Ciekawymi sposobami rządzący usiłują zamknąć usta oburzonym straszliwą tragedią, jaka spotkała 8-letnie dziecko zakatowane w Częstochowie przez zwyrodniałego konkubenta matki. Być może zawiodły instytucje państwa, jak szkoła, opieka społeczna, policja, i trzeba się z tego teraz tłumaczyć albo... No właśnie, albo rzucić jakiś ochłap gawiedzi, która szybko zapomni o tragedii i zamiast wiązać ją z nieporadnością władz, zacznie te władze usprawiedliwiać, wychwalać, a kto wie, czy i nie wielbić. Na pierwszy ogień poszło zapewnienie premiera, że jest za karą śmierci dla takich zwyrodnialców, tylko ta wredna Unia Europejska nie pozwala tej kary zastosować, bo wiadomo w Unii Europejskiej najwyżej cenioną wartością, istnym europejskim skarbem, jest życie takich zwyrodniałych przestępców. I dlatego nie da się tej kary przywrócić, mimo że ta sama Unia nie ma żadnych oporów, by taką ostateczną karę stosować wobec niewinnych i niechcianych dzieci poczętych, a nawet zachęca do szerokiego stosowania zabiegu tej kary na każde żądanie, co nie wzbudza w ludziach rozumnych żadnego współczucia, a racjonaliści etyczni potrafią ten proceder usprawiedliwić i podnieść go nawet do rangi prawa człowieka. Ohyda!
No więc nasz ukochany premier gdyby tylko nie ta Unia i nie ci racjonalni intelektualiści, to on by się już dziarsko rozprawił z wszystkimi zwyrodnialcami, jacy chodzą po naszej polskiej ziemi i panowałby tu idealny ład i porządek. A tak z powodu hipokryzji unijnych urzędników i sekundujących im racjonalnych etyków muszą się u nas od czasu do czasu przydarzać takie tragedie i nikt na to nic nie może poradzić. No bo kto i jak by się w porę zorientował, co dzieje się niedobrego u sąsiada, kiedy nas wytresowano według nowoczesnych standardów, że największą cnotą jest robić to, na co ma się ochotę i nie wtrącać się do cudzego życia, dlatego siedzimy cicho i nie zaglądamy na poletko sąsiada. Można by przeciw tej nauce jeszcze protestować na przykład w szkole, która oprócz przekazywania wiedzy na temat różnych aspektów rzeczywistości ma ponoć wychowywać i mogłaby to robić w ramach niektórych przedmiotów, jak język polski, wiedza o społeczeństwie, historia, a nawet religia, ale nie da się tego robić, bo na polskim trzeba się ćwiczyć w rozpoznawaniu środków artystycznego wyrazu, a na religii trudno zaprowadzić porządek. Tak więc zdani jesteśmy na karę śmierci, której być nie może, ponieważ życie zwyrodnialca jest cenniejsze niż życie nienarodzonego dziecka. W takim świecie żyjemy.
Tę przekonującą argumentację wzmocnił premier podczas bytności w Częstochowie jeszcze i tym, że niezadowolonym rodakom z grodu pod Jasną Górą obiecał wybudować stadion za 40 milionów złotych (albo dołożyć 40 milionów, bo tyle chyba na cały stadion nie wystarczy) i tym sposobem w sobotnie albo niedzielne popołudnie, po fajrancie, zmęczone ludziska będą mogły się zabawić i nie będą swoich życiowych frustracji związanych z inflacją, biedą i groźbą wojny wyładowywać na dzieciach. To rozumowanie nie jest złe i rząd może sobie tylko pluć w brodę, że nie poszedł za przykładem innych miast, gdzie władze lokalne pobudowały już takie stadiony i w tych miejscowościach panuje wzorowy porządek. Sam byłem ostatnio na meczu Wisły ze Stalą Mielec i nadziwić się nie mogę metamorfozie, jaka zaszła w ludziach - brylowały słowa niecenzuralne, grubiańskie, ordynarne, wyrażające potęgę frustracji z powodu uciążliwości egzystencji spracowanych ludzi, a teraz nie usłyszałem ani jednego takiego wyrazu, który mógłby obrazić nawet bardzo tolerancyjne uszy. Czyli jednak „byt określa świadomość” i kształtuje dobre obyczaje, a wciąż się u nas zaprzecza, że Marks kłamał, kiedy formułował tę niepodważalną prawdę społeczną.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze