Reklama

Jubileusz…

24/09/2019 14:00

„Nie wiem, który to nasz przodek… chwycił kpiarstwa kaduceusz, skrobnął się nim mocno w głowę i wymyślił — jubileusz…  Bierze się do tego celu tęgiego, starego pryka; sadza się go na fotelu…” (Tadeusz Boy – Żeleński). Tak, szanowni Państwo. Jubileusz! Dawno, dawno temu (ale nie na początku) przyszedł mi do głowy pomysł, by zamieszczane na tym miejscu teksty numerować. I oto mają Państwo przed sobą odcinek numer 1000 (słownie: tysiąc)! A jako że rocznie ukazują się pięćdziesiąt dwa numery Tygodnika, minęło dwadzieścia lat… Cóż, wypada z tej okazji trochę powspominać.
Jak to się zaczęło? Pierwszy tekst opublikowałem (naprawdę, to nie amnezja) w… lokalnym dodatku Gazety Wyborczej! Cóż, inne czasy, inna gazeta… Oszołomiony sukcesem popełniłem następny i udałem się z nim do redakcji nie istniejącego dziś Nowego Tygodnika Płockiego. Przyjął mnie ówczesny redaktor naczelny Jan Bolesław Nycek (pozdrawiam!). Przeczytał i zaproponował cotygodniowy felieton. Po kilku latach gazeta upadła, a nieco wcześniej zakończyła się nasza współpraca. Potem była kilkumiesięczna przygoda z rozgłośnią radiową. Zwerbował mnie Maciej Wiącek (pozdrawiam!). Radio też upadło, a nieco wcześniej… Nie to nie tak jak Państwo myślą. Zwykły zbieg okoliczności!
I tak trafiłem do Tygodnika. Naczelny, Tomasz Szatkowski (pozdrawiam!) udostępnił mi kącik na ostatniej stronie i… Tak już zostało! Z krótką przerwą, szczegóły pomijam. Z czasem zostałem obdarowany towarzystwem. Najpierw Pan Andrzej Bajkowski z Warszawy. Sympatyczny, ciepły człowiek, a przy tym felietony pisał smakowite! Niestety, nie ma go wśród nas. Gdyby był aktorem napisałbym, że umarł na scenie, a tak to chyba przy maszynie… A od wielu lat Wiesio Kopeć (pozdrawiam serdecznie!). I jeszcze szczegół. Przez lata nad tekstem widniał szyld „Widziane ze skarpy”. Bardzo byłem do niego przywiązany, bo to parafraza z Kisiela, mojego niedościgłego mistrza. A poza tym zwalniał mnie od cotygodniowej męki – wymyślania tytułu… I last, but not least. Panowie odpowiedzialni za składanie gazety… Wszystkich nie wymienię, bo często się zmieniali, ale nie mieli ze mną lekko. Terminy… Przepraszam i pozdrawiam! Aha! I obiecuję, że jak przejdę na emeryturę (a to już lada moment), będę dla młodszych kolegów wzorem punktualności! I korekta. Pani Danusia. Niezniszczalna (pozdrawiam!). I wszystkie koleżanki i koledzy z redakcji (pozdrowienia!). I oczywiście Państwo! Szanowni Czytelnicy! Pozdrawiam nieustająco!
Czego mi brakuje? Informacji zwrotnej. Polemik. Sam polemizuję. Najczęściej oczywiście z wiadomym dziennikiem. Ale to nie rywal, a raczej worek treningowy. Wiadomo, że nie odda to i satysfakcja żadna… A czego sobie życzę? Chciałoby się wystukać jeszcze jeden tysiączek. Bo trzech skompletować raczej nie dam rady, choć ludzie coraz dłużej żyją…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości