W Płocku przy ul. Sienkiewicza wciąż funkcjonuje zakład pracy, który od miesięcy zalega z wypłatą pensji swoim pracownikom. Nie przeszkadza mu to jednak zgłaszać ofert pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Płocku. Do redakcji zgłosiła się żona jednego z byłych już pracowników tej firmy. Kobieta stara się dociec, jak to możliwe, że znajdująca się w kryzysowej sytuacji finansowej firma wciąż szuka kolejnych pracowników. Chodzi o Przedsiębiorstwo Przemysłu Metalowego, które lokalizacyjnie sąsiaduje z płockim Zakładem Karnym: – Mąż trafił do tej pracy z ogłoszenia w Powiatowym Urzędzie Pracy. Pracował od grudnia 2006 roku, a już w lutym pojawiły się problemy z płatnościami. Najpierw były to kilkunastodniowe opóźnienia: na przykład powinien dostać pensję 10 dnia każdego miesiąca, a dostawał dwa tygodnie później. Jesteśmy czteroosobową rodziną, pracuje tylko mąż. A przecież każda opóźniona pensja niesie za sobą opóźnienia w płaceniu rachunków – opowiada kobieta. – W maju mąż złożył wypowiedzenie z pracy. 30 maja dostał pieniądze, ale niektórym pensje w ogóle nie wpłynęły na konto. To, że mężowi zapłacono, zawdzięczamy jedynie mojemu nieustannemu upominaniu się o te pieniądze. A upominanie się było żmudne i długotrwałe. Na początku tymczasowy kierownik przedsiębiorstwa jeszcze odbierał telefony i obiecywał pieniądze, potem już tylko odzywała się jego sekretarka. Nie można było także porozumieć się z księgową. Obiecywano przelewy, których w ogóle nie realizowano. gdy usłyszała, że żona byłego pracownika poinformuje o wszystkim prasę, obiecała wypłatę pieniędzy. Słowa dotrzymała, ale pieniądze dostał tylko mąż naszej czytelniczki. Kontakt z przedsiębiorstwem jest bardzo utrudniony, ponieważ wejścia pilnuje ochrona – przylegającą do Zakładu Karnego firmę od ulicy oddziela szczelna brama: – Najbardziej nie rozumiem tego, dlaczego w PUP wciąż wisi oferta pracy tego przedsiębiorstwa. Dowiedziałam się, że ten pracodawca może dawać swoje ogłoszenie o pracy, ponieważ PUP nie otrzymał od Państwowej Inspekcji Pracy informacji o likwidacji zakładu. To znaczy, że kolejne osoby nie dostaną pieniędzy za swoją pracę – słusznie wnioskuje nasza rozmówczyni. – A przecież nie może być tak, że pracownicy utrzymują zakład ze swoich pensji. Tymczasem obecny kierownik przedsiębiorstwa zamknął się w zakładzie niczym w twierdzy. Mimo najszczerszych chęci nam również nie udało się z nim skontaktować. Byliśmy telefonicznie informowani, że albo go nie ma, albo jest zajęty. Nie porozumiał się z nami, choć wiedział, że chcemy poprosić go o wypowiedź w tej sprawie. Poszkodowani pracownicy zakładu złożyli skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. PIP wysłał firmie nakaz płatności. Firma go nie realizuje. W PIP w Warszawie poinformowano nas, że jeśli firma nie realizuje nakazu płatności, wówczas pracownik może napisać skargę do inspekcji. Kolejnym etapem egzekwowania należnej pensji jest postępowanie egzekucyjne, w wyniku którego zakład pracy może być na przykład obłożony grzywną. Tak czy inaczej wiadomo, że gdy ktoś pieniędzy wypłacić nie chce, to wiadomo, że i tak tego nie zrobi. Zwłaszcza, że z pustego i Salomon nie naleje. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze