Statystyka na poważnie to kiepski materiał na felieton, ale spróbujmy. Zaglądam na strony ekonomiczne jednego z dzienników. I? Nowy rok zaczął się od spadku. A dokładnie? Mniej kupujemy. Sprzedaż detaliczna w styczniu była o trzy dziesiąte procenta niższa niż rok temu (realnie, z uwzględnieniem inflacji). W grudniu było lepiej – wzrost o dwie dziesiąte procenta. To niby niewiele, ale zaskoczyło ekonomistów, bo w ciągu roku przybyło około czterech procent potencjalnych konsumentów – uchodźców zza wschodniej granicy. Co ciekawe, oszczędzamy na jedzeniu. To sklepy spożywcze zanotowały spadek sprzedaży o jeden i siedem dziesiątych procenta. Za to kupujemy więcej mebli, artykułów RTV i AGD, spowolnił spadek sprzedaży samochodów… Co się stało?
W yjaśnienie może się kryć w innych danych z tego samego wydania cytowanego dziennika. Jemy coraz mniej mięsa! Średnie spożycie na osobę właśnie przebiło barierę pięciu kilogramów miesięcznie. O trzy dekagramy wprawdzie, ale jednak… To dane za rok 2021, w ubiegłym było jeszcze gorzej (?). Co ciekawe, najbardziej „mięsożerni” są renciści i emeryci (ponad sześć i pół kilograma na osobę). A najmniej pracujący na stanowiskach „nierobotniczych” (zaledwie cztery kilo i dziesięć deko). Co na to władza, która uruchamia właśnie intensywną kampanię przeciw pomysłom ograniczenia „mięsożerności”? Z jednej strony grupy „mięsożerców” to znacznej większości jej elektorat, ale z drugiej trudno liczyć na wzrost poparcia ze strony „mięsoopornych”… Tym bardziej, że napływają optymistyczne dane o spadku cen na artykuły „bezmięsne”. Tanieje masło, mleko i jego przetwory, oleje roślinne, cukier…
Co ciekawe, jedną z ważnych przyczyn tego stanu rzeczy są… wysokie stopy procentowe. Dziwne? Już wyjaśniam. Niskie stopy powodowały, że kapitał spekulacyjny przenosił się z rynków finansowych, nie dających szans na szybki zysk i szukał tych szans na rynkach produktów żywnościowych. Teraz tendencja jest odwrotna – powrót do spekulacji finansowych. A wiemy to co najmniej od czasów ustroju słusznie minionego, że to właśnie spekulanci windowali ceny żywności (inne oczywiście też). Zatem patrzmy w przyszłość z optymizmem. Będzie taniej!
A póki co dość tego ekonomicznego nudziarstwa! Mamy wyjątkowy powód do radości. Mam oczywiście na myśli fantastyczny występ ulubieńca polskich kibiców w konkursie o mistrzostwo świata na skoczni normalnej w Planicy! Jaka szkoda, że tego typu obiekty nie są wykorzystywane w cyklu zawodów Pucharu Świata, bo „kryształowa kula” byłaby nie do zdobycia dla innych nacji. Jesteśmy wybitnymi specjalistami od tego rozmiaru. 2019 – Kubacki, 2021 – Żyła, 2023 – Żyła! Cóż, cieszmy się tym, co mamy. I oczywiście z optymizmem, którym nie sposób się nie zarazić od najstarszego w historii mistrza świata w skokach narciarskich, czekamy na równie udane występy naszych orłów na skoczni „nienormalnej”. A przed nami konkurs drużynowy i indywidualny. Po tym co pokazali w pierwszym występie (trzech w pierwszej szóstce, pięciu w dwudziestce) można domniemywać, że forma jest. Gdyby jeszcze wiatr…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze