– Moim jedynym zawodem jest pisanie, ale nie odczuwam potrzeby komentowania, odpowiadania na pytania o swojej twórczości. Od tego są inni. Ja po prostu piszę i jestem zadowolony ze swojego zawodu – mówił podczas spotkania z czytelnikami w Książnicy Płockiej pisarz i publicysta Łukasz Orbitowski. Współorganizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich Oddział w Płocku, w ramach projektu „Jak dobrze mieć (takiego) sąsiada”, dofinansowanego przez MKiDN.
Pisarz przyjechał do Płocka w dniu, gdy podczas Warszawskich Targów Książki ogłoszono nominacje do 11. edycji Nagrody Literackiej Gdynia i nagrody Nike. Szczęśliwie znalazł się wśród nominowanych z książką Inna dusza. Prowadząca spotkanie Reneta Kraszewska skomplementowała dobrze oddany w książce klimat lat 90. – Nie siadałem z zamiarem, że napiszę o latach 90. Po prostu przetworzyłem historię, która miała miejsce. Miałem to w głowie. Zaczęło się od jednej kartki notatek w laptopie i potem poszło – tłumaczył. – To jest dla mnie już zamknięta całość – dodał. Obecnie pracuje nad powieścią, która prawdopodobnie zatytułowana będzie Exodus. – Jest to zwykła powieść, bez ambicji, historyjka faceta, który wskutek zawirowań życiowych porzuca wszystko i ucieka do Europy. Pisałem o morderstwach, potworach, może wystarczy. W zasadzie nie lubię fantastyki, ale fantastyka jest gadżetem, ornamentem, czemuś służy, wprowadza porządek w świecie. Odkryłem w sobie zdolność i ochotę pisania o rzeczach zwyczajnych. Będzie w powieści odrobinę symboliki związanej z tarotem – mówił. Ważną rolę w powieściach pisarza pełniła dotąd muzyka. Nowa książka będzie bez muzyki.– Wymyśliłem, że napiszę to ręcznie. To fantastycznie uwalnia człowieka od ograniczenia, które daje laptop. Wezmę zeszycik, usiądę w parku na ławeczce, gdzie słychać ptaki i wrzaski dzieci. Nie będę zagłuszał dźwięków świata muzyką.
Zapytany o to, czy pisanie jest dla niego fascynujące, odpowiedział, że nanoszenie słów i zlepianie ich ze sobą nie jest ekscytujące. – Moje książki nie są od tego, żeby się zachwycać stylem. Jestem facetem, który wymyśla historie, a ludzie niech sobie interpretują, jak chcą. Kiedyś chciałem robić filmy, komiksy, gry. Teraz już chcę pisać. Nie mam ochoty na inną narrację poza literaturą. Pisarzem zostałem 8 lat temu i chciałem być najlepszym polskim pisarzem. Już nie mam takich oczekiwań, ale daję z siebie wszystko, co można. O swoich bohaterach powiedział, że nie są na miarę Hamleta. Pisze o zwykłych ludziach. Najpierw wymyśla postać, potem historię, która każe jej wyruszyć w świat. – Zastanawiam się, czy bohater ma być człowiekiem sukcesu czy pierdołą. Pierdoła się lepiej sprzedaje – opowiadał. – Opowieść musi być żywa. Rozczarowanie to jest coś, z czym należy walczyć. Trudno mieć pretensje do świata, że jest taki, jaki jest. Mnie sprawiają trudność rzeczy, których nie znam. Mój bohater jest cukiernikiem, a ja nawet nie jem ciastek. Napisałem na „feju”, żeby mi udzielili rad i jakiś cukiernik mi wszystko opowiedział. Jak czegoś nie wiem, piszę na „feju” – podsumował.
W trakcie spotkania został ogłoszony konkurs na scenariusz kryminalnej gry miejskiej z Płockiem w tle. Prowadząca poprosiła autora, żeby dał kilka wskazówek, jak napisać dobry scenariusz. – Mnie nie należy słuchać, bo jestem autorem niezrealizowanych scenariuszy – żartował Orbitowski. – Ale coś mogę podpowiedzieć. Na początek musi być trup. Co w Płocku jest najważniejsze? Katedra. Warto też zobaczyć, jak wyglądają gry miejskie na Zachodzie – mówił. Zapytany o to, którą ze swoich książek najchętniej zobaczyłby na ekranie, odpowiedział, że chciałby, aby było to jedno z opowiadań. – Książkę „Święty Wrocław” widziałbym jako serial – stwierdził.
Gość spotkania prowadzi również program Dezerterzy w TVP Kultura. Stwierdził, że wprawdzie spotkania z zapraszanymi osobami nie przewartościowują jego systemu wartości, ale poznanie drugiego człowieka jest zawsze wartością. Podziękował również ekipie współtworzącej kolejne odcinki. – Jest fantastyczna – stwierdził. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze