leży. Trzeba podnieść. Jak? Nie ręką przecież. Nogą! W pewnym wieku nie jest łatwo…  Ale może być gorzej. Opuszczamy nogę, deska opada! Trzeba przytrzymać. Nogą, to jasne!  Stoimy na jednej, druga w górze. Trzyma nieszczęsną deskę. A jeszcze trzeba kontrolować nastawienie celownika… Łatwo? Bywa trudniej! Wykonujemy opisane czynności deska niby stoi nieruchomo, zatem opuszczamy nogę podtrzymującą i przechodzimy do „części merytorycznej”. I nagle… Deska leci! Oczywiście odruchowo łapiemy. Ręką… Spodnie, buty, podłoga… Pół biedy jeśli ciemne, prawie nie widać efektów. Ale jeśli jasne? A to nie koniec. Często korzystamy z urządzeń montowanych na  ścianie „tylko dla panów”. Podchodzimy i… Widać, że poprzednim użytkownikom nie zawsze poszło tak, jak by sobie życzyli. I co? Podejdziesz za blisko, niechcący po nich posprzątasz. Za daleko – dołączysz do tych nieszczęśników, którym się nie udało. W niektórych przypadkach podobno próbuje się rozwiązać problem umieszczając nad „stanowiskiem pracy” napis: Podejdź bliżej, masz krótszego niż myślisz!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości