Wisła, królowa polskich rzek, jest niezwykle piękna, ale i nieprzewidywalna i pełna tajemnic. Ale nie dla tych, w których rodzinie pływa się po niej od dziesięcioleci... Dwóch płocczan, kuzynów – Jerzy Kolasiński i Józef Kolczyński - udało się w rejs Wisłą do Gdańska. Było to dla nich nie tylko kontynuowanie rodzinnej tradycji, ale także spełnienie jednego z marzeń. Opowiedzieli nam o szczegółach podróży i różnych ciekawostkach związanych z żeglarstwem…
– Już od dłuższego czasu chodziła nam po głowie taka rodzinna wyprawa śladami naszych dziadów i ojców. Pochodzimy bowiem z rodziny, która już w XIX wieku parała się pływaniem wodniackim – wyjaśnia Józef Kolczyński.
Postanowili zrealizować rejs Wisłą do Gdańska. Stamtąd popłynęli do Elbląga, choć były plany, aby udać się jeszcze na Zalew Wiślany. Jednak pogoda była niepewna, a Zalew jest wodą płytką i przy wietrze powstają już dość spore fale. Tak więc z Elbląga kanałem, po pochylniach napędzanych siłą wody, popłynęli do Miłomłyna i dalej na jezioro Jeziorak.
Jeśli chodzi o start, planowali rozpocząć podróż w Płocku, ale z powodu remontu śluzy wybrali Włocławek. Panowie rejs odbywali 6-metrową łódką „Julik” – model Conrad 605. Jest ona w ich rodzinie od 23 lat. Na co dzień zacumowana jest w Liszynie, gdzie znajduje się Stowarzyszenie Wodniaków Gminy Słupno „Flis”. Całą wyprawę panowie pokonali na silniku, z powodu niesprzyjającego wiatru. W ten sposób podróżowali po Wiśle i pozostałych akwenach przez 10 dni i pokonali około 580 km.
10 dni…
W trakcie tych 10 dni przekonali się, że rzeczywiście Wisła jest rzeką bardzo kapryśną. A do tego w ostatnim czasie też bardzo płytką. Pan Jerzy prowadził podczas rejsu dziennik pokładowy, w którym zapisywał mijane akweny, mosty, miasta. Dzięki temu mógł nam przybliżyć szczegóły rejsu i opowiedzieć o jego najważniejszych i najciekawszych punktach.
Pierwszy przystanek zaopatrzeniowy podczas rejsu podróżnicy mieli w Nieszawie, później zatrzymali się na chwilę w Toruniu. Drugiego dnia dotarli do Świecia i wpłynęli w dopływ Wisły – rzekę Wdę, zwaną Czarną Wodą. (...)
Joanna Biała
Fot. Jerzy Kolasiński, Józef Kolczyński

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze