Październik to wyśmienity okres połowu wielkookich, bezzębnych drapieżników – boleni – które w słoneczne jesienne dni intensywnie polują na drobnicę. Na pogoń za uklejami zbitymi w liczne o tej porze roku stada decydują się teraz największe i najbardziej ostrożne drapieżniki. Żerują blisko powierzchni wody i co chwilę rozbłyskują dziesiątkami srebrzystych łusek ich ogromne, obłe cielska, wyniesione ponad wodę jednym uderzeniem potężnego ogona. Jesienią już z daleka słychać boleniową ucztę. Bierze w niej udział zwykle kilka albo nawet kilkanaście dorosłych ryb. Te odgłosy przyciągają wędkarzy jak magnes. Jedni zarzucają niewielkie błystki, inni rippery czy uklejopodobne woblerki. Jakież jest ich rozczarowanie, gdy w żaden sposób nie mogą przechytrzyć żerujących niemal u ich nóg drapieżników. Najskuteczniejszymi boleniowymi przynętami są przynęty miękkie. Oczywiście to moja prywatna opinia i dziwiłbym się, gdyby wszyscy wędkarze ją podzielali. Wiele wspaniałych boleni złowiono na błystki wahadłowe i ich modyfikacje – ołowianki, błystki obrotowe – wręcz zabójcze w niektórych sytuacjach, lecz ja uparcie twierdzę, że miękkie przynęty silikonowe przebijają wszystko! Oto kilka argumentów, które potwierdzają wyjątkową skuteczność tych przynęt.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze