Zaraz po wyborach Leszek Miller, stary wyjadacz politycznych salonów, chwalił się, że potencjał intelektualny lewicy w nowym sejmie będzie stanowił nie lada wyzwanie dla rządzących. O tak, kłopoty będą na pewno, zwłaszcza teraz, kiedy w ramach trwającej od lat modernizacji polskiego społeczeństwa przygotowuje się decydujące starcie z Kościołem, ostatnim hamulcowym seksualnego wyzwolenia człowieka, na rzecz którego lewica od lat optuje tak zdecydowanie. Musi, bo poza tą sferą nie ma już za czym optować, więc od mieszania w cudzych majtkach może zależeć jej polityczny byt w ogóle. A po ostatnim spektakularnym powrocie do sejmu, zapewne za sprawą wsparcia ze strony libertyńskiej „Wiosny”, apetyty wzrosły. Trzeba się więc spodziewać, oczywiście pod szyldem troski o swobody obywatelskie, frontalnego ataku na stare konserwatywne zasady, na wartości chrześcijańskie, na „normalne” małżeństwo i „normalną” rodzinę. W ramach walki o swobody już za parę dni lewica zaatakuje w polskich szkołach, gdzie odbędzie się manifa pt. „tęczowy piątek” oraz „dzień spódniczki” (chłopcy przychodzą do szkoły w damskich ciuszkach). O tak, organizacja takich „piątków” i „czwartków” to prawdziwe Himalaje intelektualnych możliwości aspirantów i aspirantek lewicowych zmian, które z pewnością przyniosą zbawienie Polakom dużo milsze niż to, o które wystarał się swoją męką i śmiercią Jezus Chrystus.
Pan Czarzasty i pan Biedroń za zbawianie młodych życia zapewne nie oddadzą, ale mesjańskie powołanie w „genach” czują, o czym zresztą lider „Wiosny” napomknął coś niedawno. Wyzwalanie młodych, a nawet dzieci, poprzez ich bardzo wczesną demoralizację, nazywaną wdzięcznie „edukacją seksualną”, to prawdziwe intelektualne wyzwanie, które lewica rzuca i rządzącym, i Kościołowi. Znajdzie zapewne wsparcie w niektórych nawiedzonych działaczach Koalicji Obywatelskiej, którzy za prawdę życia nie oddadzą, ale za swobody obywatelskie chętnie. Można się więc spodziewać w najbliższym czasie większego wysypu zbawicieli, którzy będą wyzwalać młodych od wrażego PiS-u i od staroświeckiego Kościoła, którego zapewnień, że jest jedynym na tym świecie depozytariuszem Prawdy Objawionej, także tej o istnieniu piekła, nikt już nie bierze na poważnie. Teraz tę rolę przejmie „Wiosna” i szeroko pojęta lewica (piekło oczywiście zlikwiduje). Już zaczęło się zaciekłe zwalczanie projektu ustawy o penalizacji edukacji seksualnej z groźbą kar, jeśli jej skutkiem będzie rozbudzanie aktywności seksualnej młodych, w tym dzieci, oraz nakłanianie ich do aborcji.
Że też tym lewicowym dziwolągom trzeba łopatologicznie kłaść do łepetyn, że szkoła nie jest miejscem do nauczania seksu, że rodzice mają prawo czuć się bezpiecznie, posyłając dziecko do szkoły, że żaden lewicowy zbawiciel nie skrzywi psychiki ich pociechy. Jeśli lewicowi mesjasze czują misję do zbawiania przez seks, to niech zapraszają chętnych do swoich domów, do siedzib swoich partii, do wybranych punktów na przykład prowadzonych przez tzw. edukatorów seksualnych, niech edukują na potęgę, jeśli ich po drodze ktoś nie pogoni, na swoje własne ryzyko, gdzie popadnie, nawet na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi, ale niech się odczepią od szkół, które do zupełnie innych celów są stworzone. I tego nie mogą pojąć te rzekomo tęgie głowy lewicowe, które tak przecenia pan Leszek Miller? Co nas zatem jeszcze czeka w niedalekiej przyszłości ze strony tych tuzów intelektu?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze