Kolejny Kibic Wisły Płock stanął przed sądem za niezastosowanie się do wezwania porządkowego. Po raz kolejny sąd orzekł, że fan płockiej drużyny piłkarskiej jest niewinny.
Poszło o jedną z flag podczas meczu Wisły Płock z Termaliką Bruk – Bet Nacieczą. Widniał na niej symbol płockiej drużyny, a obok przekreślone sierp i młot kojarzone jako jeden z komunistycznych symboli. To nie spodobało się delegatowi PZPN obserwującemu mecz z 7 sierpnia. Na jego wniosek spiker poprosił kibiców o zdjęcie transparentu. W związku z tą sprawą policja zatrzymała jedną osobę. Mężczyzna spędził 48 godzin w policyjnym areszcie. W piątek sąd uniewinnił go od stawianych zarzutów.
– Byłem na stadionie. Rozwieszałam flagę, której dotyczy sprawa. Wtedy ktoś podszedł i pomógł mi to robić, taki zwyczaj jest przyjęty na stadionie. Jeśli kibic rozwiesza flagę, osoby stojące najbliżej podchodzą i pomagają. Jest to flaga klubowa, należąca do wszystkich kibiców, ja się nią opiekuję. Jest w barwach Petrochemii, widnieje na niej symbol klubu oraz przekreślony symbol sierpa i młota. To nasz sprzeciw wobec dyktatury komunistycznej i przypomnienie, żeby tamte czasy nie wróciły. Wiem, że nie jest to symbol zakazany. Dlatego po komunikacie o zdjęciu flagi i podejściu ochrony poprosiłem o książeczkę „Vademecum kibica”, w której widnieją symbole zakazane. Delegat PZPN pan Tomaszewski już wiele razy się mylił. Na przykład na meczu Jagiellonii Białystok symbol tej drużyny, „czerwoną rękę”, wziął za symbol rasistowski „white power”. Gdy spiker zagroził walkowerem, podpiąłem flagę tak, żeby nie było widać przekreślonego sierpa i młota, a przed flagą do końca meczu stała ochrona, która ją zasłaniała – zeznał podczas procesu jeden ze świadków.
– Flaga wisi na meczach od dwóch sezonów i nikt wcześniej nie miał do niej zastrzeżeń. Symbol przekreślonego sierpa i młota oznacza nasz sprzeciw wobec komunistycznej dyktatury. Kibice Wisły mają różne poglądy polityczne, ale ten symbol nie przeszkadzała nawet osobom o poglądach lewicowych – wyjaśniał podczas rozprawy przedstawiciel Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock.
Oskarżyciel publiczny zażądał dla obwinionego kary grzywny w kwocie dwóch tysięcy złotych oraz dwóch lat zakazu stadionowego. To najniższy wymiar kary przy naruszeniu przepisów o imprezach masowych.
Sąd nie dopatrzył się winy w postępowaniu kibica i uniewinnił go od stawianych zarzutów: – Dowody pokazują, że obwiniony podszedł incydentalnie do sytuacji. Zachował się zgodnie z obowiązującymi zwyczajami. Sąd wyśle do PZPN pismo, żeby związek uczulił delegatów, aby ci przed meczami zapoznawali się ze zwyczajami panującymi na danych stadionach oraz z symbolami przyjętymi od lat przez kibiców. Byłby to wyraz szacunku dla kibiców. Jednocześnie sąd chce zwrócić uwagę, że kibice niefrasobliwie podchodzą do przepisów i regulaminów obowiązujących na stadionach, szczególnie teraz, gdy w naszym kraju trwają przygotowania do dużej imprezy piłkarskiej. Należy bezwzględnie i natychmiast stosować się do komunikatów porządkowych, ewentualnie rozmawiać o nich po meczu. Na mecze przychodzą różni ludzie. Jedni są zaangażowani w stworzenie atmosfery piłkarskiego święta, inni szukają okazji do wszczęcia awantury. Dlatego apeluję o przestrzeganie obowiązujących regulaminów – uzasadniała uniewinniający wyrok przewodnicząca składu orzekającego.
To już drugi przypadek, kiedy płocki sąd uniewinnił kibiców oskarżonych o naruszenie regulaminu stadionu Wisły. W maju przed sądem stanęło czterech młodych ludzi, którzy po wezwaniu spikera zdjęli transparent z napisem „Tola ma Donalda, Donald ma Tole”. Zostali jednak oskarżeni, że to oni transparent wywiesili. Zapis ze stadionowego monitoringu wyraźnie jednak pokazał, że dwóch z nich w chwili wieszania transparentu stało w miejscu, z którego nie mogli dosięgnąć do płotu i nie wieszali płachty, dwóch innych w ogóle nie było widać. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze