Idą święta, więc rozpoczyna się ruch przy hodowlanych stawach rybnych. Pomimo, iż raz po raz wyrwie się komuś propozycja zamiany na świątecznym stole karpia na łososia czy też pstrąga, to i tak większość z nas za nic mając te nowinki, szukać będzie najlepszej sztuki tej ryby. Najsmaczniejsze okazy karpia ważą od 1,5 kg do 2,5 kg. Jednakowoż nie tylko ze względu na smak, czy też świąteczną tradycję warto jeść jego mięso. Winno czynić się to również ze względów zdrowotnych. Otóż mięso karpia zawiera stosunkowo niedużą ilość tłuszczy z liczącą się zawartością kwasów nienasyconych Omega-3. Ponadto, białko tej ryby jest łatwo przyswajalne i bogate w witaminy z grupy B oraz minerały, takie jak potas, magnez, żelazo czy cynk. Stąd w Japonii mięso jego uchodzi za afrodyzjak, zaś sam karp uznawany jest za symbol płodności. Mając tę wiedzę, warto zatem ulec corocznej tradycji i zaplanować na nadchodzące święta karpiową ucztę. Jednak, aby nie popaść w karpiową monotonię warto wypróbować przepis pani Arlety Bruskiej. To dzięki niemu możemy zafundować sobie trochę lata na talerzu i to w dodatku w środku zimy. Tak przygotowany karp może być lekiem na całe zło, a jeśli nie na całe, to przynajmniej na zło(-gi) cholesterolu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze