Pierwsze odezwą się żurawie, które przed wschodem słońca i wieczorem przylatują nad grzęzawisko. Nie dostrzeżemy ich w szuwarach, ale charakterystyczny klangor słychać w promieniu kilku kilometrów. Trochę później budzi się gospodarz sąsiedniego ośrodka, skąd wczoraj odjechała szkółka żeglarska. Pan Lesio kosi trawę. W naszym domku pachnie kawą. Nad Tałtami zaczyna się lipcowy weekend.
„Mazury”, gdzie spędzę kilka dni, to sześć drewnianych domków. Ośrodek działa jako schronisko młodzieżowe, a jego opiekunami są nauczyciele zawodu Zespołu Szkół Technicznych w Płocku Zdzisław Borowski i Bogdan Koziński. W dwóch pokojach jest miejsce dla czterech osób. Niewielka kuchenka wystarczy nawet do zrobienia solidnego obiadu. Pod prysznic trzeba powędrować kawałek dalej.
Od ośrodka „Siedemdziesiątki” tylko kilka minut do Jeziora Tałty. To najgłębszy zbiornik na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Jego głębokość dochodzi do 51 metrów. Razem z otaczającymi morenowami wzgórzami tworzy typowy mazurski krajobraz. Są tu ryby: szczupaki, leszcze, miętusy, węgorze.
Na brzegu niedawno wyrósł port i apartamentowiec, czyli Marina Navigator. Przy pomoście może cumować 40 łódek. Tu odbywa się czarter. Jeśli ktoś chciałby przenieść się z klimatycznego płockiego domku (70 zł), to w Marinie czeka pokój dwuosobowy (od 400 zł.) Z tarasu restauracji obserwujemy przypływające jachty, a jest co podziwiać...
Moi sąsiedzi najchętniej wybierają plażę nad położonym nieco dalej małym Jeziorem Kuchenka, gdzie też wkroczyła globalizacja. Można co prawda jeszcze wędkować albo wypożyczyć rower (za opłatą), ale na wzgórzu rozsiadł się Resort Spa. W tym roku przeżywa oblężenie, bo wakacje spędzamy głównie w kraju.
Fot. Ola Sitkiewicz
Lena Szatkowska

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze