Dużo się dzieje ostatnio w naszym pięknym mieście… A przed nami kolejne wydarzenie (piszę ten tekst jeszcze przed 10 sierpnia - od autora). Marsz Równości. I pewnie nie byłoby powodu, by mu poświęcać aż tyle uwagi, gdyby nie pamiętne wydarzenia z nieodległej przeszłości w Gdańsku, Warszawie, Białymstoku… Nasza impreza została objęta patronatem Najważniejszej Osoby w Mieście. I to najdobitniej świadczy o randze wydarzenia. Nie przypominam sobie przypadku takiego patronatu nad demonstracją publiczną. Pan Prezydent podjął decyzję ryzykowną. Nie wiadomo bowiem, czemu tak naprawdę przyjdzie mu patronować. Wyżej wspomniane przypadki oraz inne, również takie, które miały miejsce u nas w mieście, nakazują dużą ostrożność w prognozowaniu tego, co może się dziać w sobotę. Szanowni Czytelnicy będą to już wiedzieć, ja piszę ten tekst przed marszem. Cóż, w polityce ryzyko jest elementem gry. Nieznane są motywy działania Pana Prezydenta. Można spekulować, czy chodzi o swego rodzaju parasol ochronny po wydarzeniach w Białymstoku, czy może o wsparcie swego ugrupowania politycznego w walce o elektorat lewicowy z nowo powstałą konkurencją? A może są inne, nam nieznane powody? W każdym razie zachowanie jest nietypowe, jak na dotychczasowy umiar władz lokalnych wobec tego rodzaju przedsięwzięć…
I dla równowagi kilka zdań o futbolu. W naszym klubie, inaczej niż w polityce, najwyraźniej konsekwentnie trzymamy się tradycji. Mowa oczywiście o stwarzaniu szans rozwoju młodym, zdolnym adeptom fachu trenerskiego, bez doświadczenia i osiągnięć w dotychczasowej karierze szkoleniowej. Jak dotąd eksperymenty te przynosiły efekty powiedzmy umiarkowane. Może tym razem będzie lepiej? Może… Nieudany start niczego nie przesądza, ale nie da się wykluczyć, że maszyna nie funkcjonuje należycie, bo źle złożona, części nie te, przygotowanie do pracy nie najlepsze… Gdyby tak było, to początkujący mechanik może sobie z problemem nie poradzić! Oczywiście to tylko amatorskie spekulacje. Życzę nowemu szkoleniowcowi, związanemu przecież emocjonalnie z klubem, by się powiodło!
I na koniec trudno nie wspomnieć o pucharowych popisach naszych „eksportowych” drużyn. Źle się zapowiadało przed rewanżami i tak się skończyło. Został co prawda jeden rodzynek w tym zakalcu, ale znowu perspektywy przed rewanżem marne… Co robić? Tak naprawdę widzę jedno wyjście. Trzeba poszukać bardziej wygodnych rywali. PZPN jak najprędzej powinien wystąpić do FIFA o przeniesienie naszych pucharowiczów do strefy Australii i Oceanii. Naprawdę nie ma innego wyjścia! Że to się nie zgadza geograficznie? A Izrael, Kazachstan, Gruzja, Azerbejdżan to Europa?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze