– Jeśli orkiestra oparta jest na dobrym fundamencie, to trzyma poziom. A poziom jest tak dobry jak ostatni koncert, jak wszyscy muzycy. Publiczność zauważa, czy utrzymujemy poprzeczkę wysoko i reaguje. Melomani albo przychodzą na koncerty, albo wybierają inne propozycje muzyczne – mówi Adam Mieczykowski. Z dyrektorem Płockiej Orkiestry Symfonicznej rozmawia Lena Szatkowska
Adam Mieczykowski – muzyk, perkusista, dyrektor orkiestry, wykładowca, zapalony narciarz i surfer. W tym roku uzyskał stopień doktora habilitowanego. Jest czego gratulować! – W maju Rada Wydziału Instrumentalnego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy nadała mi stopień doktora habilitowanego w dziedzinie sztuk muzycznych, w dyscyplinie instrumentalistyka, specjalność perkusja. Pozytywnie oceniono mój dorobek artystyczny od czasu uzyskania tytułu doktora w 2000 roku w Poznaniu. Po kilku latach zajmowania się prawie wyłącznie orkiestrą zacząłem szukać dla siebie nowej przestrzeni, więcej grać. Komisji przedstawiłem do oceny dwa dzieła. Jedno z nich to prapremierowe wykonanie opery Stefana Themersona z października 2014 roku – nagranie na żywo. Było to ryzykowne, bo wiadomo, że te nagrania nie są idealne, w przeciwieństwie do nagrań płytowych. Jednak było na tyle dobre, że się zdecydowałem. Graliśmy w duecie z Michałem Zawadzkim. Cieszę się, bo to był nowy, bardzo ciekawy projekt. Uzyskanie stopnia naukowego nie jest łatwe. Pracujemy w środowisku, gdzie nie ma akademii. Ale jestem przykładem, że jak ktoś bardzo chce, to nawet w takich dyscyplinach może coś sensownego osiągnąć. Nigdy nie zarzuciłem grania. To zawsze była realizacja pasji i marzeń. Biorę udział w różnych projektach w Polsce.
Wygłosił pan wykład na inaugurację roku akademickiego w wyższej uczelni. O czym mówił studentom, którzy będą informatykami? – Temat wykładu zatytułowałem,, Perkusja jako instrument solowy”. Mówiłem o rytmie i instrumentach perkusyjnych. Wszystko toczy się w określonym czasie, dzień i noc, pory roku, bicie serca – i to wszystko ma swoje uzasadnienie w rytmie. Pobudza nas do ,,rytmicznych” działań, inspiruje do tworzenia nowych instrumentów – jak np.: marimba, na której wykonuje się dziś koncerty solowe pisane przez współczesnych kompozytorów, ale też transkrypcje utworów Bacha. Na zakończenie wykładu uczestnicy wysłuchali napisanej na marimbę kompozycji amerykańskiego perkusisty i kompozytora Marka Forda ,,Stubernic”, którą wykonali uczniowie z Państwowej Szkoły Muzycznej w Płocku pracujący pod moim kierunkiem: Marysia Ratkowska, Basia Pałka i Kuba Krawczyk. Mam nadzieję, że przyszłym informatykom się spodobało.
Przedstawmy muzyków Płockiej Orkiestry Symfonicznej. Ile osób gra w orkiestrze? Ilu spośród nich to płocczanie? – Podstawowy skład orkiestry to 50 muzyków. Jest to skład klasyczny: kwintet smyczkowy, skrzypce I, skrzypce II, altówki, wiolonczele, kontrabasy, instrumenty dęte drewniane, blaszane i perkusja. W tej chwili ponad 60% naszego składu to muzycy stąd. Gdybyśmy chcieli mieć tylko płocczan, to pewnie byłoby to możliwe. Dysponujemy bazą wykształconych muzyków, absolwentów, którzy pokończyli uczelnie i chcą wrócić do Płocka. Przychodzą, pytają, ale ilość etatów jest ograniczona.
Publiczność zauważyła zmianę na stanowisku I skrzypiec. To już na stałe czy będzie casting?
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze