Żyłka główna ma średnicę 0,35 mm, gdyż w wielu obławianych przeze mnie miętusowych miejscach na dnie leżą bloki skalne, głazy i kamienie z ostrymi krawędziami. Łowię na haczyki nr 2–6 z zadziorami na trzonku. Dlaczego? Moją ulubioną przynętą na miętusy są rosówki, a dzięki zadziorom przynęta ta dobrze trzyma się na haczyku. Przeważnie łowię na dwie, trzy rosówki na raz, z tym że jedną z nich dzielę na pół, żeby zwiększyć efekt zapachowy. Na żyłkę pomiędzy krętlikiem a haczykiem nawlekam zawsze małą kulkę z pianki, żeby przynęta unosiła się nieco nad dnem. Czasami uatrakcyjniam rosówki jakimś środkiem zapachowym. Łowię również na filety z ryb, gdyż duże miętusy odżywiają się głównie rybami. Najchętniej łowię na tłuste ryby morskie, np. na makrele, z których wycinam wąskie paski filetów długości dłoni. Także w przypadku tej przynęty, mała kulka z pianki lub styropianu umożliwia atrakcyjne „kołysanie” się filetu na dnem. Bardzo ważne jest, żeby raz na kilka minut trochę poruszyć przynętą. Zwraca to uwagę miętusa i prowokuje go do brania. Często branie następuje zaraz po podciągnięciu przynęty. Duże znaczenie w stosowaniu tej techniki odgrywa w miarę czuła szczytówka wędziska.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze