Idą święta. Znów tradycji stanie się zadość. Poświęciliśmy palmy w Niedzielę Palmową, za chwilę pójdziemy do kościoła ze święconkami, w których pysznić się będą kolorowe pisanki i zazieleni bukszpan. W Lany Poniedziałek chłopcy obleją wodą najładniejsze dziewczyny, a w Podgórzu rodzina Sikorów pójdzie od domu do domu z gaikiem. Co to takiego? Stary obrzęd związany z Wielkanocą, który zachował się już tylko na Mazowszu Płockim w małej miejscowości pod Wyszogrodem. Udało się go odkryć zupełnie przypadkowo… Czy przetrwa? W Spichlerzu, czyli Dziale Etnograficznym Muzeum Mazowieckiego w Płocku prowadzone są zajęcia edukacyjne dla młodzieży. – Uczniom z Podgórza opowiadałem o zwyczajach wielkanocnych spotykanych na wsiach. Na czarno-białych zdjęciach z początku XX wieku zaprezentowałem chodzenie z gaikiem. Ten zwyczaj od dziesiątków lat miał wśród etnografów opinię wymarłego – opowiada Grzegorz Piaskowski, pracownik Działu Etnografii w Spichlerzu. To jeden z najbardziej archaicznych zwyczajów sięgających genezą czasów przedchrześcijańskich. – Wniesienie do wsi przystrojonej kolorowo gałązki jałowca jest takim samym symboliczno-magicznym wprowadzeniem życiodajnej wiosny, jak utopienie czy spalenie Marzanny, przegnaniem utożsamianej ze śmiercią zimy – dowiadujemy się w Spichlerzu. Ostatnie słowa na temat gaiku na Mazowszu Płockim przypadają na koniec XIX wieku. Spisała je Helena Chamska w „Świętach i uroczystościach dorocznych w Męczeninie pod Płockiem” w 1895 roku. Tymczasem etnograf nagle słyszy, że w Podgórzu, Kupisach i Starych Gałkach w Lany Poniedziałek albo na przewody chodzi rodzina z gaikiem. To było niesamowite odkrycie. Skończyło się na tym, że etnografowie z Płocka pojechali w święta do Podgórza, by zarejestrować wydarzenie.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska blanka@tp.com.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze