Reklama

Karol Nawrocki w Płocku. O czym mówił kandydat na prezydenta RP?

„Karol, Karol”, „Zwyciężymy, zwyciężymy!!!” – takimi okrzykami wyborcy przywitali w Płocku kandydata na prezydenta RP Karola Nawrockiego. Nawrocki w swoim wystąpieniu poruszył m.in. temat Centrów Integracji Cudzoziemców, Centralnego Portu Komunikacyjnego czy bezpieczeństwa. Nie stronił również od krytyki obecnego rządu oraz Rafała Trzaskowskiego.

Kandydat popierany przez Prawa i Sprawiedliwość spotkał się z wyborcami na Starym Rynku. O czym mówił? Tematów było wiele – od Centrów Integracji Cudzoziemców poprzez zapewnienie o powrocie do pierwotnego planu realizacji CPK, aż po znaczenie nadchodzących wyborów, bezpieczeństwo czy wizję stosunków Polski z Unią Europejską.

Idziemy prosto po zwycięstwo, po zwycięstwo dla Polski. Nikt już nas nie zatrzyma w drodze po zwycięstwo – zapewniał swoich wyborców Nawrocki, dziękując obecnym za wsparcie. – Płock to ziemia wspaniałych polskich patriotów, ale też ludzi przedsiębiorczych, którzy chcą prezydenta, który będzie budził całą Polskę do naszych ambicji i aspiracji. Prezydenta, który będzie silnym prezydentem na trudne czasy i zabezpieczy życie i codzienność naszych dzieci i wnuków. To wam chcę obiecać – mówił Karol Nawrocki.

Reklama

Karol Nawrocki o Centrach Integracji Cudzoziemców

Karol Nawrocki odniósł się m.in. do sprawy Centrów Integracji Cudzoziemców, która w Płocku budzi duże kontrowersje.

Jako prezydent Polski będę budował nie Centrum Integracji Cudzoziemców, ale ośrodki deportacji, a Polska będzie bezpieczna – mówił. Dodawał przy tym, że dla niego bezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze. – Polska musi być bezpieczna, żeby być suwerenna. Polska musi być bezpieczna, żeby móc się rozwijać. Nie ma miejsca ani środków finansowych, na to, aby budować Centra Integracji Cudzoziemców tutaj – w Płocku i w całej Polsce. Mamy inne wydatki i inne zobowiązania, takie jak Centralny Port Komunikacyjny, do którego trzeba wrócić – mówił Nawrocki.

Reklama

Jak walczyć z wyludnianiem się miast?

Kandydat na prezydenta odniósł się również do jednego z najważniejszych problemów, z jakim mierzy się nasze miasto, czyli jego wyludniania się.

– Każdego roku w Płocku mieszka o 1000 osób mniej. Depopulacja i problem demograficzny postępuje. Ci sami, którzy mówią dzisiaj, że będą walczyć z kryzysem demograficznym, zwijają Polskę na naszych oczach, pozbawiając nas projektów naszych marzeń i aspiracji, takich jak Centralny Port Komunikacyjny. A my chcemy się komunikować między miastami, między Polską lokalną a Polską centralną. To jest walka ze znikającymi miastami i kryzysem demograficznym. Dać młodym więcej tanich mieszkań i uwolnić ziemię państwową, aby więcej i taniej budować. Trzeba też komunikować całą Polskę, żeby młodzi mogli mieszkać tu, gdzie chcą, a realizować się w większych miastach, jeśli chcą i móc sprawnie podróżować między Warszawą a Płockiem czy innymi miastami. Nie damy sobie zabrać naszych marzeń i aspiracji. Będę prezydentem naszych ambicji, tych lokalnych i tych centralnych. Polska musi być ambitna – mówił kandydat.  

Reklama

„Trzaskowski jest wytworem politycznego laboratorium”

Karol Nawrocki podkreślał również znaczenie nadchodzących wyborów prezydenckich. Odwoływał się przy tym do motywów popkulturowych i w specyficzny sposób nakreślał swoją kandydaturę na tle Rafała Trzaskowskiego.

- Te wybory nie będą tylko wyborami między dwoma konkretnymi osobami, między Karolem Nawrockim a Rafałem Trzaskowskim. To, oczywiście, jest ważne kim jesteśmy i skąd przychodzimy. To jest trochę tak, jak w czwartej części „Rocky’ego”. Jeden jest wytworem politycznego laboratorium, człowiekiem stworzonym przez politykę i całą emanacją polityki. Zlepkiem sondaży, briefów i życia politycznego, z kolejnymi szczeblami tego życia. Drugi jest człowiekiem z krwi i kości, który przeszedł długą drogę, żeby móc przed wami stanąć i móc powiedzieć, że jest gotowy do tego, aby reprezentować każdego Polaka – i tego bogatego i tego biedniejszego, i tego z Żurawicy, Tczewa, Wejherowa, Płocka, Warszawy i Gdańska. To zderzenie dwóch propozycji. Te wybory 18 maja to przede wszystkim wybór między Polską suwerenną a Polską, która ulega tendencjom centralizacji Unii Europejskiej i suwerenna przestaje być z każdym kolejnym rokiem. Ja państwu proponuję Polskę suwerenną – zapewniał Nawrocki.

Reklama

Nawrocki o UE

Kandydat przedstawił również swój stosunek do Unii Europejskiej.

- Chcemy być częścią Unii Europejskiej, która daje naszym przedsiębiorcom szansę bycia na wspólnym rynku, realizacji dla przedsiębiorstw wielu kluczowych inwestycji i aktywności. Chcemy korzystać ze strefy Schengen. Będę dbał o naszych partnerów z UE, ale nie chcę, żeby UE mówiła nam, jak się mamy ubierać, co jeść, co mają robić nasi rolnicy pod presją „Zielonego ładu” – mówił Nawrocki.

Zwracał również uwagę na to, że nie chce, aby Unia Europejska decydowała o tym, czego dzieci i młodzież uczą się w szkołach i co mają myśleć. Podkreślał także, że nie chce, aby to Bruksela decydowała o polskim systemie zbrojenia, przemyśle zbrojeniowym czy armii.

Reklama

– Tu jest przyszły zwierzchnik sił zbrojnych, który będzie silnym prezydentem na trudne czasy i będzie rządził Wojskiem Polskim , a nie będzie nim rządziła Unia Europejska – grzmiał Karol Nawrocki.

Silna armia i stabilne sojusze

Kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość podniósł również temat bezpieczeństwa podkreślając, że Polska musi zbudować silną co najmniej trzystutysięczną armię oraz realizować wszystkie kontrakty zawarte przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

– Nikt nie zadba o nasze bezpieczeństwa tak, jak my sami. To oczywiste. Musimy też budować silny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i potęgę Polski w Sojuszu Północnoatlantycki. Będziemy bezpieczni, jak będziemy się zbroić i budować stabilne sojusze – mówił.

Reklama

„To nierówna walka”

Kandydat podkreślał również zaangażowanie jego sympatyków w kampanię i wsparcie jego kandydatury. Uderzył przy tym w obecny rząd.

To pierwsze takie demokratyczne wybory, w których obywatelski, bezpartyjny kandydat na urząd prezydenta popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, pozbawiony jest środków finansowych, bo bezprawnie zabrano subwencję Prawu i Sprawiedliwości. To walka nierówna, także dlatego, że instytucje państwa polskiego - telewizja rządowa, Najwyższa Izba Kontroli, prokuratura i służby specjalne, są przeciwko obywatelskiemu kandydatowi. A my co? Jest nas coraz więcej i jesteśmy coraz mocniejsi. Jak naiwny musiał być ktoś, kto myślał, że jesteśmy w stanie się wystraszyć tego całego przemysły propagandy, pogardy, kłamstw i fakenewsów. A my Polacy, od wieków, jesteśmy takim narodem, że czym więcej ciosów i niedogodności przyjmujemy, tym jesteśmy mocniejsi. I dlatego idziemy po zwycięstwo. 18 maja każdy z nas musi mieć swoje Monte Cassino – w znoju, w słońcu, w ciągłym naporze ognia nieprzyjaciela, idziemy zawiesić biało-czerwoną flagę na wzgórzu Monte Cassino – podsumował kandydat, zachęcając swoich sympatyków do jeszcze większego zaangażowania w nadchodzących wyborach.

Reklama

 

 

Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości