Reklama

Już jest gorzej

12/01/2017 08:06

Dopiero co wróżyłem, że będzie gorzej i jest gorzej. Najpierw krwawy zamach terrorystyczny w Stambule, a potem chuligańskie zajścia w Ełku w Sylwestra nie pozostawiają złudzeń. Jest źle. Szczególnie niepokoi to, co działo się na Mazurach. Oglądałem w Internecie filmiki ze zdarzeń przed ową „restauracją” prowadzoną przez obcokrajowców o korzeniach muzułmańskich, z której polski chuligan ukradł jakiś napój i do której wrzucił petardę. Na wyrządzone zło restauratorzy zareagowali złem, zabijając gnojka. Przekroczyli wszelkie dopuszczalne granice, zasługują na surową karę. Ale następnego dnia tłum, który zgromadził się na miejscu przestępstwa dał upust emocjom, dopuszczając się samosądu na szczęście nie na ludziach, tylko na ich mieniu. Aktom wandalizmu w postaci obrzucania budynku kamieniami, wybijania szyb, niszczenia wnętrza towarzyszyły wyrażające uznanie oklaski i okrzyki dużej grupy gapiów, wyrażające przyzwolenie i zachętę do takiego sposobu dochodzenia sprawiedliwości. Trudno sobie wyobrazić, co mogłoby się stać z właścicielami lokalu, gdyby byli na miejscu. Nie wiem, jak zachował się proboszcz parafii, w której miały miejsce te zdarzenia, mam nadzieję, że dał wiernym przy najbliższej okazji stosowną lekcję chrześcijańskiego zachowania.
Takiej lekcji nie dali dotąd pobożnym rządzącym biskupi, w tym Prezydentowi Rzeczypospolitej, kiedy zaczął do spółki z parlamentarzystami ponad rok temu niszczyć Trybunał Konstytucyjny, w tym wybierać nadprogramowych sędziów, czy, wbrew prawu, odmawiać zaprzysiężenia legalnie wybranych. Tłumaczenie się, że tak można, bo poprzednicy postępowali podobnie, przypomina zachowanie tego rozwydrzonego tłumu z Ełku, dla którego od zasad prawa ważniejsza jest zasada mściwości i samosądu. Wszystko wskazuje, że coraz wyraźniej zmierzamy w kierunku akceptacji pozaprawnych metod regulowania spraw społecznych. Rządzący, przy braku moralnego napiętnowania ze strony wspierającego ich Kościoła, brną w przepaść, pociągając za sobą całe społeczeństwo.
Od czasu do czasu podnosi się jakiś bijący na alarm głos księdza, jak ostatnio głos biskupa Pieronka, czy głos profesora KUL-u ks. Alfreda Wierzbickiego, ale brzmią jak głos wołającego na puszczy. Po stronie akceptujących poczynania władzy odzywa się pełen niezrozumienia szyderczy i potępiający śmiech. Po tej stronie społeczeństwa nie ma w ogóle rozpoznania niezgodnych z prawem poczynań rządzących, jest zgoda na zwasalizowanie Trybunału i na to, by budżet państwa był uchwalany na posiedzeniu klubu parlamentarnego jednej partii. Gorzej, jej szef zapowiada możliwość podobnych głosowań, „jeśli zajdzie taka potrzeba”. Jest to prosta droga do likwidacji parlamentu i zastąpienia go klubem parlamentarnej większości. Podobne postępowanie w świecie nazywa się już chyba tylko dyktaturą. Myli się ten, komu się wydaje, że posiadanie niewielkiej arytmetycznej przewagi w sejmie automatycznie przekłada się na zyskanie pozycji moralnego autorytetu. Polityka środowiska, które z lubością powołuje się na wartości chrześcijańskie, nijak się ma do tych wartości, tak jak nazwa partii nijak się ma do zasad prawa i sprawiedliwości. Wymuszanie akceptacji powstającej rozbieżności pomiędzy deklaracjami i poczynaniami prowadzi do erozji moralnej całe społeczeństwo. Z której strony i w którym momencie w tym szaleństwie przyjdzie opamiętanie i czy przyjdzie?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości