Reklama

Kto smaruje, ten łowi

05/01/2016 09:26
Wieczorem zadzwonił Sławek: Cześć Andrzeju, chcemy jutro popływać po zbiorniku Jastrowskim za sandaczem i szczupakiem. Pomyślałem, że może byś nas poprowadził, znasz przecież świetnie tę wodę… Na biurku, sofie, krzesłach i podłodze zalegał w nieładzie wędkarski podlodowy ekwipunek. Właśnie zamierzałem go przejrzeć, uporządkować i przygotować do pierwszego wyjścia na lód. Wszystko bowiem wskazywało na to, iż mający nadejść lada dzień tęgi mróz, w krótkim czasie pokryje grubą warstwą lodu pomorskie jeziora i zbiorniki zaporowe. Czy ten Sławek z choinki się urwał… Teraz, kiedy temperatura powietrza oscyluje około zera stopni i nad wodą chłód i wilgoć, a przy brzegach już kilkumetrowy pas cienkiego lodu, on chce popływać. Przecież to istne szaleństwo. Zgodziłem się jednak, no bo jakże to tak, kiedy prosi.
W nocy lekki mróz. Ranek zgniły, wilgotny, mglisty. Termometr wskazuje zero stopni Celsjusza. Ziemia pokryta kilkucentymetrową warstwą śniegu. Czarna – sprawiająca wrażenie jakby gęstej, oleistej zawiesiny – woda zbiornika ostro kontrastowała z bielącymi się brzegami. Wokół wszystko osnute kłębami mleczno-szarej mgły. Karkołomne wodowanie łodzi z wysokiego, śliskiego, zaśnieżonego brzegu. Przebijanie się przez przybrzeżną taflę lodu. I wreście płyniemy. Sławek z Janem jedną łodzią, ja drugą. Pierwsze dwa kwadranse nic się nie dzieje. Nagle jakieś poruszenie na łodzi przyjaciół. Okazuje się, że Jan zaciął i holuje teraz swojego pierwszego w wędkarskiej profesji sandacza.


Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości